Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALON I

    Share
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 10:13 pm

    - Nie byłbym i tego taki pewny. Jeszcze dobrze nie kupiła mieszkania, a już wiedzieliśmy, gdzie są i dokąd jadą - zaśmiał się cicho, gdy nagle usłyszał wchodzącego ojca i Jane. - O wilku mowa, a wilk tu - szepnął.

    <------------- Komnata I / Jane i Kalona
    Weszli do salonu,w którym o dziwo było już pusto.
    - Szybko się rozproszyli - zaśmiała się, rozglądając się już po znajomym miejscu.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 10:31 pm

    Kat z cichym chichotem pocałowała prześmiewcę, póki jeszcze teść przyszły by tego nie widział, by oderwać się na głos Jane.
    - Taak. Magnus ich zabrał do kasyna - Katerina wyjaśniła z niewielkim uśmiechem, słysząc jej słowa, ciągnąc ukochanego do środka, a Kalona uniósł brew w zainteresowaniu. - Dowiedzieliście się czegoś? - zapytała się, zerkając to na Jane to na Kalonę.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 11:05 pm

    Rephaim posłusznie wszedł za Kat, przyglądając się Jane i ojcu.
    - Maya jest wykończona - zaczęła Jane. - Nie mniej jednak o tym co się dowiedzieliśmy, powinien powiedzieć wam ojciec.
    - Chyba nie tylko o tym, powinien nam powiedzieć - zaśmiał się Rephaim, siadając w fotelu i przenosząc spojrzenie na ojca. - Chyba jest coś jeszcze co? - dodał, po czym zerknął na Jane. - Jak się czujesz?
    - Dziękuję dobrze - odparła, czując jak jej twarz pokrywa się szkarłatem.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 11:15 pm

    Kalona zaśmiał się cicho, jednak natychmiast spoważniał, bowiem nie była to chwila dobra do śmiechu.
    - Mayi wizja zdradziła, że nasza... daleka znajoma uprowadzi w najbliższym czasie jednego z pierwotnych wampirów. Najpewniej Finna - odparł ze spokojem. - Jednak nie mogła podać ani konkretniejszego czasu ani konkretniejszego miejsca - dodał, przecierając dłonią twarz. - To co do wizji. A teraz co do "coś jeszcze". Słyszałem jak rozmawialiście o kolejnym bracie - dodał, omiatając dłonią pokój, mając na myśli że jego bracia z nim rozmawiali. - Otóż o dziwo, będzie to córka... - dodał, mimowolnie uśmiechając się na samą myśl o tym.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Czw Lut 26, 2015 2:45 pm

    Rephaim zamarł, a jego usta mimowolnie się otworzyły. Przez chwilę przyglądał się ojcu jakby chciał wyczuć czy nie stroi sobie z niego żartów. Przeniósł również spojrzenie na Jane, któa teraz stała z opuszczoną głową, rumieniąc się na policzkach.
    - Córka? - odparł po chwili. - Przecież to nie możliwe. Jaja sobie ze mnie robicie, prawda?
    - Nie - wtrąciła się Jane. - Chyba, że twój ojciec się pomylił, w co wątpię szczerze.
    - On nigdy się nie myli - odparł, przenosząc spojrzenie na ojca. - Pierwsza w historii siostra... co to oznacza?
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Czw Lut 26, 2015 5:07 pm

    Katerina poczyniła niemal dokładnie to samo co ukochany, zaś Kalona cicho zaśmiał się, widząc jak oboje otwierają usta. Spodziewał się takiej reakcji co prawda, acz nie był przygotowany na jego pytanie. Co prawda znał odpowiedź, albo raczej własny punkt widzenia, nie potrafił odpowiedzieć spójnie.
    - Tak, córka. Nie pomyliłem się, Rephaimie. Zaklęcie raczej by mnie nie oszukało - posłał mu delikatny uśmiech. - To cud, który znaczy tyle, że otworzył się nowy, lepszy rozdział w życiu moim, Jane a nawet i całego archipelagu - dodał, z wciąż widocznym na ustach uśmiechem. - I z pewnością oznacza, że Jane jest wyjątkowa. Tym bardziej również będę o nią dbać - dodał, tuląc ukochaną do piersi. Katerina na to z uśmiechem oparła głowę o pierś swojego mężczyzny.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Czw Lut 26, 2015 6:22 pm

    Rephaim wsłuchiwał się w słowa ojca z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy. Nie mógł pojąć tego czego właśnie był świadkiem. Otulił Kat ramieniem, jednak przez dłuższą chwilę milczał.
    - I tak spokojnie do tego podchodzisz? - spytał, nagle przerywając ciszę. - Nie muszę ci chyba tłumaczyć, że to elfka jest. - Wskazał Jane dłonią. - Mówiłeś jej już? Powinna znać prawdę.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Czw Lut 26, 2015 6:56 pm

    Katerina wtuliła się do ukochanego i cicho westchnęła, zaciągając się zapachem elfki. Uśmiechnęła się do niej, jednak po chwili zerknęła na Rephaima, który zaczął mówić, po czym zwróciła się spojrzeniem na Kalonę i na Jane.
    - Spokoju się po prostu ode mnie wymaga - stwierdził, przybierając na usta delikatny uśmiech. - I wiem o tym doskonale, synu i mówiłem już - odpowiedział ze spokojem Kalona, zerkając na syna i na Jane. - Niejednokrotnie. Jedna ta kobieta ma swoje zdanie i szybko go nie zmieni - posłał Jane tajemniczy, jednak przy tym zatroskany uśmiech. - Na Atlantydzie mieszka Simon Harley - dodał od siebie do ukochanej. - Jeśli tylko coś się będzie działo, z pewnością z jego fachową pomocą sobie poradzimy - dodał z cichym westchnieniem i pocałował ją w skroń.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Czw Lut 26, 2015 7:32 pm

    Rephaim zerknął na Jane po czym znów na ojca.
    - Jakie zdanie? Na jaki temat? Przecież ona dopiero dowiedziała się, że jest elfem - zaśmiał się cicho pod nosem. - Jane...
    - Wiem tyle ile wiedzieć powinnam. Dziękuję ci za troskę Rephaimie, ale nie zmienię i nie cofnę czasu. Jestem w ciąży i to jest teraz dla mnie fakt oczywisty, a czy przeżyję czy nie, to się okaże, więcej szczegółów dowiem się od lekarza.
    Rephaim westchnął w niedowierzaniu kręcąc głową. Zerknął ponownie na ojca.
    - Córka... i moja siostra - odparł, przenosząc spojrzenie na Jane. - Nasza siostra, więc nie mniej nam za złe, że od dziś będziemy twym cieniem Jane, czy ci się to podoba, czy nie jak również czy podoba się to ojcu, czy nie, a Simon w istocie... podobno to lekarz od zadań specjalnych - dodał zerkając na ojca. - Mam go tu przywlec?
    - Sama się do niego powlokę, jak zdecyduję, że chcę - odparła, wbijając w Rephaima swoje spojrzenie, ten jednak milczał, wpatrując się w ojca.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Czw Lut 26, 2015 8:51 pm

    Kalona wysłuchał krótkiej rozmowy między Rephaimem a ukochaną, przechylając głowę i nie wiedząc co mógłby dodać. Nie miał też pewności, czy powinien już wzywać lekarza czy może poczekać aż Jane się na to zdecyduje. Jednak wtedy przecież może być za późno... Nie wiedział co by bez niej zrobił. Mógłby jednym palcem rozmieść całe miasto, w sekundę. Mógłby po prostu wyłączyć się i zapomnieć. Mógłby też zalać się łzami i utopić się w nich. Mógłby, ale tego nie chce, bo Jane jest blisko, a przy niej jest szczęśliwy.
    - Lekarz powie dokładnie to samo, co my, kochanie - odparł łagodnie Kalona po chwili milczenia. - Jest to ciąża niezwykle wysokiego ryzyka, zwłaszcza dla ciebie - zerknął w jej oczy z troską i cicho westchnął. - Nawet to, że będzie to moja pierwsza córka, co jest zarówno piękne, jak i zaskakujące, nie oznacza jeszcze, że zniesiesz ją lepiej... Obym jednak tu się mylił i by ten fakt jakoś nam sprzyjał. - Przetarł twarz wolną dłonią. - Będę również nalegał, byś skontaktowała się z Simonem jeszcze dzisiaj. On zrozumie... twoją sytuację - dodał, mając na myśli to, że nie przepada zapewne za lekarzami i igłami po przebywaniu w centrum.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 3:33 pm

    - Skontaktuję się, kiedy przyjdzie na to czas, póki co chciałabym by Rephaim nie wpadał w panikę. Nic mi nie jest, a ciąża to nie choroba. Spokojnie... tylko spokój może nas uratować, a co ma być to będzie, nie zmienisz tego ani ty ani Simon ani twój syn - dodała, siadając na fotelu.

    Rephaim słuchał jej teatralnie przewracając oczami.
    - Uparta jest nie ma co - odparł w myślach do ojca. - I pewna siebie, czy może mi się wydaje? Mogę go tu przywlec, powiedz tylko słowo, a za kwadrans będzie na zamku.

    Jane zerknęła na Rephaima, czuła, że coś się dzieje lecz nie do końca wiedziała co. Zerknęła również na Katerinę, jednak wolała milczeć i nie prowokować kłótni. Była zła i miała ochotę wygarnąć tej nastroszonej wronie, co myśli, jednak postanowiła, że zrobi to innym razem. Westchnęła cicho przenosząc ponure spojrzenie na ukochanaego.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 4:37 pm

    Z cichym westchnieniem Kalona przyjął to, iż Jane postanowiła zmienić miejsce. Czuł jej emocje, dlatego też nie nalegał by została, pozwolił jej na to. Zerknął kątem oka na syna, uśmiechając się delikatnie pod nosem.
    - Mówiłem, że nie tak prosto jest sprawić by zmieniła decyzję - odpowiedział mu w myślach. - Muszę przyznać, że jest pierwszą osobą, przy której brakuje mi słów i która skutecznie potrafi zamknąć mi usta - zaśmiał się w myślach, zerkając ze spokojem na Jane. Posłał jej nawet delikatny uśmiech. - Z jednej strony, widzisz. Mocno trzyma się swojego zdania, nie ważąc na możliwe komplikacje. Z drugiej jednak, lepiej by była pod odpowiednią opieką już od początku... - westchnął w myślach, z troską zerkając na Jane. - Jednak jest coś, co... ujmijmy to, odstręcza od szpitali i podobnych. Widzisz, Jane znalazła się na statku nie dlatego bo taki miała kaprys. Uciekała. Może nie widzisz blizn na jej ramionach i nadgarstku, usunąłem je, ale możesz zobaczyć jej tatuaż. Numer. - Nie wiedział na ile powinien być szczery w tym sposobie. - Była przetrzymywana w centrum badań, gdy jej były dowiedział się, że jest elfem - ostatkami sił, powstrzymał się by nie zdradzić zaciśnięciem pięści i zębów o czym myśli. - Stąd też wiem, że nic nie wiem...

    Kat posłała Jane uśmiech, gdy napotkała jej spojrzenie. Krótką chwilę zastanowiła się, czym mogłaby zagadać ją, na jaki temat zechciałaby rozmawiać. Wyjrzała za okno, gdzie niebo cudownie oświetlało panoramę miasta, będąc w zenicie.
    - Z zamku są zawsze cudowne widoki - posłała elfce uśmiech. - Zwłaszcza z wyższych kondygnacji - dodała z rozmarzonym westchnieniem. - Długo już jesteś na Atlantydzie? - zagadnęła, zerkając na nią zainteresowana.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 4:56 pm

    Rephaim słuchał ojca, z każdą chwilą czując jak robi mu się żal młodej kobiety.
    - Sądziłem, że chciała po prostu trafić na wyspę - odparł. - O jakim centrum mówisz i kim jest jej były? To człowiek? Mieszka tutaj?

    Jane zerknęła na Kat, jednak jej uwagę przyciągnęło milczenie obu z panów, jak również grmas na twarzy ukochanego.
    - Do tej pory widziałam tylko ogród. Jest piękny i... stromy.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 5:46 pm

    - Nie wiem, czy powinieniem o tym mówić - Kalona westchnął cicho w myślach, zastanawiając się, na ile mógłby pozwolić sobie w udzieleniu informacji. - No dobrze... - postanowił, że jednak coś powie. W końcu po A musi być B. - Jej były to w istocie człowiek, który mieszka gdzieś w USA. Badacz - prychnął cicho w myślach, nie pozwalając tego sobie na głos. - To centrum... ujmijmy to że wyszukiwało i porywało istoty nadnaturalne, a zwłaszcza te, których krew nie jest "normalna". I po prostu poddawane zostawały takie... obiekty... badaniom. Eksperymentom - poprawił się natychmiast. - A do tych eksperymentów, zwykle przebiegających na badaniu reakcji na jakąś substancję, można doliczyć jeszcze bicie, krępowanie pasami, poniżanie... Nawet nie wiesz, ile siniaków miała na ciele, i ile śladów po igłach na ramionach...

    - Gospodarz ma dobry gust - Katerina stwierdziła z uśmiechem, zerkając na Kalonę, który posłał uśmiech i im. - Albo przynajmniej trafnie dobiera sobie pracowników - zaśmiała się cicho. Zerknęła raz jeszcze na panów, po czym na Jane, która obserwowała ich bacznie. - Taak. Mnie też to czasami irytuje niemiłosiernie - zmierzyła panów spojrzeniem, po czym z westchnieniem zerknęła raz jeszcze na kobietę. - Jeśli chcesz, możemy przejść do ogrodu. Albo wyjść na taras. Świerze powietrze dobrze ci zrobi.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 6:12 pm

    Rephaim posłał Jane spojrzenie, pełne zrozumienia i troski zarazem.
    - Przynajmniej teraz rozumiem jej opór przed lekarzami i szpitalami - odparł. - Myślę, że oni nawet nie wiedzieli takjak i ona z czym i kim mają do czynienia. Bacznie się nam przygląda, jakby domyślała się, że rozmawiamy... wie, że czytamy w myślach? Że tak się porozumiewamy? Poza tym czy mam zająć się tym centrum? Wiesz gdzie była przetrzymywana? - spytał, po czym posłyszał o czym mówi Katerina, do której uśmiechnął się szelmowsko. - No co? Przecież to normalne, przynajmniej dla nas - odparł, rozkładając ramiona.
    - Normalne... - wtrąciła się Jane. - Normalnie rozmawiacie o mnie i ja... obiekt waszych plotek, chciałabym wiedzieć o czym rozmawiacie. W towarzystwie nie powinno się mieć sekretów, chociaż czuję, że będę się musiała do tego przyzwyczaić - westchnęła.
    - Katerina się przyzwyczaiła, to i ty się przyzwyczaisz. Takie są uroki bycia partnerką prześmiewcy. To jedno z licznych niedogodności. Prawda Kat?
    - Puszysz się jak paw Rephaimie, a to co nazywasz niedogodnością, ma też swoją nazwę... nawet dwie: Ignorancja i przedmiotowe traktowanie osób. Mogłabym pokusić się jeszcze na nazwanie tego brakiem kultury osobistej.
    - Cóż ja to nazywam niedogodnością...
    - Aja brakiem kultury...
    - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła moja droga.
    - Otóż to Rephaimie, więc czemu męczysz swojego ojca?
    - A skąd wiesz, że go męczę?
    - A skąd wiesz, że nie? - zmrużyła oczy, wbijając w niego rozeźlone spojrzenie.
    Zaśmiał się w niedowierzaniu kręcąc głową.
    - Złość piękności szkodzi, wię...
    - Mnie już nie zaszkodzi - weszła mu w słowo.
    - Jesteś niedowartościowana Jane... Kat słusznie zauważyła mój ojciec ma wspaniały gust, więc nie obrażaj go.
    - Nie obrażam, twój ojciec ma już sądny wiek i okulista bardzo by mu się przydał - odparła, przenosząc spojrzenie na Kalonę.
    Rephaim ponownie parsknął śmiechem,przecierając twarz dłonią.
    - Dobra poddaję się - chichotał.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 7:34 pm

    - Wiee... - odparł w myślach przedwieczny, nim jeszcze zawiązała się kolejna dyskusja. - Jeśli chcesz, możesz się zająć, ale chcę ci towarzyszyć i osobiście pomówić z tym badaczem od siedmiu boleści - uśmiechnął się tajemniczo pod nosem. - Jednak nie mam pojęcia, gdzie przebywała, poza tym że były to okolice Tulsy.
    Tylko tyle zdążył przekazać, bowiem właśnie po tych słowach, rozszalała się kolejna debata, na temat jego wzroku, gustu i tajemnic oraz nie wypowiedzianego na głos, w każdym razie nie dosłownie, zarzutu na porozumiewanie się w ten a nie inny sposób. Przedwieczny po prostu uznawał go za coś normalnego, naturalnego oraz po prostu tak było mu najwygodniej się porozumiewać. Wymienił z Kat niedowierzające spojrzenia, znów wbijając wzrok to w Rephaima to w Jane. Kilka razy nawet próbowali ich uciszyć, a przynajmniej zwrócić na siebie uwagę, jednak ci dalej pertraktowali między sobą. Zgodnie westchnęli i cierpliwie poczekali na koniec tej dysputy, cicho śmiejąc się pod nosem. Kiedy Rephaim zaśmiał się, że się poddaje, zerknął na niego spod oka.
    - Chyba nie muszę mówić: "A nie mówiłem?!"? - zaśmiał się cicho w myślach. Spojrzał na Jane, po czym ujął jej dłoń znów wciągając elfkę na kolana. - Nie potrzebny mi okulista - odparł z zawadiackim uśmiechem, odgarniając kosmyk z jej włosów. - Jesteś piękna i taką cię widzę - przesunął dłonią po jej policzku. - Nie doszukuj się dziury w całym, czy też igły w stogu siana, jak kto woli - westchnął cicho, wciąż się uśmiechając. - I proszę, przestań o sobie mówić, jakaś to brzydka jesteś. Kocham cię całym sobą, kocham cię całą bez względu na to jaka jesteś. A w moich oczach jesteś cudowna - pocałował ją w skroń.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 8:10 pm

    - I dlatego mnie obgadujesz? - spytała, również odgarniając kosmyk włosów z jego czoła. - A może knujecie coś o czym nie chcecie bym się dowiedziała hmm? - zerknęła na Rephaima, posyłając mu sztuczny uśmieszek.
    - I do tego podejrzliwa - westchnął Rephaim, przyglądając się dopiero teraz wytatuowanym cyfrom na jej nadgarstku. - Pamiętasz, gdzie cię przetrzymywali?
    - A więc wszystko jasne - mruknęła, przenosząc spojrzenie na Kalonę. - Nie macie aby większego zmartwienia? Zmartwienia które chce unicestwić Fina i zapewne was wszystkich? Moimi oprawcami się martwicie?
    - Tym również się martwimy - odparł Rephaim, z szerokim uśmiechem na twarzy.
    - Czyżby?
    - Owszem. Ale nie zaprzeczysz, że dobrze by było, gdyby to centrum przestało istnieć, a głowa twojego było, mogłaby zdobić wejście na zamek.
    - Och... proszę cię! To obrzydliwe.
    - Droga Jane, jeszcze nie jedno tu zobaczysz.
    - Nie mam ochoty na oglądanie jakichkolwiek fragmentów ciała swojego byłego... jasne?
    - To wiesz czy nie wiesz?
    - A ten dalej swoje - mruknęła, opierając czoło o ramię ukochanego.
    - Wiesz czy nie?
    - Nie wiem, jak uciekałam starałam się nie oglądać się za siebie. Zapewne gdzieś blisko portu, bo dobiegłam do niego dość szybko.
    - Miało to jakąś nazwę?
    - Rephaimie chcę zapomnieć...
    - Miało nazwę? - wszedł jej w słowo.
    - W środku mówili tylko "centrum badań naukowych". Uciekłam jakimś podziemnym korytarzem, na zewnątrz wyszłam jednym z kanałów - odparła, czując jak przechodzą ją dreszcze.
    Przyglądał się jej w skupieniu, wsłuchiwał się w rytm pędzącego serca i każda jej reakcję. Westchnął cicho, przenosząc spojrzenie na ojca.
    - Nie wiem co jej tam zrobili, ale po jej reakcji mogę tylko sobie wyobrazić. Poza tym w jej stanie... nie powinna się denerwować. Chłopcy bez problemu znajdą to miejsce, jeśli tylko są tam inni podobni jej. Wyślę ich do Ameryki, troszkę się rozerwą - odparł, wpatrując się w ojca z uśmiechem i czekając na jego przyzwolenie, z radości zacierał dłonie.
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 9:16 pm

    - Nie puszczę cię tam, jasne? - mruknęła Katerina, zerkając na Rephaima spod oka i przykładając palec do jego piersi. - Nawet o tym nie myśl... - dodała, widząc jak zaciera dłonie.
    - Spokojnie, Katerina - Kalona zerknął na wampirzycę z niewielkim uśmiechem. - Rephaim nie poleci, bardziej potrzebuję go tutaj - skinął mu krótko głową. - Za to prześmiewców jest na tyle dużo, iż chętnych kilku niech poleci do USA - dodał w myśłach, sam nie rozumiejąc czemu to czyni. - Acz z chęcią zamienię parę słów z tym badaczem - prychnął pod nosem - od siedmiu boleści.
    - A co z tym, co dzieje się tutaj? - zapytała się wampirzyca, zerkając na Kalonę pytająco. - Co z Mikaelsonem, uprowadzonym albo dopiero mogącym zostać porwanym?
    - Przede wszystkim, pierwotnych zabije tylko kołek z białego dębu. Jedyny mam ja - posłał jej tajemniczy uśmiech. - Gloria może go wysuszyć, jednak nigdy nie zabije. Podobna sytuacja jest ze mną - westchnął przeciągle. - W tym sposobie, kochanie, nie musisz się o mnie martwić - zerknął na Jane z lekkim uśmiechem, przesuwając dłonią po jej ramieniu. - Twoi bracia, Rephaimie, szukają jej, ale o dziwo nie ma śladu jej bytności...
    - Jestem wampirzycą, nie dam głowy z której linii, ale jestem - wtrąciła się Kat, zerkając to na ukochanego to na przyszłego teścia. - Może moglibyście użyć mojej krwi, włosa... czy czego tam jeszcze... by go zlokalizować?
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 9:45 pm

    - O czym mówisz Katerino? Gdzie go nie puścisz? - spytała Jane kompletnie zdezorientowana. Spojrzała na Kalonę, mierząc go pytającym spojrzeniem. - Mogę do jasnej cholery wiedzieć o co chodzi? - syknęła, wstając z miejsca.
    - Spokojnie Jane, nic takiego...
    - Nic takiego? - syknęła wchodząc mu w zdanie. - Nic takiego? Może wyjdę, żebyście sobie mogli swobodnie porozmawiać co?
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 10:23 pm

    - Nie, kochanie. Chcę, byś była przy mnie - wtrącił się Kalona, zerkając na Jane, jednak nie chcąc by wybuchła bardziej trzymał dłonie przy sobie. - Po prostu Rephaim chce polecieć do tego ośrodka... - postanowił być z nią szczery. - A przynajmniej wysłać tam kilku prześmiewców - dodał, zerkając na nią ze spokojem. - Jeśli są tam inne elfy, możemy je uratować - dodał, mając nadzieję że tak słuszna idea choć trochę ją uspokoi.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 10:43 pm

    - I mam pozwolić na to, byście się przeze mnie narażali?! - krzyknęła.
    - Nie rozumiesz moja droga - wtrącił się Rephaim. - Nie narażamy się, bo nas nie tak łatwo unicestwić...
    - Byłeś tam? Widziałeś co robią z takimi różnymi istotami? Widziałeś ich możliwości, środki którymi dysponują? Wydaje ci się, że wszystko wiesz? Że...
    Rephaim, nagle wysunął dłoń i jednym machnięciem ręki rzucił na Jane zaklęcie unieruchamiające.
    - To tez potrafią Jane? Potrafią się przed tym bronić? Przed tym? - dodał, po czym na jej oczach na popiół spalił się wazon z kwiatami. Zdjął z niej zaklęcie, podchodząc bliżej. - Za mało z nami przebywasz, nie znasz naszych możliwości, a ni środków którymi my dysponujemy, a my... nie pozwolimy krzywdzić istot, które na to nie zasługują, w tym takich jak ty.
    Jane westchnęła cicho, opadając na fotel. Znów zakręciło się jej w głowie, a jej czoło pokryło się delikatną rosą. Zamknęła oczy nabierając głębiej powietrza i próbując się wyciszyć, przez chwile milczała.
    Rephaim z kolei mocno się wystraszył, gdyż nie spodziewał się aż takiej reakcji. Machinalnie znalazł się przy elfce, zerkając ponuro na ojca.
    - Nie przywykłem do tak delikatnych istot... cholera jasna - westchnął. - Jeśli tak bardzo nie chcesz, nie poślę tam nikogo - odparł po chwili.
    - Poślij... jeśli jesteś pewny, że nikomu nic się tam nie stanie.
    - To nie ulega wątpliwości, że nic się nikomu nie stanie - odparł, po czym podszedł do Kateriny, którą wciągnął na swoje kolana, ciesząc się w duszy, że nie musi martwic się o to czy jej nie zgniecie. Pocałował ją w skroń, nadal obserwując Jane. -  Mam polecieć po Harleya?
    - Nie... to chwilowe, zaraz mi przejdzie.
    - Jesteś pewna?
    - Taaak - odparła, cicho wdychając.
    - Jak dajesz sobie z tym radę? - spytał w myślach ojca. - Musisz ciągle uważać, chociażby aby nie zacisnąć mocniej dłoni. Wyglądasz przy niej jak kogut przy kurczęciu - dodał, wtulając mocniej ukochaną w swoje ramiona. - Oszalałbym...
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Lut 27, 2015 10:58 pm

    Przedwieczny widząc co dzieje się z ukochaną już miał wstawać i jej pomagać, jednak Rephaim już go wyprzedził, na co westchnął i z ulgą, że był szybciej od niego i pomógł, a przynajmniej chciał, ale też z żałością że to nie jemu było dane. Podszedł do Jane wolnym krokiem, delikatnie podnosząc ją i sadzając ją sobie na kolanach. Wtulił ją do piersi, chowając nos w jej włosy. Katerina uśmiechnęła się blado acz niepewnie, wtulając się do ukochanego i zaciągając się jego zapachem.
    - Muszę uważać, ale jest tego warte - Kalona posłał tą myśl dla syna i ciepły uśmiech dla Jane. - Kogut przy kurczęciu? - Kalona upewnił się, czy dobrze posłyszał słowa myśli syna.
    Zerknął na elfkę, której odgarnął kolejny kosmyk z czoła i pocałował ją w skroń.
    - Lepiej? - zapytał się łagodnie i z troską. - Może potrzeba ci czegoś?
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Lut 27, 2015 11:22 pm

    - Tak jak kogut przy kurczęciu. Stań z nią kiedyś przed lustrem, myślę, że nie tylko ja się nad tym zastanawiam. Sięga ci do... cycków - odparł, z trudem powstrzymując się od śmiechu. - Chociaż moja kochana Katerinka, też jest dużo niższa ode mnie - dodał, zerkając na ukochaną, którą delikatnie pocałował w czubek głowy.
    - Dziękuję, już lepiej. Nie martw się - odparła, wtulając się w jego ramiona. Zamknęła oczy, cicho wzdychając. Kochała czuć go tak blisko, być otuloną jego ramionami i czuć jego zapach. Szybko ją uspokajał i sprawiał, że ogarniała ją błogość. - Po prostu się o was martwię, nic więcej. I tak mam wyrzuty sumienia, że ściągnęłam  tu za sobą to całą Glorię...
    Nyks
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 25
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 28, 2015 11:53 am

    - Jane nie lubi swojego odbicia, więc raczej szybko nie będzie mi to dane - zaśmiał się cicho, jedynie w myślach, na myśli syna. - I o ile rozumiem, iż przeszłość oraz poniżanie sprawiły że ma niezwykle niską samoocenę, o tyle nie rozumiem, czemu nie dostrzega w sobie tego, co widzę ja. Jest doprawdy piękna, nie tylko ciałem ale i duszą, a co rusz powtarza, że jest jedynie szarą i nic nie wartą myszą... - westchnął, posyłając Jane łobuzerski uśmiech i pocałował ją w skroń, przesuwając dłonią po jej ramieniu. - Skoro lepiej, to dobrze. Ale jakby coś się działo, najdroższa, powiedz a mniej niż w kwadrans będzie tu lekarz - dodał, zerkając na nią z troską. - A o Glorię się nie martw, bo gdy tylko ją znajdziemy, tak szybko pożegna się ze swoimi planami.
    Selene
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Lut 28, 2015 4:57 pm

    - Trudno się jej dziwić... i owszem szara myszką nie jest - odparł, łobuzersko się uśmiechając. - Za to moja wampirzyca... jest kobietą mojego życia i cieszę się, że jest walecznym wampirem, a nie elfką. Lubię silne, mądre i odważne kobiety - dodał całując ją w skroń. - To co? Idziemy na te konie? Czy wolisz robić coś innego? Jeszcze jedna sprawa - zagadnął, zwracając się do Jane. - Mogłabyś dać mi coś co do ciebie należy? Chociażby apaszkę?
    - Po co?
    - Po to by chłopaki dobrze ocenili sytuację, gdy będą już na miejscu, zdaje się, że twój kombinezon, jest jeszcze na pokładzie, więc nie było tematu.
    Jane westchnęła cicho, opierając czoło o ramię ukochanego.
    - Wszystko jest w porządku kochanie. Nie martw się.

    Sponsored content

    Re: SALON I

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Mar 24, 2019 10:04 pm