Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALON I

    Share
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Czw Kwi 16, 2015 11:15 pm

    Magnus zerknął na brata, który wtrącił swoje dwa grosze, po czym zerknął na Amelię kątem oka, przyciągając ją bliżej i wtulając ją do siebie. Kalona również spojrzał na Jane, instynktownie tuląc ją mocniej do piersi, acz rzecz jasna nie na tyle, by zrobić jej krzywdę.
    - Spokojnie, braciszku - westchnął Ronald. - Z każdej opresji wychodziliśmy cało, z tej też wyjdziemy niebawem - dodał, skinąwszy pokrzepiająco głową. - Nie zdążysz się nawet się obejrzeć, a już będzie znowu spokojnie, jak dawnej.
    Indonezyjczyk westchnął cicho, przesuwając dłonią po ramieniu elfki, po czym zastanowił się chwilę, nim również zabrał głos, jednak słowa skierował do siedzącej na jego kolanach dziewczyny. Westchnął cicho raz jeszcze, przesuwając dłonią po twarzy.
    - Amelio, przez jakiś czas zostaniesz tutaj, na zamku. Dobrze? - zerknął na nią ze spokojem. - Po mieście krąży pewna druidka, która z dwóch powodów szuka elfek. Pierwsze, gdyż jak wiesz, wasza krew jest doskonałym składnikiem zaklęć - tym razem odważył się to powiedzieć wprost. - Drugie natomiast iż poluje na szczególną elfkę, o której mówi przepowiednia, by po prostu nie dopuścić do opisanego zakończenia, dla niej nie zbyt dobrego. Ta druidka jest doświadczona, wiekowa, z którą jak mój brat raczył zauważyć, trzeba się liczyć - dodał, znów zerkając przez sekundę na brata i znów na elfkę.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Czw Kwi 16, 2015 11:25 pm

    Murat zaśmiał się pod nosem wzruszając ramionami, po czym na powrót odwrócił się ku oknu.
    - Cóż ja tu o niebezpieczeństwie gorszym niż Gloria plotę, a ten dalej swoje, ale skoro nie jesteście zainteresowani to nie.
    - Ja jestem zainteresowany - wtrącił się Rephaim, obserwując go ze zmarszczonym czołem i tajemniczym uśmiechem pod nosem.
    - No cóż nie wiem czy powinienem, ale ciebie już się to zagrożenie nie tyczy, gdyż ty już jesteś na przegranej pozycji i raczej nic cię już nie uratuje.
    - O czym ty do cholery gadasz Murat?
    - O wirusie! Rozprzestrzenia się z prędkością ponaddźwiękową.
    - Co?
    - Wirus "Love", kurwa mać gdzie jest Ferran? - zamruczał, mrużąc oczy.
    Rephaim, Jane i Kama, wraz z Vanessą, która zerknęła na Aleksandra parsknęli śmiechem.
    - Mnie to nie grozi - wtrąciła Kama. cicho chichocząc.
    - Grzeczna dziewczynka - dodał Murat, zerkając na druidkę w uśmiechu.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Kwi 17, 2015 10:00 am

    Magnus westchnął cicho, po czym popadł w zamyślenie na temat tej wymiany zdań. Alexander również z tajemniczym uśmiechem, który stale miał przyklejony do ust, zerknął na Vanessę. Miała coś takiego w sobie, że nawet patrzenie było uciechą dla oczu wampira. Kiedy Kama powiedziała, że jej chyba miłość nie będzie dotyczyła i nie jest jej groźna strzała amora, Maya uśmiechnęła się tajemniczo, dość wymownie.
    - Słoneczko, bliżej niż dalej - uśmiechnęła się do niej, klepiąc ją po ramieniu. - Tak mi nos mówi - dodała, pukając się palcem w wymienioną część twarzy i unosząc zawadiacko brew, wciąż się uśmiechając uroczo. - Acz nic na siłę. Młotkiem też nic się nie zrobi - westchnęła, wzruszając ramionami i postanawiając zamilknąć.
    - Na każdego, prędzej czy później, przyjdzie pora na miłość - odparł z niewielkim uśmiechem Kalona. - Jednak nikt nie wie tego, kiedy to nastąpi - dodał, zerkając na Mayę spod oka.
    - Tak czy inaczej... - Indianka jednak się odezwała. - Kiedyś i na was przyjdzie pora - zerknęła na Murata i Kamę, po czym wyjrzała za okno poprawiając przy tym włosy.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pią Kwi 17, 2015 10:53 pm

    - Srali muchy będzie wiosna, będzie szybciej trawa rosła - wyrecytował Murat, krzywiąc się pod nosem. - Chociaż muszę przyznać, że widząc... - zaczął wskazywać na ojca z Jane, Magnusa i Rephaima. - Tooo... - Zaakcentował. - To zaczynam się bać. Może powinienem zacząć chodzić w masce na nosie, albo wynieść się stąd gdzieś na jakiś czas?
    - Myślisz Muracie, że można ukryć się przed miłością? - spytała Jane. - Ja schowałam się w zamkniętym na dziesięć spustów salonie, pod pokładem statku, gdzie nikt na dobrą sprawę, nie miał prawa mnie tam znaleźć, a już na pewno nie miłość. A ona znalazła mnie... stanęła w całej swojej okazałości, kiedy mnie przygniotły drzwi. Nawet zapukać nie zdążyła, lecz tak po prostu zdjęła je ze mnie i otoczyła opieką. - Mówiąc to spojrzała na Kalonę, przesuwając palcami po jego twarzy. - Co komu przeznaczone... na drodze rozkraczone.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pią Kwi 17, 2015 11:22 pm

    Magnus zerknął na brata, po czym parsknął stłumionym śmiechem, a Katerina posłała mu jedynie delikatny, nieco kpiący uśmiech. Przedwieczny, czując delikatne palce ukochanej, wodzące wolno po jego twarzy, posłał jej ciepły uśmiech, układając swoją dłoń na jej kruchej i niewielkiej dłoni, zerkając przy tym czule w jej cudowne, spokojne a także ciepłe i troskliwe oczy. Zerknął kątem oka na Murata, który już zaczął bronić się przed miłością całym sobą, choć nawet jeszcze jej nie poznał, a przynajmniej nie poznał tej prawdziwej. Westchnął cicho, wciąż jednak uśmiechając się nieznacznie.
    - Miłość nie jest czymś, przed czym możesz się ukryć czy uciekać. Jeśli przyjdzie, to z pewnością niespodzianie, iż nawet nie zdążysz pomyśleć, a poczujesz że to jest to - odparł łagodnie, delikatnie się uśmiechając.
    - Miłość jest przereklamowana - skrzywił się Japończyk mimowolnie.
    - Po prostu jeszcze to nie twój czas - Bułgarka uśmiechnęła się blado do niego.
    - Może... - ten przytaknął beznamiętnie. - Nie będę się sprzeczał.
    - A to ci nowość... - Ron uśmiechnął się kpiąco do brata, a Shikamaru jedynie wywrócił oczyma.
    - Jedynie czas wie, i los, co nam życie przyniesie - wtrącił się Seneca. - A cierpliwi w tym sposobie zostaną wynagrodzeni.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 1:37 pm

    <------- gdzieś z zamku / Fritr

    wolnym krokiem wszedł do salonu, trzymając dłonie w kieszeniach spodni. Spojrzał na elfki, przechylając głowę.
    - No proszę jaka miła niespodzianka. Ciebie już widziałem Lydio, ale jeszcze się nie poznaliśmy - podszedł do jasnowłosej elfki, która siedziała pomiędzy wiedźmami. - To dość dziwny układ - Zaśmiał się. - Fritr - wysunął w jej kierunku dłoń, zerkając na Amelię. - A ciebie widzę pierwszy raz w życiu - zwrócił się do drugiej elfki z uśmiechem przyglądając się burzy jej loków. - Co mnie ominęło? - spytał zerkając z zaskoczeniem na Magnusa, który właśnie mignął mu przed oczami. - Magnus? - zachichotał, zerkając to na elfkę to na niego a również po braciach, nie wiedząc, co jest grane.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Kwi 18, 2015 2:47 pm

    - Hej - elfka przywitała się z niewielkim uśmiechem, wymieniając z nim uścisk dłoni. - Fritr, dobrze pamiętam? - Lydia niepewnie uśmiechnęła się do prześmiewcy, który dosłownie sekundę potem przytaknął, przedstawiając się. Magnus z cichym chichotem przytaknął, iż to on we własnej osobie, a na niezadane pytanie Fritra, odpowiedział Japończyk:
    - Jak to Murat - zaczął Japończyk, zerkając na wymienionego brata na sekundę - powiedział: "rozprzestrzenia się "virus love""... - uśmiechnął się kpiąco, zerkając na Fritra kątem oka. - I jak widać po tych tam - wskazał gestem na trzy pary w pomieszczeniu - ma rację. Dlatego cieszę się też, że mnie on dotyczyć nie będzie - westchnął jakby w rozmarzeniu, opadając plecami na oparcie.
    - Samemu, dla niektórych osób jest dobrze - Seneca poparł brata - ale jednak samotność to nie jest coś, czego życzyłbym nawet wrogowi - dodał, zerkając na niego spod oka.
    - Mi do szczęścia kobiety nie potrzeba - zapeszył się Shikamaru. - Niezobowiązujące relacje jak najbardziej, ale żadnych związków i innych niewidocznych kajdan na nadgarstkach - dodał krzywiąc się mimowolnie pod nosem.
    - Znam wampira, który tak twierdził. Po dziś dzień, ma status: skomplikowane to chyba mało powiedziane... - uśmiechnął się tajemniczo Magnus, a Loczek zerknął na niego pytająco. - Jeden Hiszpan, twierdzący że nigdy się nie zakocha, zadurzył się choć się ku temu nie przyzna... - wyjaśnił mu Indonezyjczyk.
    - A co to ma wspólnego ze mną?
    - Gadasz jak on - wtrącił się Ronald. - Nie chcę kobiety. Jest mi dobrze samemu. Lubię niezobowiązujące przygody - naśladował znajomego. - A jak przychodzi co do czego, to nagle bam!, i po tobie w tym sposobie - uśmiechnął się kpiąco.
    - Nie jest mi to groźne, Ron. I lepiej dziób ten stul, bo z chęcią przemebluję ci twarz - Shikamaru zmierzył go spojrzeniem ze zmarszczonym czołem, po czym spojrzał na Fritra. - Jak widzisz, nic a nic cię nie ominęło - wzruszył ramionami.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 5:49 pm

    Fritr, rozejrzał się raz jeszcze po wszystkich, po czym zaśmiał się pod nosem.
    - Cóż za sielska atmosfera. Już dawno nie słyszałem, abyście rozmawiali na takie poważne tematy. Jeśli pozwolicie, to również wypowiem się na temat miłości. Możecie mówić, że do szczęścia wam nie potrzebna, że kobiety są głupie i tak dalej, ale każdy z nas ma gdzieś swoją drugą połowę i to tylko kwestia czasu, kiedy miłość stanie przed wami i spojrzy wam w oczy. Ale na miłość niestety trzeba sobie zasłużyć, zapracować i umieć ją pielęgnować bo to bardzo delikatny kwiat i nie w każdym sercu da radę zapuścić korzenie. Myślę, że wcześniej czy później i ten smak poznacie.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Kwi 18, 2015 6:12 pm

    Na słowa Fritra, Maya uniosła zawadiacko i tryumfalnie brew, a gdy zapowiadało się na kolejną przekomarzankę, parsknęła śmiechem, zakładając nogę na nogę i zarzucając włosy za plecy.
    - Mówiłam. Osiem do czterech. Chcecie dalej się targować? - zagadnęła Indianka, zerkając po osobach, które wyraziły iż miłość ich nie dotyczy i dotyczyć nie będzie.
    - Niech kto mi da wiadro... - mruknął Japończyk, udając iż zbiera się mu na mdłości. - Następny w skowronkach i podpisujący się pod stwierdzeniami, które są co najmniej alogiczne - pokręcił głową w niedowierzaniu.
    - I nie poparte żadnymi dowodami, które z kolei są sprawdzone - wtrącił się Ronald, podpierając głowę ramieniem, a Shikamaru zerknął na niego i wskazał go palcem, gestem zgadzając się z jego słowami.
    - Dajcie już spokój... - Katerina pokręciła w niedowierzaniu głową. - Każdemu jest pisana druga połowa, temu nikt nie zaprzeczy. Japońska kultura ma chyba nawet ciekawy mit na ten temat - zerknęła na Loczka pytająco, uśmiechając się delikatnie.
    - Ta. O sznurku, czerwonym acz niewidocznym, który łączy dwie bratnie dusze, a który nie pęknie, nie ważne co się z nim zrobi - przytaknął jej, skracając tą legendę beznamiętnym tonem. - Podobno takie osoby prędzej czy później i tak się spotkają, zakochają i będą żyć długo i szczęśliwie... Blah, blah, blah... - kręcąc nadgarstkiem, jakby mówił to już po raz setny i po prostu ma tego przesyt, dokończył wypowiedź.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 6:25 pm

    - Myślę, że najlepszy dowód braciszku siedzi na kolanach u ojca i Magnusa. - Nag;e wtrącił się Rephaim. - Ja nigdy się nie zarzekałem. Zawsze chciałem mieć rodzinę, potomstwo i właśnie do tego dążę. Czekałem tylko na nią. - Zerknął na Kat i delikatnie pocałował ją w skroń, skrywając swój nos w jej miękkich włosach.  Być może więcej na temat tego stanu mógłby wam powiedzieć sam ojciec lub Magnus, ale po co? Sam się w końcu przekonacie. Niektórzy czekają na wielką miłość przeszło pięćdziesiąt tysięcy lat. Każdy ma swoje zdanie i swoje gusta, a o gustach się nie dyskutuje. Ron tylko krowa nie zmienia poglądów. Czas leci, my ciągle jesteśmy fizycznie tacy sami, ale nasze wnętrze się zmienia. My sami się zmieniamy. Idziemy z duchem czasu, z modą z techniką więc i światopogląd musi się zmieniać.
    Amelia siedziała cichutko jak mysz, jedynie uśmiechała się pod nosem, zerkając po pięknych mężczyznach. Nigdy w życiu nie widziała tak idealnych istot. Jej wzrok mimowolnie skierował się na czarnowłosego prześmiewcę, który trzymał na kolanach elfkę. Był idealny w każdym calu, największyz nich wszystkich, a elfka siedząca mu na kolanach wyglądała jak porcelanowa zabawka.
    Wszystko było nowe i niesłychanie dziwne. Piękne i była szczęśliwa, że mogła cieszyć się wolnością i bezpieczeństwem, które zagwarantował jej na tą chwilę Magnus, na którego spojrzała z czułym uśmiechem.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Kwi 18, 2015 7:14 pm

    Kalona z Magnusem zerknęli na Rephaima, posyłając mu delikatny uśmiech, a Katerina cicho westchnęła, czując jak od dotyku ukochanego jej ciało przechodzą delikatne dreszcze. Magnus również zerknął na Amelię, z rozkoszą odwzajemniając uśmiech. Delikatnie odgarnął burzę jej pięknych i o dziwo zadbanych loków za jej plecy, po czym pocałował ją tuż ponad uchem. Była cudowna, delikatna i subtelna, iż z radością trzymał ją w ramionach. Uwalniała z jego wnętrza dawno skrywaną delikatność i łagodność. W końcu normalnie, z jego rąk elfka by co najmniej została zraniona, a tak trzyma ją w ramionach, otacza opieką, a może nawet i czymś więcej... Tak, bez wątpienia nie było to po prostu otoczenie opieką, a coś więcej. Może nawet miłość? Chyba właśnie tak ona smakowała.
    - Jesteś piękna, moja droga - szepnął prześmiewca, zerkając na elfkę z niewielkim uśmiechem wymalowanym na ustach. Widząc, jak patrzy na pozostałych prześmiewców, a jej wzrok utkwiony był w jego ojcu, również zerknął na niego, a Kalona posłał Amelii nieznaczny uśmiech.
    - Mam nadzieję, że już czujesz się dobrze - zagadnął, widząc iż jasnowłosa jest odrobinę zagubiona. - I tutaj i pod względem zdrowotnym. Kiedy znaleźliśmy się w tamtym domu, niestety, ale byłaś rozpalona, w czym zaradził Magnus - dodał, zerkając na syna i z aprobatą skinął głową.
    - Sądzę, że jest już dobrze - wtrącił się Magnus. - Piękna istota, jaka siedzi mi na kolanach jest już zdrowa - posłał elfce tajemniczy uśmiech. - Acz, jakby coś się działo, pamiętaj by mówić.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 7:48 pm

    Amelia uśmiechnęła się do przedwiecznego, opuszczając stremowane spojrzenie.
    - Wszystko jest w porządku. Czuję się dobrze - odparła ściszonym tonem. - I oczywiście, jeśli tylko coś się będzie działo powiem.

    Murat przez chwilę przyglądał się Magnusowi i Almelii, podśmiechując się pod nosem. Nie mógł uwierzyć, że Magnus ma poważne zamiary wobec tej dziewczyny.

    <----------- Domek/ Klaus i Mily
    Przyszli na zamek, na piechotę. Było przyjemnie ciepło, a Mily potrzebny był teraz ruch. Kiedy dotarli a miejsce wolno weszli do salonu, pełnego elfów i prześmiewców.
    - Dzień dobry - przywitała się Mily, czując jak w jej nozdrza uderza rozkoszny kwiatowy zapach. Był tak intensywny, że nie mogła skupić na niczym konkretnym swoich myśli.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Kwi 18, 2015 8:11 pm

    Wszyscy zerknęli na wchodzących do środka wampirów, a Kalona i Magnus niemal natychmiast, instynktownie szczelniej wtulili do siebie swoje elfki, słysząc rozbiegane myśli wampirzycy. Widząc to, i Maya przybliżyła się o te kilka milimetrów do Lydii. Chcąc skupić jej uwagę na sobie, Klaus chwycił ją od tyłu i wtulił mocno do siebie, by skupiła się na jego dotyku, niż na zapachu elfów.
    - Dzień dobry - przywitał się i pierwotny, po czym zerknął na Kalonę. - Mam nadzieję, że przyszliśmy w porę..? - zagadnął, po czym spojrzał na drobną istotkę, która siedziała na jego kolanach. - No proszę... - uśmiechnął się tajemniczo pod nosem. - Cóż ukazuje się moim oczom... - dodał, unosząc pytająco brew.
    - Virus love, jak w mordę strzelił... - mruknął Shikamaru, zerkając na przybyłą parę. Klaus zerknął na niego pytająco, a Kalona pokręcił w niedowierzaniu głową.
    - Owszem, trafiliście w dobrą porę, acz przybyliście jako pierwsi - odpowiedział Mikaelsonowi. - Ale to nie ma znaczenia. Lada chwila powinna być tu reszta waszej rodziny - dodał ze skinieniem głową. Zerknął na Emily z cichym westchnieniem, po czym spojrzał na Jane. - Ta niezwykła kobieta na moich kolanach to Jane Jefferson. Jest elfką, tak jak Amelia - wskazał ją gestem dłoni - czy Lydia - i ją wskazał. - Moje drogie, to Niklaus Mikaelson i jego przyjaciółka, Emily Moulton - przedstawił i elfkom przybyłych, po czym spojrzał na wampirzycę. - Jeśli jesteś głodna, moja droga, powiedz słowo, a z pewnością znajdzie się coś, co zaspokoi twoje pragnienie - zaoferował z łagodnym uśmiechem. Seneca niemal natychmiast wstał z fotela, robiąc miejsce dla pary, a samemu usuwając się pod ścianę, o którą oparł się i założył ramiona na piersi. Zachęcająco wskazał mebel, więc Klaus usiadł na nim, a Mily tuż obok.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 8:27 pm

    Mily zaśmiała się perliście, mierząc bacznym spojrzeniem przedwiecznego, po uprzednim wysłuchaniu go.
    - Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem młodym wampirem, nie mniej jednak nie oznacza to, że nie potrafię kontrolować swojego pragnienia, czego nie można powiedzieć o co niektórych pańskich synach, i to właśnie przed nimi powinien je pan chronić. dziś widziałam jak kilku pańskich synów goniło jakąś biedną elfkę po ulicy. Uciekła przez dziurę w płocie na czyjąś posesję. Piękny dom nawiasem mówiąc. - dodała. Spojrzała również na Jane. Była w ciąży i wyraźnie słyszała teraz pędzące serduszko jej dziecka. - Gratuluję państwu, dziecko to błogosławieństwo i uśmiech losu.

    Amelia przyglądała się wampirzycy i wampirowi z zapartym tchem. Byli pewni siebie, opanowani, spokojni  i niezwykle dziwną energią emanowali, poruszając się lekko i zwinnie zarazem. Po jej ciele przebiegł dreszczyk, jednak nadal czuła się bezpiecznie w ramionach Magnusa, przysłuchując się słowom  wampirzycy.

    Jane również przyglądała się parze zzaciekawieniem i ciepłym uśmiechem na ustach. Kiedy Kalona ją przedstawiał, skinęła lekko głową.
    - Chyba nie będziemy gratulować, aby nie zapeszyć - odparła Jane.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 2:40 pm, w całości zmieniany 2 razy
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Kwi 18, 2015 8:59 pm

    - Będę musiał z nimi porozmawiać. Gdzie dokładnie to było? - zapytał się ze zmarszczonym pytająco czołem.
    - Na obrzeżach. Nie tak daleko od zamku - odpowiedział Klaus, który również widział tamto zdarzenie. - Zdaje się, że to też posesja jednego z twoich synów - dodał, przypominając sobie zapachy, jakie tam czuł.
    - Jeśli to elfka, sądzę że zachowa tyle rozsądku, by jej pomóc nie zaszkodzić. Tym bardziej, że zbieramy elfki na zamek - dodał, wysyłając gestem jednego z przelatujących synów do tamtego miejsca, by przekazał wiadomość o tym mieszkańcowi tej rezydencji, gdy tylko wybada sytuację. Uśmiechnął się cicho, gdy wampirzyca pogratulowała im po czym wtrącił się, kiedy powiedziała, iż jest to błogosławieństwo: - Zwłaszcza, jeśli ma to być pierwsza córka - uśmiechnął się przedwieczny do wampirzycy. - Tak się składa, że pod sercem Jane rozwija się dziewczynka - oparł brodę na głowie ukochanej, delikatnie splatając palce na jej brzuchu.
    - No proszę - raz jeszcze mruknął Klaus. - Tyleż rewelacji ostatnimi czasy - tajemniczo uśmiechnął się pod nosem, wsłuchując się w serduszko dziecka.
    - Cóż, takie odmiany są jak najbardziej pożądane - Kalona skinął krótko głową, zerkając na pierwotnego. - Dlatego mam nadzieję, że szybko uda się nam rozwiązać... maleńkie... przeszkody, jakie los nam zesłał - dodał, zamyślając się na chwilę. - Ale wszelakie możliwe opcje rozważymy dopiero, kiedy zjawi się reszta twojej rodziny, Niklaus.
    - Oczywiście - skinieniem głowy przytaknął na jego słowa. - Miejmy nadzieję, że nie każą na siebie długo czekać - westchnął cicho pod nosem, zerkając na mężczyznę.
    - Czas jest jedną z rzeczy, której możemy mieć niedługo za mało, jeśli teraz go zmarnujemy - wtrącił się Seneca. - Mogę polecieć po którekolwiek - zagadnął, zerkając na ojca.
    - Każde ma po kilka wiadomości na telefonie - Klaus zerknął na niego spod oka. - Nie będzie konieczne - dodał, posyłając mu uroczy uśmiech, a Kalona westchnął cicho, kręcąc w niedowierzaniu głową, jednak przytaknął Mikaelsonowi.
    - No dobrze. Trzeba czekać, więc stąd pytanie: wolicie czekać tu, czy już przejść do jadalni? - zapytał się, zerkając po zgromadzonych pytająco.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Kwi 18, 2015 9:12 pm

    - Jeśli o mnie chodzi jest mi to obojętne - odparła Mily. - Myślę, że wszędzie będzie dobrze.


    Murat zamyślił się na chwilę, po czym zerknął porozumiewawczo na Rephaima, ten jedynie pokręcił głową.
    Arab miał ogromną ochotę porozglądać się u Ferrana, niestety musiał obejść się smakiem.

    Vanessa założyła nogę na nogę przyglądając się prześmiewcą oraz wampirom. Wiele słyszała o Mikaelsonach i sławnym Klausie, więc tym bardziej jej ciekawość była większa.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 2:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 12:21 am

    - No dobrze. W takim razie zaczekamy tutaj, a jeśli chcecie, mogę nawet szybko zorganizować posiłek tu. To nie będzie problemem - odpowiedział Kalona, zerkając na Emily z niewielkim uśmiechem. Miał już dodać coś jeszcze, gdy przyleciał wysłany do Ferrana prześmiewca. Przedwieczny uniósł pytająco brew.
    - Cytując: "Gówno go obchodzi jakaś stuknięta czarownica, a jak będzie chciał, to ją tu przyprowadzę" - przytoczył słowa brata, zerkając na ojca z założonymi rękoma na piersi.
    - Który tak? - zagadnął Klaus w zaciekawieniu, zerkając na prześmiewcę.
    - Ferran - odpowiedział mu prześmiewca, na co Klaus jedynie kiwną z głową, jakby takiej oczywistej rzeczy się nie domyślił. Prześmiewca następnie zerknął pytająco na ojca. - Może lepiej było wysłać tam grupę..? - zagadnął, już zacierając ręce.
    - Nie. - Kalona uśmiechnął się tajemniczo, po czym zerknął na palącego się do wyjścia Murata. - Sądzę, że to nie będzie konieczne. Kim była ta elfka? - zapytał się, wyraźnie czując od niego woń wymienionej rasy.
    - Młodo wyglądająca, ale wiekowa. Brązowe włosy, dość ciemne oczy. Całkiem ładna... - wymieniał prześmiewca co zapamiętał.
    - A potem dziwota, że biorą nas za zwierzęta, skoro takie tępe łby chodzą po ziemi - Shikamaru zerknął na nie do końca kojarzącego brata.
    - Z technicznego punktu widzenia, to jesteśmy zwierzętami - wtrącił się Ron, zerkając na Japończyka z politowaniem, a Seneca mruknął coś uciszająco, nie mogąc znieść kolejnej sprzeczki między braćmi.
    - O imię mi chociaż chodziło - Kalona dość łagodnie jak na niego zagadnął syna.
    - Alice chyba. Miała jakieś ptasie nazwisko... - zamyślił się na chwilę. - I, ekhm, chyba nie powinniśmy im przeszkadzać.
    - Kolejny złapał przynętę? - zaciekawił się Irańczyk. - Murat, wykrakałeś... - zmierzył wymienionego brata spojrzeniem.
    - Trzeba ich tu ściągnąć, zwłaszcza elfkę - zamyślił się na chwilę przedwieczny, jak to trzeba rozegrać.
    - Nie możemy po prostu wpaść, zabrać tą kobietę i wypaść? - Ronald zerknął na ojca, podpierając głowę ręką.
    - Poczekamy do obiadu - stwierdził po chwili przedwieczny. - I tak, jako elfka może być łatwym celem dla prześmiewców i wampirów. Tam jest względnie bezpieczna, skoro żyje do tej pory, i to przy Ferranie... - pokręcił głową w niedowierzaniu.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 1:02 am

    Rephaim zaśmiał się pod nosem, jednak na jego twarzy malowało się wyraźne niedowierzanie.
    - Chyba nie chcesz powiedzieć, że zastałeś ich w dwuznacznej sytuacji? - spytał, z uśmiechem, lecz nagle od razu spoważniał. - On nic jej nie zrobił... prawda?
    Wszyscy w salonie spojrzeli na posłańca. Nastała grobowa cisza i każdy oczekiwał odpowiedzi. Amelia instynktownie wtuliła się w Magnusa, a Jane zmarszczyła czoło, wbijając spojrzenie w syna Kalony. Nawet Murat, odwrócił się od okna i przerwał swą obserwację horyzontu, zerkając na brata z uniesioną brwią i kpiącym uśmiechem.
    - Znając Ferrana... - mruknął. - Ale będę go bronił! To ona wlazła na jego teren.
    - Murat! Jak możesz?! - syknęła Jane.
    - Nie wszyscy z moich braci to świętoszki w turbanach... - Rozłożył bezradnie ramiona. - Większość z nich lata po wyspie bez emocji, pozbawieni uczuć wyższych! Tatuś cię nie uprzedził? - spytał, zerkając na ojca. - Szkoda... powinnaś o tym wiedzieć.
    - Uprzedził!
    - Więc się nie dziw!
    - Nie będę usprawiedliwiać takiego zachowania! I co jeszcze?! Może kieckę miała za krótką i sama go, ich sprowokowała?! A może to po prostu bezradna, zwyczajna elfka, która chce normalnie żyć?! Przyszło ci to do głowy?! 
    - Ale kobieta... BABA jak każda jedna która miała mniej szczęścia niż ty!
    - A może więcej szczęścia niż wam się wydaje? - wtrąciła się Mily. - Oceniacie sytuację, co do której nie macie pewności, że zaistniała. A może właśnie to przeznaczenie zawiodło ją do domu Ferrana? Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Każda minuta naszego życia jest z góry przesądzona. Nie ma, co gdybać. Jeśli chciałby ją zabić zrobiłby to, więc dopuście do głosu tego biednego chłopaka - wskazała dłonią posłańca.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 12:36 pm

    Magnus, czując jak Amelia mocniej wtula się do niego, wtulił ją mocniej, by czuła się bezpieczniej, zerkając przy tym na brata, który próbował się ogarnąć.
    - Nic jej nie zrobił, ale w istocie. Ta sytuacja była dwuznaczna. Tak odrobinę... - zmieszał się prześmiewca. - Byli w sypialni i chyba była nie długa droga do co najmniej pocałunku. Jak na moje oko - odparł z cichym westchnieniem i drapiąc się po karku, czekając na reakcję reszty. - Słyszałem chyba, jak skomplementował jej coś. Oczy bodajże - dodał, kręcąc w niedowierzaniu głową, jakby wciąż nie wierzył w to, co tam ujrzał.
    - No proszę... - Kalona uśmiechnął się nieznacznie, zerkając na syna kątem oka. - To tym bardziej lepiej im nie przeszkadzać - dodał, unosząc brew i cicho westchnął. - No cóż, jeśli to zakrawa o coś poważniejszego, z pewnością prędzej czy później się o tym dowiemy, czyż nie? - zamyślił się na chwilę, przechylając głowę.
    - Zapewne - mruknął Ron pod nosem, zamyślając się na chwilę. - Zaczynam bać się o mój palec... - dodał, mając na myśli czy za niedługo nie miałby przypadkiem obrączki na palcu.
    - Tak łatwo się nie damy - Shikamaru poklepał go po ramieniu, cicho śmiejąc się pod nosem.

    <--- ??? / Thomas i Rebekah

    Rebekah z ukochanymi jej mężczyznami również zjawili się deczko przed czasem. Po krótkiej wędrówce korytarzami, weszli do salonu.
    - Dzień dobry - blondynka posłała zgromadzonym uśmiech, a gdy wypatrzyła brata zerknęła na niego z uniesioną brwią. - Wszędzie pierwszy się musisz wepchać? - zapytała się, po czym spojrzała na Emily z niewielkim uśmiechem. - Dobrze cię widzieć, Emily - dodała, posyłając wampirzycy delikatny uśmiech, po czym spojrzała na Kalonę. - Zdaje się, że mieliśmy odwiedzić cię podczas obiadu. Trafiliśmy w porę? - zapytała się, unosząc pytająco brew.
    - Tak, w porę trafiliście moi drodzy - przedwieczny posłał im uśmiech, po czym przedstawił. - To jedyna pierwotna płci pięknej, Rebekah Mikaelson, z narzeczonym, Thomasem Johnsonem. - Chłopak skinął krótko głową. - Moi drodzy, przede wszystkim chciałbym, byście poznali Jane - delikatnie przesunął dłonią po ramieniu ukochanej.
    - Miło poznać - pierwotna posłała jej delikatny uśmiech, po czym zmarszczyła czoło. - Czy dobrze słyszę? - zapytała się, mając na myśli to, iż elfka jest w ciąży.
    - Tak. Jane nosi pod sercem moją pierwszą córkę - Kalona przytaknął na jej przypuszczenia.
    - Moje gratulacje! - Rebekah entuzjastycznie pogratulowała parze. - Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie prawidłowo.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 12:56 pm

    Murat słuchał brata z wyrazem niedowierzania wymalowanym na twarzy. To co mówił było tak nieprawdopodobne jak fakt, że za niedługo na świecie miała pojawić się jego pierwsza siostra i na dodatek w wizji Mayi wszystko miało zakończyć się pomyślnie.
    - Pierdolenie o szopenie weś idź już stąd - mruknął. - I zmień dilera! Bo pierdolisz i masz zwidy... Przepraszam moje drogie panie za wyrażenie. Przecież Ferran ma wyłączone emocje odkąd zaczął dorastać. Co? Nagle elfka sprawiła, że je włączył? Pierdolenie...!

    Jane zaśmiała się pod nosem w niedowierzaniu kręcąc głową i już miała mu przegadać, kiedy do salonu weszła kolejna para wampirów.
    Uśmiechnęła się kiedy Kalona ją przedstawiał.
    - Nie dziękujemy... aby nie zapeszyć - odparła, przyglądając się ciężarnej wampirzycy. - My również gratulujemy. Zdaje się, że termin również nie długo?
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON I

    Pisanie by Ruda on Nie Kwi 19, 2015 1:26 pm

    <------ Ciężko powiedzieć skąd i gdzie się spotkali / Lefranek i Vincuś

    Prześmiewcy weszli do budynku i wolnym krokiem zaczęli się kierować w stronę salonu, gdzie dochodziły ich rozmowy. Obydwaj szli w milczeniu, lecz jak na Lefrna przystało, nie mógł się opanować i nie zacząć kłapać jęzorem.
    - Vinc kurna, czy ty to widzisz? - zapytał, rozglądając się dookoła. - Wyczes i wypas. Staruszek ma gust. Tu pierdolnął obrazek, tam zasłony, gdzie indziej kawałek chwasta i wszystko wygląda jak z bajki, tylko kopulujących jednorożców brakuje.
    Vincent westchnął ciężko, wsuwając ręce do kieszeni garnituru.
    - Lefran, jak ojca kocham, powstrzymaj się od komentarza. Nie przyszło ci do głowy, iż ktoś może nas słyszeć?
    - Przecież nie powiedziałem nic złego. Jednorożce są fajne - dodał, z uśmiechem na ustach poruszając brwiami.
    - I nie istnieją - skwitował Vinc.
    Lefran już miał odpowiedzieć, kiedy nagle doszła go rozmowa z salonu. Zatrzymał brata i sam również stanął, nasłuchując co się tam dzieje.
    - Słyszałeś to? - spojrzał na prześmiewcę wielkimi oczyma.
    - Wyklinania Murata?
    - Niech mnie strzała z chryzolitem w dupę upierdoli, głuchy jesteś?
    - Wypraszam sobie - odparł Vinc.
    - Nie wypraszaj, tylko słuchaj następnym razem - odparł Lefran, pocierając dłońmi o siebie.
    Vincent westchnął i przewrócił oczami.
    - Niby co miałem usłyszeć? - zapytał, choć powoli kończyła mu się cierpliwość.
    - Nasz Ferduś znalazł sobie dziewczątko i komplementy jej prawi, nie uważasz, że to dziwne?
    - W istocie, niecodzienne. Oby ta dziewczyna wyciągnęła z niego wszystko co dobre. A teraz chodźmy.
    Lefran stał przez chwilę, przyglądając się jak jego brat oddala się wolnymi krokami.
    - Niecodzienne? W ciągu niecałego wieku wymordował więcej ludzi, niż Loczek przeleciał bab w całym swoim życiu - odparł, doganiając swego rozmówcę.
    - Lepiej nie powtarzaj tego przy Shikamaru, bo się mocno zawiedzie na swoich umiejętnościach - odpowiedział Vinc, z lekkim uśmiechem. - A teraz chodźmy, czekają na nas.
    Obydwaj prześmiewcy skręcili w stronę salonu.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 2:17 pm

    - Nie długo, w istocie. Mniej więcej tydzień. -  Rebekah uśmiechnęła się do Jane, skinąwszy głową, i puszczając Mily perskie oko.
    Ron również miał coś odpowiedzieć Muratowi, gdy nagle rozległa się kolejna sprzeczka braci. Shikamaru słysząc, iż mowa o nim, tym bardziej wytężył słuch, by dowiedzieć się o samemu sobie czegoś nowego. Pozorując znudzenie, oparł ramię o podłokietnik, a na dłoni wsparł głowę, unosząc brew. Właśnie doszedł mu kolejny powód, by sprać Lefrana, ale przecież nie będzie robił problemów tam, gdzie ich robić nie potrzeba. Słysząc kroki, uśmiechnął się tajemniczo, przygotowując się do ewentualnego naskoczenia na brata, jakby znów zaczął sobie z nim próbkować. Już miał co najmniej dwa powody, by obić mu szczękę. Coraz to bardziej sobie próbkował, jednak zarówno Japończyk, jak i pozostali bracia cierpliwie znosili jego zachowanie. Po prawdzie i tak nie mieli wyboru, bo na Lefrana nie było mocnych. No, może jednak jedna osoba mogła go utemperować, jednak tej jeszcze na zamku nie było.
    - Często tak? - zapytał się Actus, który pierwszy raz słyszał przekomarzanie się prześmiewców. Zwykle bowiem był przy krótkich sprzeczkach matki z wujem, kiedy ten wpadał z Emily w odwiedziny.
    - Nie rzadziej, niż ja z Nikiem - odparła mu Rebekah z cichym westchnieniem, zerkając przy tym na brata kątem oka. - Prawda braciszku? - posłała mu uroczy do bólu uśmiech.
    - Polemizował bym... - Klaus zerknął na siostrę spod oka, po czym przeniósł spojrzenie na Kalonę. - Lefran od zawsze był tak... żywy? - zapytał się zaciekawiony.
    - Od zawsze...  - cicho westchnął przedwieczny, zerkając na Klausa spod oka. - Acz może to i dobrze. Wprowadza powiew pozytywnej energii swoją osobą - dodał, z niewielkim uśmiechem.
    - Tak, bez wątpienia to dobrze - mruknął Shikamaru. - Tylko niech zejdzie ze mnie, grzecznie mu radzę... - dodał, unosząc wyzywająco brew. - Póki mam jeszcze tą krztę cierpliwości, by go znosić... - wziął głęboki oddech, w zamyśle oczyszczający z nadmiaru złości.
    - Obawiam się, że będziesz musiał ją uzupełnić, skoro została tylko krzta... - mruknął Seneca, zerkając na niego spod oka. - Daj już spokój i sam zejdź z czubka własnego nosa, poszerzając pole swojego widzenia poza niego, hmm? - uniósł brew, mierząc go spojrzeniem, a ten skwitował to pokazaniem środkowego palca.
    - Uspokójcie się, na Boga... - westchnęła Maya, kręcąc w niedowierzaniu głową.
    - Jesteśmy spokojni. Aż nazbyt - Shikamaru trącił ją delikatnie w ramię, na co Indianka oddała mu kopniakiem trafiając w kostkę, jednak jej kopniak był mocniejszy od żartobliwego pyrgu prześmiewcy, po czym zerknęli na wchodzących do salonu prześmiewców. - Hej Lefran. Budyń czy kisiel, wybieraj - zagadnął, unosząc wyzywająco brew, a Ron parsknął stłumionym śmiechem. - Hej Vincent - przywitał się z kolejnym bratem. Pozostali również przywitali się, acz jedynie skinieniem głowy.

    <--- ??? / Aaron i Henrik

    Do zamku, niedługo po tej rozmowie, weszły kolejne pierwotne wampiry, które nasłuchiwały rozmowy po drodze przez korytarze.
    - Jak zawsze musimy trafić w sam środek sprzeczki - westchnął Henrik, wchodząc do salonu i opierając się nonszalancko o framugę. - Potrzeba wam negocjatora? - zagadnął zaciekawiony, bowiem w tym akurat całkiem nieźle się by sprawdził.
    - Poradzimy sobie, acz dziękujemy za propozycję - mruknął Japończyk, zerkając na niego spod oka. Przedwieczny zerknął na wampiry, które, jak poprzednie, zobowiązał się przedstawić.
    - Aaron i Henrik Mikaelsonowie - przedstawił ich króko. - Panowie, sądzę, że większość tu obecnych znacie, acz z pewnością nie znacie tej wyjątkowej istoty w postaci Jane. - Przesunął delikatnie dłonią po jej ramieniu. - I, uprzedzając wasze pytania - dodał, widząc zmarszczone czoło Henrika - owszem. Jane jest w ciąży.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 33
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 2:59 pm

    Mily podśmiechiwała się pod nosem, Vanessa siedziała niewzruszona, obserwując całe to zajście z beznamiętnym wyrazem twarzy, Murat westchnął głęboko gdyż rodzinne imprezy od zawsze go irytowały, a Mikaelsonów po prostu nie cierpiał, Rephaim, podpierając łokcie na kolanach złapał się za głowę, nie wchodząc w niepotrzebne dyskusje z braćmi, Fritr, cicho podśmiechiwał się pod nosem, również nie zabierał głosu, gdyż istotą mocno poważną i nie lubił wtrącać się do piaskownicy, Jane oparła głowe o ramię Kalony, z niedowierzaniem wymalowanym ma twarzy obserwując dalsze poczynania synów przedwecznego, a Amelia patrzyła jak na cud lekko zdezorientowana, wtulając się w pierś Magnusa.
    Kama widząc wchodzącego do salonu Lefrana, uniosła zawadiacko brew po czym zaśmiała się perliście.
    - Lefran ty szczurze lądowy, gdzieś był jak cię nie było? Obiecałeś mi wypad do kina, sok pomarańczowy i paczkę popcornu i jak zawsze nie dotrzymałeś słowa. Chyba się na ciebie pogniewałam! - mruknęła.

    Aaron wszedł do salonu zaraz za Henrikiem. W jego nozdrza odurzyła woń elfek, tak bardzo, że aż skrzywił się pod nosem.
    - Dzień dobry - przywitał się, rozglądając się po zgromadzonych. - Henrik proszę cię wejdź do środka i nie wtrącaj się w rodzinne sprawy - dodał, podchodząc do Rebekhi, którą cmokną delikatnie w skroń. - Miło cię widzieć - dodał, po czym usiadł na fotelu i zakładając nogę na nogę wbił spojrzenie w Kalonę i jego kobietę - Gratuluję kolejnego potomka.

    <---------------- ??? / Elijah, Esme, Eva, Kol
    Weszli do salonu, po drodze przysłuchując się rozmową. Rozejrzał się po zgromadzonych, tajemniczo się uśmiechając. Zerknął na Klausa i Mily, oraz na Kalonę i elfkę siedzącą mu na kolanach.
    - Dzień dobry - odparł, zajmujac miejsce na fotelu obok Aarona. - Zakładam, że zaproszenie na obiad, dotyczyć będzie problemów - mruknął, poprawiając rękawy marynarki. - Brakuje jeszcze matki... zapewne zaraz powinna się zjawić. Na Fina chyba nie mamy co liczyć... nie pojawi się jak sądzę.
    Kol również wszedł do środka i wsuwając dłonie do kieszeni spodni, uśmiechną się pod nosem.
    - No proszę... i znowu w komplecie. Jakie to wzruszające... chyba się wzruszyłem - odparł, przenosząc spojrzenie na Mily i Klausa. - Mily... wyglądasz jak tirówka.
    - A ty jak półdupek zza krzaka... - odparła, mierząc go urągliwym spojrzeniem. - Jak zawsze zresztą.
    - Dziękuję za komplement... - Skłonił się nisko. - Przynajmniej się nie katulam.
    - Zaraz będzie się katulać twoja głowa po tych stromych chodach zamkowych.
    - Nie sądzę moja droga.
    - Milcz jak do mnie mówisz, bo naprawę będziesz zaraz pluł zębami jak maszyna do popcornu - syknęła.
    Kol zaśmiał się pod nosem siadając w fotelu.
    - Nie powinnaś się denerwować złość piękności szkodzi.
    - Nie twój koń, nie twój wóz więc zajmij się sobą klownie Mikaelson i nie mędrkuj bo zaraz cię obrzygam, a znając twój pedantyzm Kol, będziesz kwiczał jak zarzynany prosiak.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 2:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON I

    Pisanie by Ruda on Nie Kwi 19, 2015 3:30 pm

    Kiedy Lefran wszedł do środka, przywitał się z wszystkimi i rozejrzał się po pomieszczeniu, a na słowa Shikamaru tylko zaśmiał się perliście.
    - Kamuś, perełeńko, na mnie się gniewasz? - zapytał, ręką mierzwiąc jej fryzurę. Skinieniem głowy przywitał wchodzących Mikaelsonów (w tym przyszłego/niedoszłego teścia i teściową XD), i od razu uśmiechnął się kiedy wyłapał wzrokiem Evę. - Jest i mój kwiatuszek - dodał, podchodząc do wampirzycy i obejmując ją ramieniem. Pocałował ją w czoło, a Vincent uśmiechnął się na ten widok.
    - Czy są już wszyscy prześmiewcy, którzy powinni uczestniczyć w tym wydarzeniu czy jeszcze kogoś brakuje? - zapytał, strzepując pyłek z marynarki.

    <------- Rezydencja / Ferdek

    Ferran wylądował na tarasie przylegającym do salonu i pchnął ciężkie drzwi prowadzące do środka. Wszedł do środka z kamiennym wyrazem twarzy i rozejrzał się po zgromadzonych.
    - Po co to ścierwo - zaczął od wejścia, mając na myśli swojego brata - przyleciało mi do rezydencji? - mówił, spoglądając na ojca. Nie interesowały go przywitania i inne uprzejmości. - Mówiłem, że chce mieć spokój - dodał, mrużąc oczy.
    - Wyluzuj Ferdek - wtrącił się Lefran. - Sprawa jest...
    - Zamknij gębę, do ciebie nie mówię - warknął Ferran. - Czekam na odpowiedź.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 3:58 pm

    Henrik wszedł za Aaronem do środka, jednak podobnie jak Seneca, jedynie oparł się o ścianę, zakładając ramiona na piersi. Widząc Kola, Rebekah i Klaus zerknęli po sobie i na brata.
    - Zaraz cię trzepnę, i będzie już wszystko odhaczone - mruknęła Rebekah, zerkając na Kola spod oka. - Acz dobrze cię widzieć, Narcyzie - dodała, słodko się uśmiechając i mierzwiąc mu fryzurę.
    - Spokojnie, siostro. Oszczędzaj się - Henrik posłał jej delikatny uśmiech. - Nie chcesz chyba zaszkodzić maleństwu? - zagadnął łagodnie, po czym na wzmiankę o Esther zadał pytanie: - Gdzie właściwie jest matka? - zapytał się, zerkając po przybyłym rodzeństwie.
    - Mogę po nią iść. Jeśli nie wie o spotkaniu - zasugerował Actus, zerkając na niego pytająco.
    - Niee. Wie na pewno, bo minęła się z posłańcem o nim zawiadamiającym - odpowiedział mu Klaus z cichym westchnieniem. - Zaraz się zjawi - przytaknął na słowa brata, zerkając na niego. W tym czasie, Kalona przedstawił resztę:
    - Elijah i Kol Mikaelsonowie, partnerka Elijaha, Esme i ich córka Eva - wskazał ukochanej nowo przybyłych. - Moi drodzy - zwrócił na siebie uwagę, przekomarzających się Mikaelsonów - zapewne większość tu obecnych jest wam znana, ale Amelii, Lydii - wskazał efki, po czym przesunął dłonią po ramieniu ukochanej - a także wyjątkowej Jane z pewnością nie znacie.

    Eva, kiedy Lefran wziął ją w objęcia, pisnęła cicho acz radośnie, bowiem dość długo się z nim nie widziała.
    - Też się cieszę, że cię widzę - zaśmiała się perliście, całując go w czubek brody.
    - I tak cię dorwę - mruknął Japończyk, zerkając na Lefrana, po czym usłyszał szybkie kroki. - Oo, jest i ostatnie ogniwo... - Shikamaru zerknął na wchodzącego do środka Ferrana. - Tęskniliśmy, braciszku! - dodał, klasnąwszy przy tym w dłonie. - Zwłaszcza Murat, który kilkakroć prawie by nie poleciał do ciebie - dodał, zerkając na brata. Kiedy Eva zerknęła  na wchodzącego do środka, wyraźnie nabuzowanego Ferrana, instynktownie wtulając się mocniej do prześmiewcy. Magnus i Kalona również instynktownie wtulili elfki do siebie.
    - Dość - mruknął przedwieczny, zerkając na Japończyka, po czym spojrzał na Ferrana ze spokojem, niczym nie zmąconym. - Przede wszystkim, w moim domu wymagam kultury osobistej - zaczął po chwili, przechylając głowę. - Jednak to i tak nie jest sprawą pierwszorzędną - dodał, kręcąc głową, jakby chciał strzepać z siebie nadmiar myśli. - Jak wiesz, zapewne, na wyspach lada chwila może być... nie do końca przyjemnie, za sprawą osoby, o której słyszałeś, wnioskując z twoich słów, które przekazał jeden z twoich braci - zerknął na posłańca, którego wskazał brodą. - Jeśli ta elfka... Alice, dobrze myślę..?, jest dla ciebie kimś więcej, przyprowadź ją na zamek. Tu będzie bezpieczna, a przecież nic a nic nie stoi na przeszkodzie, byś jej towarzyszył, prawda? Są tu już trzy elfki - dodał, wskazując na dziewczyny. - W tym moja ukochana, Jane - jak przy wcześniejszych powitaniach, przesunął dłonią po jej ramieniu. - Prześmiewcy mają polecieć po pozostałe, zaraz po obiedzie - dodał, wskazując na Mikaelsonów. - Dlatego też, przy okazji, jeśli ją tu przyprowadzisz to lepiej dopiero PO obiedzie. Będzie nieznacznie, ale zawsze, mniej narażona na niebezpieczeństwo.

    Sponsored content

    Re: SALON I

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pon Maj 28, 2018 11:30 am