Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALON I

    Share
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 4:11 pm

    Murat spojrzał na Ferrana, wwiercając mu się w głowę i w ogóle nie obchodziło go to, że Ferduś zapewne boleśnie to odczuwa. Kiedy go uwolnił, przetarł dłońmi twarz i z wrażenia aż siadł na stojącym nieopodal fotelu.
    - Ty włączyłeś emocje - mruknął.- Jesteś chory? Co ta hybryda ci zrobiła? Zaraziła cię wirusem! Co się do cholery dzieje? Klaus... aż trudno uwierzyć, ale zmieniłeś się, nie do poznania, Magnus... też ciężko w to uwierzyć, ojciec to już nawet nie wspomnę, Rephaim i Lefran... prawie wszyscy efki... Czy ja aby na pewno chcę szukać tych elfek? - spytał jakby sam siebie. - Ja nie lecę... Zajmę się poszukiwaniami tej czarnej krowy. - Roześmiał się głośno, po czym oparł się o oparcie, głośno wypuszczając powietrze z płuc. - Nie... do... wiary. - Pokręcił głową, wpatrując się w Ferrana.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON I

    Pisanie by Ruda on Nie Kwi 19, 2015 8:40 pm

    Ferran również stał z niczym niezmąconym wzrokiem i przyglądał się wciąż kłapiącemu Shikamaru.
    - Stul pysk, bo wsadzę ci rękę do gęby i owinę głowę twoim własnym językiem... - wycedził przez zęby patrząc na brata, kiedy tylko Kalona skończył mówić. Nagle poczuł ból w czaszce, lecz stał niewzruszony, mimo że cholernie pulsowało mu w skroniach. Przeniósł wzrok na Murata, który rozgadał się jak najęty, zaraz gdy wyszedł z jego głowy i kiedy ten skończył mówić, Ferran skrzyżował ręce na klatce piersiowej, wracając wzrokiem na ojca. - Koniec kazań? Świetnie. Ta elfka nie opuści mojego domu, bo tak mi się podoba. Możecie mi grzebać we łbie, ale wszystko co tam znajdziecie, to jedynie fakt, że darowałem jej życie. Nie mam włączonych emocji do kurwy nędzy, więc oszczędźcie mi swoich przemyśleń, które i tak gówno mnie obchodzą. A ty... - posłał przedwiecznemu chłodne spojrzenie. - Ojcze. Gdzie była twoja kultura kiedy grzmociłeś kobietę, która mnie urodziła? Pewnie dokładnie tam gdzie jest teraz moja - rozejrzał się po towarzystwie, które obserwowało go z zaciekawieniem, po czym odwrócił głowę i ruszył do wyjścia. - Nie mam zamiaru szukać żadnych elfek, szczerze to gówno mnie obchodzi co się z nimi stanie - powiedział, stając w drzwiach balkonowych. - Mogą sczeznąć razem z tą niedorozwiniętą krową która je szuka. To tyle co miałem do zakomunikowania - dodał, po czym wyszedł na taras i wzbił się wysoko w powietrze, w ciągu sekund znikając spod rezydencji.

    --------------> Domek / Ferduś

    Słuchając słów brata, Vincent czuł jak dosłownie więdną mu uszy od tych wszystkich wyzwisk. Pokręcił jedynie głową w niedowierzaniu i westchnął cicho, opierając się o ścianę i spoglądając na stojącego obok Senecę wzruszył ramionami.
    Lefran również nie odezwał się słowem. Tuląc Evę, czekał jedynie na reakcję ojca.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 10:00 pm

    - Nic na siłę - mruknął jeden z obecnych prześmiewców, kiedy Murat powiedział, że nie leci po elfki a jedynie za Glorią. - Z chęcią ci potowarzyszę, tak swoją drogą - dodał, tajemniczo się uśmiechając, a ledwie tylko skończył mówić, a Ferran zaczął prawić to, co prawić zapewne od dłuższego czasu chciał.
    Seneca zerknął na Vincenta, również wzruszając w bezradności i niedowierzaniu ramionami. Kiedy Włoch mówił, bracia zerknęli po sobie, po czym spojrzeli na nabuzowanego prześmiewcę i na ojca, który z kolei wydawał się być niewzruszony jakkolwiek. Jedną ręką wciąż tulił Jane, a drugą oparł o fotel, wspierając na dłoni głowę, mierząc prześmiewcę spojrzeniem spokojnym, wyważonym i nie wyrażającym nic. Miał mu już coś nawet odpowiedzieć, jednak ten szybciej znikł, niż brunet nawet otworzył usta. Westchnął cicho, kręcąc w niedowierzaniu głową. Zapewne jego synowie spodziewali się nieco bardziej... widowiskowej reakcji, w której znalazło by się zarówno przemeblowanie twarzy Ferrana jak i zmiana wystroju zamku, acz to, iż jego ukochana wciąż siedziała mu na kolanach, sprawiło iż musiał się opanować.
    - Wiem, że nie wszyscy z was są... - zastanowił się chwilę, jakby miał zakończyć to zdanie. - Usatysfakcjonowani z mojego wkładu w wasze życie - kończąc tak to zdanie, zerknął po prześmiewcach, wciąż spokojnym spojrzeniem. - Wiem, że niektórzy woleli by nawet nie znać mojej nie tak znowu skromnej osoby, acz jednak wciąż jestem dla was tym, kim jestem. Tego nikt nie zmieni - zamyślił się na chwilę, milcząc przez chwilę. - Czasy się zmieniają. Ludzie, w tym my, również. Nie winię go za te słowa, każdy z was może mi to zarzucić... - wzruszył całkiem niewinnie ramionami. - Jedyne co pozostaje, to liczyć na to, że nic nie zrobi tej kobiecie. I gdy uzna, iż będzie lepiej dla niej być tutaj, z pozostałymi, po prostu ją tu przyprowadzi - westchnął cicho, przesuwając dłonią po twarzy. - Jednak ma swój rozum, chyba wie co robi...

    <--- Dom / Esther

    Druidka, idąc wolno ogrodem, zerknęła w niebo na szybko wylatującego prześmiewcę, który skierował się gdzieś do budynku nieopodal. Zmarszczyła czoło, chwilę obserwując mężczyznę, po czym weszła do środka i pewnym siebie krokiem skierowała się do salonu. Tam ustała w drzwiach, zerkając na Kalonę pytająco.
    - Czyżbym po raz pierwszy zdaje się była spóźniona? - zapytała się, z niewielkim uśmiechem na ustach.
    - Witaj matko. Tylko na ciebie czekamy - odparł Henrik, zerkając na druidkę. - I tak przy okazji, gdzie jest ojciec?
    - Jest... niedysponowany - Esther odparła mu wymijająco.
    - Nie. Nie jesteś spóźniona, a obiad za chwilę podadzą - wtrącił się przedwieczny z niewielkim uśmiechem. - To jest Esther Mikaelson, moje drogie. Matka pierwotnych wampirów - przedstawił kobietę elfkom. - Zdaje się, moja droga, iż znasz już większość z obecnych, jeśli nie licząc elfek. Amelia - wskazał odpowiednią - Lydia - i ją wskazał gestem - i mój dar od losu, Jane.
    - Miło was poznać - druidka skłoniła się nieznacznie.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 10:21 pm

    Murat zaśmiał się pod nosem, ponownie wracając do okna i widoków za nim. Pogrążył się w zamyśleniu, nie zwracając uwagi na nic.
    Rephaim wyraźnie zniesmaczony zerknął na ojca i zgromadzonych, którzy siedzieli w milczeniu.
    - Taki jest Ferran i tylko cud może go zmienić - westchnął. - Być może ten cud właśnie ma miejsce, ale na to potrzeba czasu. Zapewne dużo więcej niż się spodziewamy. Ale jest w nim iskra, coś w nim zabłysło i to jest najważniejsze. Może czas przejść do jadalni - dodał, wstając z miejsca.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON I

    Pisanie by Ruda on Nie Kwi 19, 2015 10:42 pm

    Vincent westchnął ponownie, po czym przytaknął na słowa Rephaima.
    - Masz rację bracie. Zacznijmy spotkanie i omówmy wszystko w niezmąconym nerwami towarzystwie - powiedział, kierując się do jadalni. Tuż za nim ruszył Lefran, który nie wypuszczał Evy z objęć.
    - Prędzej Gloria wyzionie ducha niż Ferduś się zmieni - dodał, głaszcząc swoją ukochaną po ramieniu. - A jak się pomylę, to Loczek może mi wlać.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 10:54 pm

    Kalona krótko przytaknął głową, wstając z fotela wraz z Jane, po czym wskazał dłonią odpowiedni kierunek.

    ---> Jadalenka / Jane, Kalona, Rephaim, Katerina, Elijah, Esme, Lefran, Eva, Thomas, Rebekah, Emily, Klaus, Amelia, Magnus, Fritrt, Sabbahattin, Tobias, Kol, Murat, Kama, Vincent, Aaron, Vanessa, Alexander, Maya, Henrik, Ron, Shikamaru, Seneca, Esther, Lydia - Czyli wesoły autobus! Very Happy

    Sponsored content

    Re: SALON I

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sob Lis 17, 2018 10:26 am