Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALON I

    Share
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 3:33 pm

    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 4:15 pm

    <--- Hol / Jane, Kalona, prześmiewcy i Maya

    Przedwieczny skierował ich kroki do salonu, który po prostu był najbliżej.
    Pomieszczenie było jasne, urządzone w odcieniach beżu, pomarańczu i złota, wykonane na planie owalu. Ciemne, drewniane meble, z czego te do siedzenia były też obite jasną, beżową tkaniną, stały na okrągłym dywanie dokładnie w tych samych odcieniach. Stosunkowo nisko wiszący żyrandol, wykonany z czarnego metalu, świecił się i nadawał delikatną, tajemniczą poświatę temu pokojowi.
    Wszyscy zajęli swoje miejsca, a nieco później, ledwie chwilkę, jedna z pokojówek przyniosła im herbatę, cukiernicę i ciastka maślane oraz kawałki ciast rozmaitych na paterze.
    - To jeden z moich ulubionych salonów na zamku - Kalona zerknął z niewielkim uśmiechem na Jane.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Lut 07, 2015 4:25 pm

    Kiedy weszli do salonu zaniemówiła z wrażenia. Był piękny i tak idealnie urządzony, że zaparło jej dech. Po chwili, gdy doszła do siebie zerknęła na przedwiecznego z lekka tremą.
    - Jest cudowny. Piękny, idealny jak wy wszyscy. Przepraszam, ja... nigdy nie byłam w tak pięknie urządzonym pomieszczeniu, a przez ostatnie dwa lata... - Przełknęła nerwowo ślinę. - Nie ważne... - westchnęła, opuszczając stremowane spojrzenie.

    Murat rozsiadł się z gazetą w dłoniach w jednym z foteli, zerkając spod oka na tłumaczącą się Jane. Jednak nie komentował jej słów, gdyż poniekąd doskonale ją rozumiał.
    Podobnie Tobias i Rephaim zerknęli na elfkę w lekkim zdziwieniu.
    - Ojciec ma doskonały gust - odparł Rephaim. - Wszystko tutaj sam urządzał.
    - Yhmm... - zamruczał Tobias. - W zamku jest wszystko, poza jednym pokojem - dodał, po czym zaśmiał się tajemniczo, skupiając na sobie spojrzenia braci.
    - Żebyś zaraz za dużo nie powiedział - wtrącił się Murat, nie kryjąc rozbawienia.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 5:03 pm

    Kalona przesunął dłonią po ramieniu kobity, próbując dodać jej otuchy, by znów poczuła się pewnie i po prostu otworzyła się na nich. Przyciągnął ją bliżej do siebie, wtulił ją do piersi chowając twarz w jej włosy i cicho westchnął, napawając się jej zapachem. Mógłby tak tkwić długo, choćby zwyczajnie milcząc, jednak Tobias powiedział coś o jakże tajemniczym pokoju, na co zarówno przedwieczny jak i jego synowie oraz Maya zerknęli na niego zgodnie, spojrzeniem mówiącym: Co ty do cholery gadasz? Jego słowa jednak równie zgodnie pominęli milczeniem, kręcąc w niedowierzaniu głową.
    - Cieszę się, że doceniacie mój gust, który moim zdaniem jest... ujmijmy, że przestarzały - uśmiechnął się Kalona po chwili, po czym zerknął na Tobiasa. - Myślę, mój drogi - postanowił jednak coś wtrącić, domyślając się o co może chodzić Tobiasowi - że o ile na zamku takie... przybytki są co najmniej nieodpowiednie, pomijając że nie mam potrzeby ni posiadania, ni odwiedzania takowego, to w swoim domu, jak najbardziej, urządź sobie taki jeśli widzisz sens i potrzebę - posłał mu nieznaczny, ledwie widoczny uśmiech.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Lut 07, 2015 5:14 pm

    - Miałem na myśli pokój dziecięcy ojcze - odparł zaskoczony Tobias, patrząc na ojca jak na siódmy cud świata. - Nawet przez myśl mi nie przeszło, by był tu taki pokój. Poza tym zachowujesz się jak niewiniątko, oceniasz mnie a sam nie jesteś lepszy... widzę, że przeszkadzam, lub jestem tu niezbyt mile widziany więc chyba lepiej będzie jak się już pożegnam. Dobranoc.
    ----------------> ??? / Tobias

    Jane westchnęła cicho, zerkając to na Tobiasa to na Kalonę. Nie chciała się wtrącać tę rozmowę, wolała milczeć, tym bardziej, że w salonie również nastała cisza, jedynie Murat nadal podśmiechiwał się pod nosem.
    - "Nie róbmy draki, od tego są rumaki. Hej, kelner, marchew dla bohatera!" - zadarł się jak szalony, po czym przeciągle ziewnął, dając do zrozumienia, że jest już mocno znudzony całą syutacją.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 5:46 pm

    Kalona, kiedy tylko odprowadził syna wzrokiem, zerknął za okno, za którym wciąż była noc. Chciał się uśmiechać, chociaż dla Jane, jednak nagle stracił humor, który do tej pory go raczej nie odstępował. Westchnął cicho, przecierając twarz dłonią, mając wielką nadzieję, że wszystko się ułoży. Aby zagłuszyć chaos w myślach, wziął filiżankę i upił niewielkiego łyka herbaty, by następnie wsunąć do ust niewielki kawałek ciasta. Starał się skupić na myśli przewodniej, na smaku jaki rozpływał się po jego podniebieniu i na Jane, której przecież starał się pokazać z jak najlepszej strony. Westchnął cicho, pogrążając się w zamyśleniu.
    - Jakbym była potrzebna - odezwała się Maya, która właśnie wstawała, a która i tak do tej pory jedynie milczała - będę w swoim pokoju - dodała, wskazując palcem wyjście, by po chwili wyjść wolnym krokiem z pomieszczenia, na co Kalona skinął nieznacznie głową, jednak jej nie odprowadził spojrzeniem, które wbił w gładką taflę naparu w filiżance. Zerknął na Jane, jednak nie wygiął ust w uśmiechu. Nie był w stanie, bowiem nagle poczuł się zmęczony samym sobą.
    - Spokojnie, ojcze - odezwał się Seneca, widząc że przedwieczny pogrążył się w zamyśleniu. - Jestem pewien, że będzie jak dawniej. - Kruk uniósł spojrzenie, zerkając na niego ze spokojem.
    - Może - mruknął jedynie jedno słowo.
    - Z pewnością - przytaknął entuzjastycznie prześmiewca, a demon nawet nieznacznie uniósł kąciki ust.
    - Tak, kiedyś z pewnością się ułoży - zaśmiał się sam z siebie pod nosem, cicho i nawet nieco ponuro to się mogło wydawać. Spojrzał na kobietę z cichym westchnieniem i niepewnym uśmiechem. Przetarł dłonią twarz, namyślając się, jak przerwać tą niezręczną atmosferę, jaka zapanowała w pomieszczeniu. Pokoik dziecięcy. Te dwa słowa odbijały się echem od jego myśli, bowiem nie tak daleko od nich, gdzieś piętro wyżej, znajdował się jeden. Nigdy nie używany, bowiem nigdy nie było ku temu sposobności. Chciałby go pokazać Jane, ale nie wiedział, czy może sobie na to pozwolić i nie wiedział też, jak by to odebrała, a tego chyba obawiał się najbardziej.
    - No dobrze - pałeczkę przejął Shikamaru, który podobnie jak Murat był znudzony tą sytuacją. - Pogawędzili sobie, nic nie zjedli i nic się nie napili, więc co powiecie na partyjkę bilarda? Albo wyjść gdzieś na miasto? - zapytał się. - Z całą pewnością gdzieś w jakimś klubie dzieje się coś ciekawego, gdzie można by rozruszać kości i się zabawić.
    - O tej porze? - westchnął Ron, zerkając na niego spod oka.
    - Czemu nie? Raz się żyje - Japończyk wzruszył ramionami.
    - Nie sądzę, by zabawa dobrze nam zrobiła - posłał mu uśmiech jego brat, jednak ten odparł jedynie proszącym spojrzeniem mówiącym: A może jednak?, a Ron pokręcił głową w niedowierzaniu.
    Kalona słuchając tej wymiany zdań jednym uchem, zerknął raz jeszcze na Jane, i szeptem zapytał się:
    - Masz ochotę, nawet o tej porze, na spacer po ogrodzie?

    ---> Komnata Mayi / Maya
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sob Lut 07, 2015 6:04 pm

    Jane spojrzała na Kalonę z ciepłym uśmiechem. Widziała, że się zamyślił, że zrobiło mu się przykro, ale nie chciała wtrącać się w ich prywatne sprawy. Nie czuła się odpowiednią osobą, któa mogłaby wpływać na ich zachowanie.
    - Z miłą chęcią - odparła również szeptem, choć wiedziała, że i tak przez prześmiewców jest doskonale słyszana. - Masz piękny ogród, chociaż widziałam go zaledwie skrawek - dodała.

    Murat zerknął na braci, odkładając gazetę, a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
    - Bilard, bar, melinarium co bądź byle nie siedzenie w czterech ścianach. dziś jestem skłonny polecieć nawet na plażę i kąpać się na waleta - zaśmiał się głośno. - Chybanie chcemy robić za przyzwoitki Ron? Zresztą nie musimy, ta para jest cały czas na oku - Wskazał dłonią ojca i Jane. - Gołąbki i tak chyba wolą pobyć same co nie? - zerknął na Jane, którą wyraźnie irytował wisielczy humor Murata.
    - Nie zazdrość Muracie, tylko przygruchaj sobie jakąś damę, a może wtedy zaczniesz się więcej uśmiechać - odparła.
    - Wiesz moja droga, żeby miec mleko nie muszę kupować całej krowy - zamruczał zmysłowym barytonem.
    - Za to mleko dojone z krowy po przebiegu nie jest tak smaczne jak z krowy osobistej, ale cóż mój drogi jedni lubią miód inni jak im nogi śmierdzą - odparła, słodko się uśmiechając.
    Murat na moment zaniemówił, wpatrując się w nią ze zmrużonymi oczami.
    - Jeden zero dla ciebie - mruknął. - Nie lubię inteligentnych kobiet i zalecałbym ojcu ostrożność przez duże O w kontaktach z tobą.
    - Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma - zaoponowała z nieschodzącym z ust uśmiechem.
    - "Idź się wypchaj do tapicera" - zamruczał ze słodkim uśmiechem cytując oczywiście Szreka i czekając na ciętą ripostę jednocześnie.
    - "Wyjechać ci z szuflady... kawaler?" - zamruczała.
    - "Amigo... idę z kociakami na whiskas" Może później - odparł, ale już chichocząc.
    - "Kup mi soczek!" - dodała.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 6:30 pm

    Kalona już miał bez słowa więcej, bowiem i tak miał ochotę milczeć, chwycić elfkę za dłoń i udać się do jednego z rozlicznych ogrodów, okalających zamek, ale wtem nawiązała się dyskusja między Muratem a kobietą. Prześmiewcy zgodnie otworzyli oczy, jak tylko najszerzej potrafili, niemal jednocześnie pacnęli się w otwartej dłoni w twarz, by potem tymi samymi dłońmi, jakby byli zaprogramowanymi na zgodność robotami, zamknąć sobie usta, zerkając przy tym na Murata i Jane jak na siódmy cud świata. Właściwie, to nawet Kalona musiał poczynić to, co jego synowie, bowiem podobnie jak im, głos zatrzymał się w gardle, zanim zdążył się uwolnić i przerwać ciszę. Po chwili, równie zgodnie, parsknęli śmiechem, bowiem nie mogli się powstrzymać. Kalona pokręcił głową z chichotem, a jego synowie zaśmiali się cicho, zerkając na tą scenę, jak na najlepszą komedię jaką do tej pory mieli okazję oglądać. Kalona zerknął na Murata, po czym uśmiechnął się do niego szelmowsko.
    - Sądzę, że dam sobie radę - odparł, zerkając na Jane z tajemniczym uśmiechem. - Tak, na pewno dam - zaśmiał się cicho, ujmując dłoń kobiety, której pomógł wstać. - Nie zróbcie nic głupiego - dodał, zerkając na synów spod oka, by następnie skierować się wraz z Jane w stronę ogrodu.

    ---> Ogród / Jane i Kalona
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Pon Lut 23, 2015 10:21 pm

    <--- Atlantydy 1\1 / Jane i Kalona
    <--- Komnata I / Katerina

    Mężczyzna zatrzymał samochód na podjeździe. Tam zresztą odebrał auto jeden z pracowników, by zaparkować go w garażu. Odprowadzając go wzrokiem, Kalona wziął Jane pod rękę, po czym ruszył wolnym krokiem w stronę wrót.
    Będąc już w budynku, przedwieczny wraz z ukochaną skierowali się do salonu, gdzie dalej siedzieli jego synowie o dziwo. Zaśmiał się na to, bo przecież tuż przed tym jak zabrał Jane na spacer, debatowali na temat dobrego miejsca, gdzie mogliby się zabawić i rozładować nadmiar energii.
    - Widzę, że jednak odstąpiliście od planów imprezowych na ten wieczór - uśmiechnął się do nich pod nosem, wraz z elfką zajmując miejsca na jednej z kanap.
    Magnus uniósł już kącik ust, mając wtrącić coś o kolejnym biciu serca, jednak tuż po Kalonie weszła i Bułgarka, zerkając znaczącym spojrzeniem zarówno na demona, jak i na Rephaima, którego wyłapała wzrokiem. Zauważyła jednak elfkę, dlatego też chcąc wypaść całkiem naturalnie, jakby tylko szukała mężczyzny swojego życia, za którym się stęskniła po rozłące, podeszła do narzeczonego i przywitała go krótkim pocałunkiem.
    - Tęskniłam, najdroższy - z ciepłym uśmiechem zerknęła mu w oczy, lecz w myślach, nie widząc co ma powiedzieć, dodała tylko: - "Maya..."
    Kruk na to podniósł spojrzenie, a na jego ustach gościł jednak uśmiech, jakby cieszył się z odwiedzin wampirzycy, jednak tak naprawdę po prostu chciał najdokładniej wybadać sytuację.
    - Kochanie - Kruk poczuł się zobowiązany by przedstawić kobietę, dlatego też zerknął na obie z nieschodzącym uśmiechem. - To jest Katerina Gregorieva. Wampirzyca z Bułgarii, a także wybranka Rephaima.
    - Miło poznać - wampirzyca posłała elfce uśmiech, wyciągając w jej kierunku dłoń.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Pon Lut 23, 2015 11:17 pm

    Jane widząc w salonie te same twarze, uśmiechnęła się ciepło.
    - Dzień dobry - przywitała się, zajmując miejsce obok przedwiecznego. Widziała na sobie wzrok Magnusa, domyślając się, że już wie i słyszy. Patrzył na nią również Rephaim. Opuściła stremowane spojrzenie, czując jak na jej policzkach pojawia się szkarłat, kiedy nagle weszła do pomieszczenia kobieta, która przedstawiła się.
    - Jane, mnie również bardzo miło - odparła, na moment wstając z miejsca.

    Rephaim zaśmiał się na widok ojca i Jane. Lecz jego uwagę szybko rozproszyła ukochana.
    - To bardzo miło mi to słyszeć kochanie - odparł, po czym zmarszczył czoło, gdyż jego uszu doszedł jeszcze jeden niecodzienny dźwięk. Wytężył słuch i był już pewny, że pod sercem Jane bije, a właściwie goni jeszcze jedno serce. Zerknął na ojca, marszcząc czoło jeszcze bardziej, po czym zerknął na Jane jeszcze raz, nie mogąc uwierzyć w to co słyszy. - Już myśleliśmy, że się zgubiłeś... i o co chodzi z Mayą kotku? - spytał, przenosząc spojrzenie na Katerinę.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Wto Lut 24, 2015 1:32 pm

    Napotkawszy wzrok syna, przedwieczny jedynie z subtelnym uśmiechem skinął głową, potwierdzając jeszcze raz jego domysły.
    - Witam na Atlantydzie, Jane - wampirzyca z ciepłym uśmiechem zerknęła na elfkę, a następnie przeniosła spojrzenie na Rephaima, zamyślając się co odpowiedzieć ukochanemu, by nie martwić Jane, a także by wiedział o co jej chodzi. Kat jednak nie potrafiła kłamać, zwłaszcza narzeczonemu i Kalonie. - Miała jakąś wizję - powiedziała, nie chcąc owijać w bawełnę, biegając wzrokiem od ukochanego do przedwiecznego i na powrót. - Nie wiem, czego dotyczyła i co w niej widziała - dodała z cichym westchnieniem.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Wto Lut 24, 2015 3:45 pm

    Jane uśmiechnęła się ciepło, jednak milczała. Przysłuchiwała się rozmowie, którą toczyła Katerina z Rephaimem, zastanawiając się o co chodzi.

    - Zwykle jej wizje nie wróżą nic dobrego - odparł, zerkając na ojca. - Od wczoraj chodzi jakaś struta, mało się odzywa, sądziłem, że stęskniła się za tobą. - Zaśmiał się perliście. - Cóż, myślę ojcze, ze czekają cię nowe wiadomości.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Wto Lut 24, 2015 7:07 pm

    - Trzeba będzie z nią porozmawiać na jej temat - westchnął Kalona, zerkając na Katerinę i Rephaima. - W jakim jest stanie? - zapytał się, zerkając przy tym na Bułgarkę.
    - Komunikatywnym - przyznała wampirzyca niemal natychmiast - acz trochę osłabionym i rozdrażnionym - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
    - Jak zawsze - mruknął Magnus, śmiejąc się pod nosem.
    - Maya źle znosi wizje - wytłumaczył Kalona ukochanej. - Głównie dlatego, gdyż często czuje to, co czuje osoba w którą podczas wizji się jakoby wciela, a nie zdarzyła się jej jeszcze jakaś... ujmijmy to słowem miła... wizja - westchnął cicho, przecierając twarz dłonią. - Tak czy inaczej, trzeba do niej iść. Dowiedzieć się o co chodziło. - Stwierdził rzecz całkiem oczywistą. Zerknął przy tym na Jane. - Ty jesteś kobietą, delikatną i skromną. Może zdołasz do niej dotrzeć? - zapytał na głos, spoglądając na nią pytająco. - O ile chcesz ze mną iść?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Wto Lut 24, 2015 9:05 pm

    - Nie wiem czy zdołam, ale mogę spróbować z nią porozmawiać - odparła cicho wzdychając. - Co do wizji... jedną przyjemną na pewno miała. - Zaśmiała się, posyłając Kalonie znaczące spojrzenie. - Coś mi się wydaje, że twoja Maya widziała coś, o czym zapomniała ci powiedzieć - dodała.

    Rephaim zaśmiał się cicho, po czym złapał Katerinę za dłoń i pociągnął ją na swoje kolana.
    - Co moja piękna przyszła żona chce dziś robić? - spytał, całując ją delikatnie w skroń.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Wto Lut 24, 2015 9:36 pm

    - Zdołasz - odezwał się Magnus. - Jeśli rozmawiasz normalnie z nim - wskazał na ojca - to dasz radę i z nią - zaśmiał się cicho, kręcąc w niedowierzaniu głową.
    - Ze mną da się porozmawiać "normalnie" - wtrącił się Kalona. - Tylko trzeba umieć - dodał, podkreślając wyprostowanym palcem te słowa, po czym zerknął na Jane z tajemniczym uśmiechem. - Taak, z pewnością coś przede mną ukrywała - mruknął, zsuwając spojrzenie na jej pełne usta. - Nie traćmy czasu - wstał, łapiąc kobietę za dłoń i skierował się w stronę komnaty Mayi.

    [---> Komnata I / Jane i Kalona]

    - Sram tęczą i rzygam tęczą - mruknął Ronald, w którego zaraz po tych słowach Kat rzuciła szpilką, jednak ten uchylił się od ciosu w ostatniej chwili.
    - Słyszymy to - zaśmiała się cicho Bułgarka, mierząc przyszłego szwagra spojrzeniem. - I oddawaj but! - dodała, pokazując buta, a prześmiewca go jej rzucił. Wsunęła do na nogę, marszcząc przy tym czoło. Zerknęła następnie na ukochanego, zastanawiając się nad kolejną odpowiedzą. - Nie mam sprecyzowanych planów, ani jakiś... szczególnych chętek - zamyśliła się na chwilę. - Co powiesz na przejażdżkę konną po lesie? - zagadnęła z uroczym uśmiechem.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Wto Lut 24, 2015 10:07 pm

    - Mam skrzydła po co mi koń? - zerknął na ukochaną marszcząc czoło. - Ale jeśli nalegasz, siądę na którąś szkapę i miejmy nadzieję, że się pode mną nie załamie - dodał, po czym parsknął śmiechem. - A odbiegając od tematu... słyszeliście to co ja? Czy mam omamy słuchowe?

    Murat zerknął na braci, podśmiechując się pod nosem.
    - Nie wydaje mi się abyś miał omamy - wtrącił, wyglądając zza gazety. - Na mój gust, będziemy mieć kolejnego braciszka, a ojciec szybko zostanie wdowcem... tfuu... znów sam. Przecież nie wzięli ślubu.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Wto Lut 24, 2015 10:44 pm

    - Nie załamie - rzuciła Kat entuzjastycznie. - Jesteś lekki jak piórko, kochanie - zaśmiała się, odgarniając kosmyk z jego twarzy. Przesuwając dłonią po jego policzku, wsłuchiwała się w rozmowę braci, zamyślając się na chwilę, czy nie wtrącić czegoś. Może nawet tego że będzie dobrze?
    - Nie mieliście - Magnus uśmiechnął się tajemniczo. - Wszyscy to słyszeliśmy. Nawet ty, Kat - zerknął pytająco na wampirzycę, a ta skinęła głową, choć nieco niepewnie.
    - Słyszałam, ale nie podzielam zdania Murata - dodała, wskazując odpowiedniego prześmiewcę palcem. - Jane jest elfką, ale jest też pod dobrą opieką i widać, że Kalona zrobi wszystko by nie było żadnych komplikacji. Widać po nim, że jest zakochany, a zakochany człowiek zrobi dużo...
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 12:52 am

    - Co ma piernik do wiatraka droga Katerino? - spytał Murat, rozkładając bezradnie ramiona.- To czy będzie pod dobrą opieką o niczym nie świadczy. Jest elfką to wystarczy... ilu z nas nie poznało swoich matek? Ile matek nie dotrwało nawet do końca ciąży? Nie życzę im źle... ale mam też wiele argumentów przemawiających za tym, że będzie to bardzo trudna ciąża. Poczytaj księgi... jest w nich wzmianka o elfkach i ich ciążach z innymi gatunkami. Większość z nich nie przeżywa ciąż z wampirami, a nie co dopiero przedwiecznego. Kiedy patrzę na jej około metr sześćdziesiąt, do jego ponad dwóch Katerino to zastanawiam się jak to się stało, że nie zmiażdżył jej pod sobą - dodał, po czym parsknął śmiechem. - Chociaż na sposoby są sposoby... może znajdą sposób i teraz. Podobno na wyspie jest jeden lekarz od tak zwanych zadań specjalnych.

    - Simon Harley - wtrącił się Rephaim. - Podobno nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Niemniej jednak Jane jest w ciąży, a bez wątpienia przez ostatnich kilka dni temu nie była, co my możemy poświadczyć - zerknął na braci. - Również uważam, że przed nami ciężkie dni, a na pewno kolejne miesiące, kiedy nasz brat zacznie wysysać z niej całą energię, a ojciec będzie musiał na to patrzeć... więc albo będzie zły jak osa, albo zamknie się w komnacie i nie pokaże nosa. Musimy uzbroić się w cierpliwość... jestem dobrej myśli, a z tym Simonem skontaktuję się osobiście - dodał, po czym zerknął na Katerinę. - Konie? Jesteś pewna?
    - Może ona chce na innego konia - roześmiał się Murat, posyłając Kat, łobuzerski uśmiech...
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 2:31 pm

    Na słowa Murata prześmiewcy zgodnie parsknęli śmiechem, zerkając na Kat w oczekiwaniu na jej reakcję. Ta jednak nawet się nie zarumieniła. Posłała mu za to kpiący uśmiech, zerkając na niego spod oka.
    - Poważnie nie masz innych tematów i ważniejszych spraw na głowie, od analizowania mojego życia... no wiesz - nie dokończyła myśli z kolejnym słodkim uśmiechem. Reszta znów parsknęła cichym śmiechem, licząc na nieco więcej akcji niż tak błahe odgryzienie się.
    - Jesteś kobietą, która usidliła pana jestem-zawsze-niedostępny-i-mi-z-tym-dobrze, więc trudno jakbyśmy się tobą nie interesowali - zaśmiał się Magnus, zerkając to na brata to na wampirzycę.
    - Nie jestem eksponatem muzealnym. Za to jak chcesz, to mogę ci zasadzić tak w ten niewyparzony ozor, że wylądujesz tuż przed wejściem do jakiegoś - Bułgarka uniosła zawadiacko brew i kącik ust.
    - Spokój, na litość Boską... - mruknął Shikamaru. - Albo wskakujecie do basenu z budyniem, choć nie wiem czy chcę zobaczyć Magnusa w samych gaciach... albo sza.
    - Poza tym, chyba mamy co innego do załatwienia, hmm? - uśmiechnął się Seneca. - Maya raczej nie bez powodu dostała wizji, więc wiemy że szykuje się...
    - Srały muchy - Ronald wszedł mu w słowo. - Nie wiemy co się szykuje, więc nie wiemy też jak z tym walczyć. - Zerknął na Rephaima. - Może skontaktuj się z tym Harleyem, bo Jane od nadmiaru wrażeń ma pewnie sporo stresu, a to jej może zaszkodzić...
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 3:16 pm

    Murat zaśmiał się pod nosem, wolno przenosząc spojrzenie na dziewczynę.
    - Ależ ja nie interesuję się twoim życiem słoneczko, wręcz przeciwnie w ogóle mnie ono nie interesuje... Widzę, że stres przedmałżeński daje ci się we znaki...
    - Skończ Murat! - syknął Rephaim.
    - Ooo... tobie również. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie przenieść się na wyspy, bo nie da się tu wytrzymać.
    - To się przenieś... nikt nie trzyma cię tu na siłę - odparł Rephaim.
    - Dlatego, że masz gorsze dni? Czyż ja ci jestem tego winien? Sam się w to władowałeś... - zaśmiał się pod nosem.
    - To moja sprawa i nie twój interes...
    - Jak to nie? Jesteś moim bratem.
    Rephaim westchnął przeciągle, wywracając teatralnie oczami. Nie miał ochoty wchodzić w tę polemikę, więc oparł się wygodnie o oparcie i wbił w Kat rozjuszone spojrzenie, które mówiło, że jak pofatyguje się i wstanie, to salon obróci się w pył.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 4:01 pm

    Prześmiewcy jedynie zgodnie zaśmiali się pod nosem cicho i równie zgodnie beznamiętnie wywrócili oczyma. Z podobną bezgłośną ugodą, milczeli nie chcąc wyprowadzić Rephaima z równowagi.
    - Też kocham wasze braterskie dysputy - mruknęła Katerina niezadowolona, a napotkawszy spojrzenie ukochanego, wzięła go za dłoń i otoczyła się jego ramieniem, licząc że fakt, iż trzyma ją w ramionach, choć trochę go uspokoi, a przynajmniej nie będzie taki wyrywny do walki. - Chodź- mruknęła, całując go w czubek brody, po czym wstała i pociągnęła go na taras, gdzie mogli odetchnąć świeżym powietrzem.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 4:17 pm

    Murat zaśmiał się pod nosem w niedowierzaniu kręcąc głową. Zwykle podziwiał Rephaima za opanowanie, nieraz próbował go sprowokować, pomimo iż widział co najstarszy brat potrafi i czuł przed nim respekt.
    - Nerwowo się zrobiło,a tydzień zapowiadał się taki spokojny i amorowy...

    Kiedy wyszli na balkon, stanął tuż za Kateriną, delikatnie obejmując ją w pasie. Oparł brodę o czubek jej głowy i westchnął cicho.
    - Czasami mam ochotę spuścić im porządne lanie...
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 4:36 pm

    - Murat, czy ty powiedziałeś "amorowy"..? - Shikamaru zerknął na brata podejrzliwie. - Czyżby i w ciebie strzała trafiła? - dodał, wychylając głowę, by sprawdzić czy faktycznie z Murata nie wychodzi żadna starzała czy bełt czy co innego podobnego.
    - Może nie prowokujcie się wzajemnie, coo? - mruknął Ronald, zerkając na nich spod oka.
    - No dobra - westchnął Magnus, zerkając na braci. - Co powiecie na wizytę w moim kasynie? - zagadnął z tajemniczym uśmiechem. - Partyjka pokera, miłe panie i dobre trunki..?

    Oparła głowę o jego piersi i również cicho westchnęła, dając się przyciągnąć mu do siebie i położyć mu brodę na czubku jej głowy, na co zaśmiała się cicho z uśmiechem widocznym pod nosem, splatając z nim palce.
    - Taak, nie dziwię się - westchnęła z nieschodzącym uśmiechem. - Jakbyś potrzebował do tego pomocy, polecam się - dodała, unosząc zawadiacko brew, i zerkając na niego spod oka.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON I

    Pisanie by Selene on Sro Lut 25, 2015 5:04 pm

    - Ta powiedziałem amorowy, ale nie miałem na myśli siebie... głąbie - odparł, pukając mu palcem w głowę. Zresztą co ja będę się przed tobą tłumaczył - skrzywił się, zerkając na kolejnego brata. - Jestem za, a nawet przeciw.

    Rephaim zaśmiał się cicho i wpatrując się w horyzont, pocałował Katerinę w skroń.
    - Moja mała wojowniczka - szepnął jej do ucha. - wolałbym jednak żebyś d moich braci trzymała się z daleka... dobrze?
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON I

    Pisanie by Nyks on Sro Lut 25, 2015 5:23 pm

    - To za czy przeciw? Czy może jesteś gdzieś tam kobietą? - zaśmiał się Shikamaru. - Podobno tylko kobiety są niezdecydowane...
    - Dość gadania do cholery - mruknął Magnus, wstając z siedzenia. - Idziemy. I nie życzę sobie zmiany wystroju - dodał, grożąc im jeszcze palcem, nim wyszli.

    ---> Kasyno / Murat, Magnus, Shikamaru, Seneca i Ronald

    Uśmiechnęła się pod nosem ciepło, gdy pocałował ją w skroń.
    - Obawiam się, że niestety nie będę długo się "trzymała z dala", gdyż zwyczajnie twoi bracia są wszędzie. Chyba ich tylko w miejscu gdzie nawet król chodzi piechotą nie ma - zaśmiała się Kat perliście.

    Sponsored content

    Re: SALON I

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sob Lis 17, 2018 9:24 am