Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    JADALNIA

    Share
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 12:23 pm

    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 5:30 pm

    <--- Komnata / Jane i Kalona, Vanessa z Alexandrem, Katerina z Rephaimem, Murat i Fritr.

    W ślad za Krukiem i jego ukochaną, zbiorowisko weszło do pokaźnej jadalni, wielkości statystycznej sali balowej. Urządzone w ciepłym, jasnym drewnie, złocie i czerwieni pomieszczenie oświetlone było odsłoniętymi oknami i pozapalanymi rozlicznymi świecami. Unosił się również zapach smażonej jajecznicy na bekonie i podgrzanych w wodzie kiełbasek, a także świeżo zaparzonej herbaty oraz kawy, które to rzeczy były porozstawiane po stole, a przeplatane dzbankami z wodą i sokami oraz chlebem, wędliną i platerami lekkich ciast oraz owoców i warzyw. Zgromadzeni pozajmowali miejsca przy stole, na którym stały również srebrne zastawy, odbijające jasnymi refleksami światło słoneczne i płomienie świec.
    - Smacznego - przedwieczny z uśmiechem zaanonsował, iż bez przeszkód mogą sobie nakładać, czego chcą, po czym zerknął na Jane. - Zdaje się, że podczas ciąży bywają zachcianki, więc jakbyś chciała czegoś konkretnego, po prostu powiedz - wyszeptał, po czym pocałował ją w policzek. - Mam nadzieję, że będzie ci smakować.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Czw Mar 26, 2015 5:45 pm

    Jane uśmiechnęła się ciepło do Kalony, niepewnie zasiadając za stołem obok niego. To co zobaczyło przerosło jej najśmielsze oczekiwania. Pomieszczenie było ogromne, a wszystko w nim urządzone z największą starannością i najdrobniejszymi szczegółami, zapierając tym samym dech w piersi. Nie tylko jadalnia, wyglądała wspaniale. To co leżało na stole i sposób w jaki to poukładano, również był niezwykły, a sam fakt umiejętnego ułożenia jedzenia sprawiał, że wszystko wyglądało apetycznie i pięknie.
    Cudowny aromat jedzenia roznosił się w powietrzu, pobudzając apetyt.
    - Nie mam zachcianek, mam nadzieję, że będę wiedział, które sztućce do czego. - Zerknęła róniezna Vanessę, która z lekkością poruszała się w tym przepychu. Widać było, że takie klimaty nie są jej obce, znała maniery i potrafiła zachować się jak prawdziwa dama. Westchnęła cichutko, opuszczając stremowane spojrzenie.

    Vanessa z gracją zasiadła za stołem, z subtelnym uśmiechem, obserwując przyjemne wnętrze. Podobnie jak Jane wnętrze bardzo się jej podobało i lubiła luksus oraz taki wystrój.

    Rephaim wraz z Kateriną, usiedli obok Murata i Fritra.
    - Mmmm... - zamruczał. - Pięknie pachnie - dodał z uśmiechem, zastanawiając się od czego zacząć i na co ma ochotę.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 6:16 pm

    Widząc, jak Jane opuszcza stremowane spojrzenie, przedwieczny jedynie westchnął cicho, zdobywając się na to, iż delikatnie przesuwając dłonią po jej plecach uśmiechnął się pokrzepiająco.
    - Z łatwością i instynktownie to pojmiesz, kochanie - szepnął, posyłając jej ciepły uśmiech. - Czego ci podać? - zagadnął, zerkając na elfkę z troską i przesuwając dłonią po policzku ukochanej.

    Grayson kątem oka obserwował mulatkę, jak porusza się z gracją, a przy tym z kokieterią, iż intrygowała go jej osoba. Nie zwracał uwagę na pomieszczenie, i tak przywykł do mieszkania po pałacach, acz całą swą uwagę poświęcił sylwetce druidki, mając gdzieś z tyłu głowy słowa Jane, iż od nienawiści do miłości jet doprawdy niewielka i krótka droga. Tym bardziej, że nawet siedzieli blisko siebie.
    - Podać ci coś, moja droga? - zapytał się z niewielkim uśmiechem, zerkając na nią kątem oka.

    Katerina zaśmiała się cicho, również obserwując stół, wręcz uginający się pod masą potraw, różnych różnistych, iż nie wiedziała na co się pokusić.
    - Pachnie pięknie, acz przez to nie wiadomo na jakim zapachu się skupić, i nie wiadomo od czego zacząć posiłek - zaśmiała się cicho, zerkając na ukochanego. - Ja się pokuszę na jajecznicę - dodała z uśmiechem, po czym jak powiedziała tak też zrobiła, i nałożyła sobie trochę jajecznicy przy której ułożyła też kromkę ciemnego pieczywa.

    [<--- ??? / Tobias, Ronald, Magnus, Seneca i Shikamaru]

    Niedługo po rozpoczęciu posiłku, w sali zrobiło się coraz to bardziej tłoczno, bowiem na śniadanie postanowili wpaść i kolejni prześmiewcy, znani już zgromadzonym de facto.
    - Dzień dobry... - mruknął sennie Irańczyk, drapiąc się po karku. - Co smacznego dzisiaj podali? - zagadnął, przysiadając się do stołu.
    - Pyszności czuję... - Shikamaru uśmiechnął się tajemniczo pod nosem. - I równe piękności widzę... - dodał, siadając koło Vanessy, do której puścił zawadiacko oczko.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Czw Mar 26, 2015 6:45 pm

    Jane zerknęła spod spuszczonej głowy na Kalonę.
    - Sama sobie nałożę... dziękuję - odparła, po czym nałożyła sobie na talerz sałatkę owocową, gdyż rozmaitość kolorów i zapach, były wręcz obłędne. Włożyła małego kęsa do ust, mrucząc w aprobacie. - Pycha - dodała szeptem, zerkając jednocześnie na synów Kalony, którzy właśnie weszli do środka i zaczynali nakładać sobie posiłek. - Oni zawsze tak dużo jedzą? - Zaśmiała się w niedowierzaniu kręcąc głową. - Ja bym pękła.

    Vanessa posłała Aleksandrowi niemal mordercze spojrzenie i kpiący uśmiech.
    - Uważaj wampirze, zeby zaraz coś z tych pyszności nie wylądowało na twojej głowie. Nie chcę od ciebie nic - prychnęła, nakładając na talerz jajecznicę i tosta z masłem.

    Rephaim zaśmiał się pod nosem, sam nakładając na talerz jajecznicę, do tego kiełbaskę, sporo chleba obficie posmarowanego masłem, oraz sałatkę ziemniaczaną do której dołożył sporą porcję wędliny. W ślad za nim poszedł również Murat, Fritr i Tobias.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 7:27 pm

    Podczas, gdy Jane nakładała sobie sałatki, na którą przedwieczny nawet nie zerknął, sam nałożył sobie trochę wędliny, ciepłą kiełbasę i pieczywa. Polał również obojgu herbatę, a gdy zapytała się o to, czy to normalne, zerknął na nią z uśmiechem.
    - Taak... - Kalona zaśmiał się cicho, obserwując synów, którzy nakładali sobie wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich ręki. - Duzi chłopcy wymagają dużo jedzenia - dodał, wzruszając ramionami. - A ich metabolizm dużo wykorzystuje, co przyprawia tez o masę niespożytej w żaden sposób energii. Jednak jeśli muszą nie jeść długo, też wytrzymają. Można by więc rzec, iż po prostu mają wpisane w genach, by jeść na zapas - dodał, śmiejąc się sam na swoje myśli i tok myślenia.

    Alexander uśmiechnął się tajemniczo, również nakładając sobie porcję, jednak on postawił na kiełbasę i ciemne pieczywo, po czym polał sobie kawy do filiżanki i posłodził odrobinę. Upił niewielkiego łyka aromatycznego naparu, mrucząc w aprobacie pod nosem.
    - Wolałbym tego uniknąć - przytaknął na słowa druidki. - Smacznego, Vanesso - uśmiechnął się do niej tajemniczo, ujadając kęsa kiełbasy.

    - Zostawcie coś dla mnie... Okej? - Shikamaru beznamiętnie patrzył, jak z niemal prędkością światła, potrawy z półmisków znikają wprost sprzed jego nosa, a lądują na talerzach jego braci w ilości dla normalnego człowieka sporo za dużej. Ron ulitował się nad nim, i podsunął mu pod nos półmisek pełen jajecznicy i kiełbasek, na co ten spojrzał się na niego jak na wariata, jednak odebrał go i nałożył sobie kopiastą porcję i sięgnął po pieczywo, którego też mało nie wziął.
    - Przy okazji... panowie - Katerina zerknęła po prześmiewcach, którzy doszli dopiero co. - Jak zjecie, wasz ojciec ma dla was zadanie - dodała, wskazując na Kalonę, a Ronald zerknął na niego pytająco, Seneca z Magnusem zaś na nią i na Rephaima, który od zawsze był najlepiej poinformowany.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Czw Mar 26, 2015 7:38 pm

    Jane jedynie zaśmiała się pod nosem, delektując się sałatką. Z podziwem obserwowała, jak synowie Kalony pochłaniają kolejne porcje jedzenia. Dla niej było to niewiarygodne, gdyż tak szczupli mężczyźni jedząc tyle ile jedli powinni wyglądać jak góra tłuszczu.

    Vanessa nie odezwała się do Aleksandra. Nadal była na niego wściekła i nie zamierzała nawet patrzeć w jego stronę. W milczeniu i z gracją pochłaniała posiłek, posyłając mu jedynie złowrogie spojrzenie.

    Rephaim widząc spojrzenia braci, włożył do ust kolejny kawałek jedzenia.
    - Po śniadaniu wszystkiego się dowiecie - odparł.

    <----------- ??? / Sabbahattin
    Prześmiewca wszedł do pomieszczenia, rozejrzał się wokół, zerknął na Jane i ojca po czym zajął miejsce obok braci.
    - Dzień dobry. O ile mnie wzrok i węch nie myli w salonie jest elfka.
    Rephaim zmarszczył czoło, wpatrując się w brata.
    - Jakim cudem? Jaka elfka?
    - Nie wiem, jedynie ją wyczułem i usłyszałem.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 8:01 pm

    Przedwieczny również ujadł kęsa czy dwa kiełbasy, rozkoszując się jej smakiem i odpowiednim doborem przypraw. Zerknął na synów, a gdy przyszedł Sabbahattin, zastygł z nieznacznie podniesionym widelcem, zerkając na niego.
    - Dzień dobry - przywitał się tymi samymi słowami. - Zacznę może od tego, iż poznaj Jane - dodał, przesuwając dłonią po ramieniu ukochanej. - Elfkę, a także kobietę, która skradła moje serce pierwszym spojrzeniem, a pod sercem której rozwija się twoja pierwsza siostrzyczka - uśmiechnął się do Sabbahattina nieznacznie. - Co do elfa. Jeśli jeszcze nie wiesz, co aż dziwne znając ruchome języki twoich braci... elfy z całej Atlantydy są zbierane na zamek - mówił ze spokojem. - Twoi bracia - wskazał na prześmiewców - mają przelecieć się po archipelagu i przyprowadzić tutaj ile znajdą. Jeśli chcesz, nie widzę przeszkód, byś do nich dołączył - skinął krótko głową. - A sam ten akt wiąże się z tym, iż nasza stara znajoma z Afryki postanowiła dać o sobie znać.
    - Wspominał już, że najpewniej nasza przyjaciółeczka podłączyła się do pierwotnego, jak do prądu? - wtrącił się Ronald.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Czw Mar 26, 2015 8:16 pm

    Sabbahattin zerknął na Jane i uśmiechnął się pod nosem.
    - O twojej wybrance już słyszałem. Chyba wszyscy już wiedzą o niej tak samo jak o tym, że spodziewamy się siostry. O Elfkach nie słyszałem, ale oczywiście dołączę się do poszukiwań. A Gloria o ile dobrze pamiętam, za wiele nie wskóra, nawet jeśli podpięła się do pierwotnego. Jestem spokojny i miło mi cię poznać... Jane.
    - Mnie również - odparła z uśmiechem.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 8:42 pm

    Kalona uśmiechnął się pod nosem na tą scenkę, dziękując w duchu niebiosom, iż Jane ma swoisty dar, do zjednywania sobie ludzi, iż jego synowie ją akceptują bez przeszkód.
    - Widzisz, najdroższa - wyszeptał do ukochanej. - Nie masz, czego się obawiać. Moi synowie kochają cię tak samo, jak ja - dodał, ciepło się uśmiechając. - I prawda, nie wskóra, bo już jej szukamy, acz zaklęcie lokalizacyjne, jakie poczyniła Vanessa niewiele zdało...
    - Może nie być tak prosto, jak się zdaje - wtrąciła się Bułgarka. - Szuka też kogoś, dziewczyny, o zdolności komunikacji ze wszystkimi żywiołami. Znasz jakąś taką osobę? - zagadnęła, zerkając pytająco na Sabbahattina.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Czw Mar 26, 2015 10:18 pm

    Sabbahattin przez chwilę milczał, próbując przypomnieć sobie cokolwiek.
    - Niestety nie - odparł. - A przynajmniej nie przypominam sobie nikogo takiego. Wszyscy których znam siedzą albo tu, albo to synowie naszych braci, ale nie znam żadnej kobiety, która miałaby takie zdolności. Z pewnością musi to być druidka.
    - Brawo - wtrąciła się Vanessa. - Jesteś niezwykle spostrzegawczy - dodała, teatralnie przewracając oczami. - Esthern Mikaelson potrafi to i owo jeśli o żywioły chodzi, sam ją pan uczył - zerknęła na Kalonę. - Ale do młodych to ona się raczej nie zalicza, no... chyba że sobie w inne ciało wskoczyła - wzruszyła ramionami.
    Rephaim zmarszczył czoło, przysłuchując się Vanessie.
    - Słuszna uwaga. Esthern dysponuje takową wiedzą. - Rephaim zerknął pytająco na ojca. - A więc dizś przekonamy się jak wygląda pani Mikaelson.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Czw Mar 26, 2015 10:57 pm

    - Hybryda - Kalona zerknął na Sabbahattina, poprawiając jego i mulatki domysły. - Jeśli wierzyć Mayi, to była hybryda - dodał, uzupełniając wypowiedź i zerkając na niego jeszcze przez sekundę. Skinął głową do Vanessy, bowiem w istocie, uczył Esther. - Tak, uczyłem ją przeszło tysiąc lat temu - uśmiechnął się na same wspomnienie, po czym znózw zamyślił się na chwilę. - Sądzę, że wiek ducha też się tu liczy, więc Esther nie jest odpowiednim składnikiem - odparł Kalona, zamyślając się na chwilę i zerkając na syna. - I owszem, zna zaklęcie zmiany ciał, a nawet, jak się zdaje, jest to jej ulubione - dodał, uśmiechając się pod nosem. - Przekonamy się, czy zapobiegawczo to zrobiła, czy też nie - dodał, zamyślając się na chwilę i zerkając gdzieś za okno.
    - Cała rodzina pierwotnych na obiedzie? I to w towarzystwie kilku, na obecną chwilę dwu, elfek..? - Seneca upewnił się, czy dobrze rozumie. - Przecież w sekundę mogą je powysuszać.
    - Dlatego jestem ja, i dlatego jesteście wy - odpowiedział mu Kalona. - By pilnować, by nikt nie zrobił nic głupiego.
    - Jak uważasz... - mruknął Włoch, zerkając gdzieś za okno. - Ciekawe, czy długo będziemy czekać na ruch tej czarnoskórej megiery...
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pią Mar 27, 2015 1:20 am

    - Skoro tak to czy szanowna pani Mikaelson ma jakąś wnuczkę? Zdaje się, że ma syna hybrydę - Ponownie wtrąciła się Vanessa. - To musi być kobieta, która wywodzi się z rodu, który ma ten dar. Póki co nie znam i nie słyszałam o nikim innym jak tylko o Esthern Mikaelson i jej dzieciach. Aaron podobno spojrzeniem potrafi zamienić kogoś w kostkę lodu, Rebekha, teżcoś tam umie, jak głoszą plotki, Henrik najmłodszy brat, potrafi bawić się pogodą, piorunami i nie tylko, więc... Hybryda musi wywodzić się z rodu, który ma ten dar. No chyba, że któraś z pańskich wron ma córkę... wyjątkowo utalentowaną.
    - Wrony mają imię - wtrącił się Rephaim.
    - Wiedźmy też! - syknęła, na co Rephaim tylko ciężko westchnął. 
    - Przestańcie się obrażać bo to dziecinne i do niczego dobrego nie prowadzi - wtrącił się Fritr.
    - A co obraźliwego jest w słowie wrona? - spytała, przenosząc na niego swoje spojrzenie.
    - Jak już to zmieniamy się w kruki - wtrącił. - Wroną możesz być ty.
    - Powiedział co wiedział.
    - Spokój! - ryknął Murat. - Zlali cię wodą, a ja czując tu dwie elfki nabiorę zaraz ochoty na wiedźmińską krew! Jak się nie przymkniecie!
    - Uważaj żeby ci ta krew uszami nie wyszła! - syknęła.
    Murat miał już dość i złapał Vanessę za szyję, zaciskając dłoń na jej gardle na co ta zareagowała niemal natychmiast, i przyłożyła mu do twarzy pierścień z dużym Chryzolitowym oczkiem. Syknął głośno, machinalnie się odsuwając.
    - Ty żmijo! - warknął, na co Vanessa zmrużyła oczy i przycisnęła mu do twarzy półmisek z sałatką ziemniaczaną.
    - Coś na ochłodę? - spytała, wylewając mu na dokładkę sok pomarańczowy prosto na głowę.
    - Nie żyjesz - syknął i już miał się na nią rzucić z kłami, lecz nagle powstrzymał go Rephaim, łapiąc go za ramię.
    - Uspokój się ta wiedźma będzie nam potrzebna - odparł w myślach do brata. - Macie w tej chwili natychmiast się uspokoić. Fritr zamień się miejscami z druidką. - Wydał polecenie jednocześnie magią przemieszczając Vanessę na przeciwległą stronę stołu, sadzając ją obok Aleksandra.
    - Fantastycznie! Mogę już stąd wyjść?! - syknęła. - Chyba mam was dość! Banda wron i bandytów!
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pią Mar 27, 2015 10:42 am

    - Ma - przedwieczny skinął głową w potwierdzeniu. - Dwie - odpowiedział Kalona, zerkając na Vanessę, jeszcze nim ona i jej synowie wdali się w dyskusję. - Acz jedna przyjdzie na świat dopiero za około tydzień, jeśli moje informacje są prawidłowe, więc sądzę, że jeśli już trzymamy się tego toku myślenia, chodzi o starszą z wnuczek Esther. - Nie powiedział nic więcej, bowiem wtem wdała się już w dyskusję, którą Kalona obserwował z niedowierzaniem głową kręcąc i podpierając głowę ręką. Miał nawet zareagować, rozdzielić pertraktujące strony, acz już zdążył to zrobić Rephaim, do którego zerknął z uznaniem na tak pokojowe rozwiązanie sprawy, jak na styl działania prześmiewców, a nawet i jego własny. - Dziękuję - posłał mu delikatny uśmiech, po czym zerknął na Vanessę spod oka, zamyślając się na chwilę. Nim podjął, zerknął na ukochaną pytająco, i znów spojrzał na druidkę. - Jeśli chcesz, możemy opuścić na chwilę to zbiegowisko i podjechać do budynku, który mamy odpieczętować. Do obiadu jest jeszcze czasu - uniósł pytająco brew, czekając na jej reakcję. - I, jeśli to nie problem, zabrałbym też Jane. Wolę mieć ją na oku osobiście.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pią Mar 27, 2015 3:07 pm

    Vanesa zerknęła na niego z uznaniem, ale i dużą iskrą w oku, czego nie sposób było nie zauważyć.
    - Mogę choćby i teraz, zaraz - odparła, czując jak przyspiesza jej serce. - Jest tam podobno masa starych ksiąg, które może i przydały by się teraz. Na darmo ta ciota nie zabezpieczyła tej chałupy. Musiała coś tam ukrywać. Coś bardzo cennego i ważnego, kto wie może odnośnie tych wydarzeń. Podobno to dobra i wiekowa wiedźma była.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pią Mar 27, 2015 3:35 pm

    Kalona uśmiechnął się pod nosem, kiedy zauważył wyraźny błysk ekscytacji i chęci niemal natychmiastowej, do działania.
    - Przekonamy się, kiedy tylko wejdziemy do środka. - Skinął krótko głową na jej słowa, po czym zerknął na ukochaną. - Czy chcesz zrobić spacer, czy jeśli już, wolisz się przejechać? - zapytał się łagodnie ukochanej, wyciągając dłoń w jej kierunku, po czym zerknął na Vanessę. - Ja nie widzę przeszkód, byśmy nie udali się tam teraz. Tylko prowadź proszę, bo nie do końca wiem, zdaje się, o który budynek dokładnie chodzi - posłał mulatce delikatny uśmiech. Alexander zerknął na nich, upijając przy tym łyka kawy, bowiem doskonale pamiętał, iż również obiecał tam pojechać, jednak nie chciał się narzucać kobiecie.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pią Mar 27, 2015 3:46 pm

    - Może polecimy? Któraś wron... prześmiewca - poprawiła się. - Mogłaby mnie tam podrzucić. To na  Panchai - dodała, zerkając wymownie na Magnusa. - Mógłbyś? - spytała, szczerząc do niego ząbki.
    - Myślę, że możemy polecieć, jeśli oczywiście nie boisz się ze mną teraz latać - odarła Jane. - Świerze powietrze dobrze mi zrobi.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pią Mar 27, 2015 4:18 pm

    Napotkawszy spojrzenie druidki, Magnus uniósł brew i uśmiechnął się tajemniczo, odwzajemniając spojrzenie, jednak po chwili skinął krótko głową.
    - Czemu nie - wzruszył nonszalancko ramionami. - Mogę polecieć - odparł, zerkając pytająco na ojca i czekając na niego. Ten również skinął głową, po czym zerknął na Jane i posłał jej uśmiech, całując ją w skroń.
    - Nie boję się - wyszeptał, po czym dał synowi znak, po którym oboje zgodnie wzięli kobiety na ręce i skierowali się na taras. - Nie pozabijajcie się... - polecił pozostałym przedwieczny, i polecieli w kierunku Panhai.

    ---> Tutu / Jane z Kaloną i Vanessa z Magnusem

    Shikamaru zaśmiał się cicho, obserwując jak ich skrzydła przecinają powietrze, po czym zerknął na braci.
    - Idziemy zobaczyć, cóż to za elfka do nas przyszła? - zagadnął prześmiewców z tajemniczym uśmiechem.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pią Mar 27, 2015 4:30 pm

    - Czemu nie - zamruczał Murat, kpiąco się uśmiechając. - Można by ją troszkę nastraszyć - dodał chichocząc. - Chociaż Kama i Maya zapewne będą walczyć o nią jak lwice.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pią Mar 27, 2015 5:19 pm

    - Nastraszyć... - powtórzył Shikamaru, zamyślając się na chwilę. - Tyle pomysłów, że nie wiadomo od którego zacząć - uśmiechnął się uroczo, zerkając na Murata. - I sądzę, że będą. W końcu to elfka, jakby nie patrzył. Lubię elfki.
    - A nie poprawniej będzie: "lubię wszystko co żywe i ma cycki"? - Ron zerknął na niego spod oka.
    - Zapewne tak właśnie by było - westchnął Seneca. - Zachowujcie się, panowie. To jest gość, którego na domiar tego trzeba otoczyć należytą ochroną, bo przecież nie bez powodu tu przybył, tak?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pią Mar 27, 2015 7:40 pm

    - I co z tego? - mruknął Murat. - Niech zna swoje miejsce w szeregu - dodał.
    - A może to dziewica - zaśmiał się Tobias, zacierając ręce. - No dobra gołąbeczki. Chodźmy zobaczyć co to za cudeńko.

    ----------------> Salon / Fritr, Rephaim, Loczek, Murat, Sabbahattin, napalony Tobias, Murat, Seneca, Alexander, Ron. (WESOŁY AUTOBUS) Very Happy
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Nie Kwi 19, 2015 11:12 pm

    <--- Salon I / Jane, Kalona, Rephaim, Katerina, Elijah, Esme, Lefran, Eva, Thomas, Rebekah, Emily, Klaus, Amelia, Magnus, Fritrt, Sabbahattin, Tobias, Kol, Murat, Kama, Vincent, Aaron, Vanessa, Alexander, Maya, Henrik, Ron, Shikamaru, Seneca, Esther, Lydia - Czyli wesoły autobus! 


    Przedwieczny wolnym krokiem, prowadził korytarzem zgromadzonych. Po kilku zakrętach stanął przed masywnymi drzwiami z ciemnego drewna. Pchnął je, ukazując oczom zebranych piękne pomieszczenie, które było urządzone w ciepłych, czerwono-złotych odcieniach. Karminowa wykładzina wytłumiała stukot obcasów pań, a przez uchylone ogromne okna wpadało świeże acz przyjemne powietrze. Na przykrytym białym obrusem i przyozdobionym świecami oraz niewielkimi bukiecikami stole aż uginało się od syto wypełnionych półmisków, a wpadające ciepłe i jasne promienie słońca wesoło grały na srebrnych talerzach, a także i na paterach, które wypełnione były różnokolorowym i cudownie aromatycznym jedzeniem. Były tam zarówno potrawy na zimno, jak choćby wykwintne babeczki z nadzieniem rybnym czy pieczeń ze śliwką, ale też na ciepło, jak choćby bulion drobiowy, pieczeń mięsna czy zapiekanka rybna albo ryż z warzywami na parze. Do tego, raz na jakiś czas, rozstawione były tacki z ciastami: czekoladowym, jabłecznikiem i pleśniakiem; czy świeżymi, rozmaitymi owocami. By ugasić pragnienie, goście mieli do dyspozycji dzbanki pełne soków w różnych smakach, wody i wina, zarówno czerwonego jak i białego. Dla lubiących mocniejsze smaki znajdzie się również bourbon.
    Kalona gestem dłoni zaprosił zgromadzonych, by zasiedli na wybrane miejsca, i by częstowali się bez przeszkód czym kto chce się uraczyć. Tak też goście, ale też i domownicy, bowiem niektórzy z synów mimo posiadania własnych posesji i tak siedzą na zamku, zrobili, a dywan zagłuszył również i odsuwane prawie że zgodnie krzesła.
    - Sądzę, moi drodzy, iż domyślacie się przynajmniej powodu tego nagłego spotkania rodzinnego? - zapytał się przedwieczny, postanawiająć już od razu rozpocząc temat i zerkając po Mikaelsonach ze spokojem i pytająco. - Wolałbym nie spotykać się z wami jedynie w takich okolicznościach, przyznaję - westchnął w zaniepokojeniu i w żałości że właśnie tak się stało. - Jednak ten problem nie cierpi zwłoki, i trzeba działać przemyślanie, ale szybko, nim piekło rozpęta się na dobre. Nim w ogóle się rozpęta.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Nie Kwi 19, 2015 11:20 pm

    Kiedy wszyscy zasiedli do stołu, Elijah wsłuchiwał się w słowa przedwiecznego.
    - Mniemamy, że chodzi o Fina, ale nie sądzę by jego postać, którakolwiek z nas mogła rozpętać tu piekło, więc do rzeczy przyjacielu. Fin zaginął to wiemy już wszyscy. Po przybyciu tutaj miał się z nami skontaktować. Jego telefon milczy, a my również nie uzyskaliśmy od niego żadnej wiadomości. W jakie kłopoty wpakował się tym razem?
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pon Kwi 20, 2015 9:44 am

    - Sądzę, że kojarzycie mit o wężu - zagadnął łagodnie przedwieczny, zerkając na Elijaha, który zabrał głos.
    - O tym, który doprowadzi do tego, że wszystko runie? - upewnił się beznamiętnie Henrik, zerkając na Kalonę kątem oka, czekając przy tym na zaprzeczenie lub potwierdzenie. Kruk jednak przytaknął na jego dociekania krótko głową.
    - W rzeczy samej - posłał mu delikatny uśmiech. - Co prawda najbardziej chodzi tej kobiecie o Jane i o mnie, zdaje się, ale Maya - zerknął na Indiankę kątem oka - miała już dwie wizje. W pierwszej, z godzinnym wyprzedzeniem przewidziała uprowadzenie waszego brata...
    - Mam język - Indianka weszła mu w słowo. - By się nie powtarzać, po prostu przytoczę... albo pokażę - zerknęła na Rebekhę - wam tą drugą wizję. Dasz radę wywołać iluzję dla całej naszej grupy bez szkody dla maleństwa? Jeśli nie, znajdziemy inny sposób.
    - Wolałabym nie ryzykować - Rebekah cicho westchnęła pod nosem, zerkając na Mayę. - Ale może Nik da radę? - posłała bratu słodki uśmiech, po raz kolejny tego dnia, a ten wywrócił oczyma na to.
    - A boicie się tego? Moja zdolność ogranicza się jedynie do projekcji strachu - odparła hybryda, zerkając na siostrę z politowaniem.
    - Obejdzie się bez tego - Esther zerknęła na swoje dzieci, po czym przeniosła spojrzenie na Czirokezkę. - Co widziałaś w tej wizji, moja droga? - zapytała się łagodnie, obserwując ją bacznym i uważnym spojrzeniem.
    - Wcieliłam się w młodą dziewczynę - Idnianka westchnęła cicho, zerkając na Esther. - Sądząc po tych łacińskich dyrdymałach, jakie potem wymówiłam podobno, zapewne ta dziewczyna potrafi posługiwać się żywiołami. Wszystkimi - westchnęła cicho raz jeszcze, próbując sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Pon Kwi 20, 2015 12:40 pm

    Vincent przechylił się do przodu i oparł łokcie na blacie stołu. W milczeniu spojrzał na siedzącego obok Lefrana z Evą. Lefran widząc spojrzenie brata, zmarszczył czoło. Już miał się odezwać, ale nagle usłyszał myśli Vincenta. Skierował wzrok na Mayę i wcisnął się jej do głowy, by zobaczyć wizję, którą miała Indianka.
    - Wybacz mi moją ciekawskość Mayu, ale musiałem - odezwał się z lekkim uśmiechem na ustach. - Co do twojej wizji, wydaje mi się, że chodzi o Evę. Przecież ona ma moc władania wszystkimi żywiołami. Pomijam już, że czymś oczywistym jest dla mnie, że teraz nigdzie nie puszczę jej samej, nawet do kibelka - powiedział, obejmując ukochaną ramieniem.

    Sponsored content

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sob Lis 17, 2018 10:21 am