Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    JADALNIA

    Share
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pon Kwi 20, 2015 3:56 pm

    Elijah zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał na Kalonę.
    - Czy wiemy kim jest osoba spiskująca przeciwko tobie? I dlaczego uważasz, ze chodzi jej o Jane? Jaki ona ma w tym swój udział? - pyta, gdyż próbował zrozumieć. Elfka w istocie skradła serce przedwiecznego, ale jaki w tym wszystkim był jej udział i co czyniło ją bardziej wyjątkową od innych elfek? - Eva w istocie, powinna mieszkać w miejscu bezpiecznym, jeśli nie masz nic przeciwko temu, chciałbym by twój syn wziął ją pod swoje... skrzydła - dodał, zerkając na Lefrana.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pon Kwi 20, 2015 6:22 pm

    Kiedy Maya poczuła, jak Lefran bada jej myśli, nie protestowała. Otworzyła je nawet, by mu było łatwiej a przy tym by jej samej sprawiło to mniej dyskomfortu.
    - Nic nie szkodzi - posłała mu delikatny uśmiech, kiedy tylko skończył. - I tak jesteś dość... delikatny w tych sprawach - dodała wzruszając ramionami jakby nigdy nic, po czym wlała sobie odrobinę wody do szklanki.
    Kiedy prześmiewca wydedukował, iż to o nią może chodzić, młoda Mikaelsonówna wywróciła oczyma mając wielką ochotę zapaść się pod ziemię czym prędzej. Zniknąć gdzieś na chwilę, i trochę zazdrościła prześmiewcom tego, że mogą zmieniać kształt magią.
    - I życia osobistego brak... - mruknęła niemalże bezgłośnie Eva, kiedy Lefran zapowiedział, że nie będzie odstępował jej na krok. Nie dziwiła się mu co prawda, nawet chciała by był blisko, ale nie w takich okolicznościach, które sprawiają iż jego nadopiekuńczość jest wręcz potęgowana. - Ale chyba grzecznie ustaniesz przed toaletą, co? - zapytała się, marszcząc złośliwie czoło i wyginając usta w tajemniczym uśmiechu. Esme zerknęła w jej kierunku, zamyślając się na chwilę.
    - Gdzie mogę znaleźć tą kobietę, by urwać jej głowę i wyrwać serce? - zapytała się, tylko pozornie niewzruszona. W środku bowiem była bliska by samej wyruszyć na poszukiwania i mordować każdego, kogo napotka na drodze.
    - Mamo, spokojnie... - Eva zerknęła na wampirzycę. - Nic jeszcze się nikomu nie dzieje. Zdążymy ją złapać - dodała z niewielkim uśmiechem.
    - Ty zostajesz tutaj - zadecydował niemal natychmiast Klaus, wskazując bratanicę palcem, po czym uśmiechnął się do Lefrana. - Twój chłopak jak widać wręcz pali się do opieki - dodał, przenosząc spojrzenie na dziewczynę. - Zdaje się, że lepiej jest cię nie narażać.
    - Muszę się z nim zgodzić - wtrącił się Henrik. - A do tego jeszcze z wielką chęcią zabrałbym ci magię - dodał, przechylając głowę.
    - Zwariowałeś? - mruknęła Rebekah, zerkając na brata. - Będzie bezrbonna, jeśli zabierzesz jej jedyną formę samoobrony! - dodała, mierząc go spojrzeniem.
    - Ale właśnie po korzystaniu z magii może jej szukać. Nie przyszło ci to do głowy, Rebekah? - zaoponował pierwotny.
    - A skąd ona wie, czego dokładnie ma szukać? - blondynka trzymała się swojego zdania. - Przecież nie wie z jakiego rodzaju korzysta Eva, więc nie wie, gdzie dokładnie i w czym dokładnie patrzeć, a Eva może przecież jakiś czas wytrzymać bez korzystania z żywiołów. - Rebekah znów broniła swojego punktu widzenia, a Eva westchnęła na to pod nosem, kręcąc w niedowierzaniu głową i zerkając na ukochanego.
    - Chyba więc jestem skazana na ciebie, skoro nie mogę się wam przydać i chcecie mnie upalikować... - oparła czoło o ramię prześmiewcy, biorąc głęboki wdech.

    Przedwieczny zerknął na Jane, po czym na Elijaha, nim odpowiedział pierwotnemu. Zamyślił się na chwilę, próbując logicznie złożyć tą odpowiedź.
    - Jest to jedna... jedyna... - poprawił się po sekundzie - przedstawicielka pewnego Afrykańskiego plemienia, związanych ze żmiją. Dlatego w micie jest zwana wężem. Chce zemścić się za to, ze zabrałem im magię przeszło pół tysiąclecia temu, a przy tym woda sodowa jak widać strzeliła do głowy i chce być samozwańczą panią świata... - odparł, po czym zamyślił się na kolejną część pytania. - Jane jest dzieckiem słońca, o którym mówi ten mit. Gloria nie chciała dopuścić do tego, byśmy się spotkali - odparł, zerkając na ukochaną kątem oka. - Nawet jeśli subtelnie własnie do tego doprowadziła - Kalona uśmiechnął się tajemniczo pod nosem. - Poza tym, ma opisane w micie znaki. Tatuaż w postaci gryfa na plecach, a na ramieniu ma słowa zaklęcia. Po dziś dzień jednak nie wiem do końca, co ono miałoby czynić - westchnął cicho w bezradności. Kiedy Elijah zapytał się, czy może zostawić tu Evę, Kruk zerknął na parę kątem oka, po czym skinął krótko głową. - Ja nie mam nic przeciwko temu. Lefran zdaje się również - uśmiechnął się delikatnie. - To wydaje się najrozsądniejszą opcją.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pon Kwi 20, 2015 6:36 pm

    - Czyli wielki mit to prawda... - zaśmiał się Elijah. - Dobrze moi drodzy, co więc robimy? Czy masz już coś zaplanowane? My oczywiście również dołączamy się do poszukiwań. Myślę, że każda para rąk może być przydatna.
    - Czy wiemy coś na temat tego, czy ktoś tej druidce pomaga i gdzie ewentualnie mamy zawęrzyć zakres poszukiwań? - wtrącił się Aaron.
    Murat przysłuchiwał się całej rozmowie w milczeniu. Przyglądał się Mikaelsonom, a że nie lubił ich po chwili wstał od stołu, zdjął koszulę i spojrzał na zgromadzonych.
    - Państwo wybaczą, ale ja chciałbym już teraz porozglądać się po mieście. Nie jestem głodny - odparł, po czym skierował się ku wyjściu.

    --------------------> Stary staw JUR / Murat
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Pon Kwi 20, 2015 7:01 pm

    - Skazałaś się na mnie dawno temu - Lefran poruszał brwiami, spoglądając na Evę. - Spokojnie, przecież nie będę stał w łazience i patrzył jak robisz siusiu. Tak czy inaczej, chyba czas działać ojcze. Żarełko, żarełkiem ale ta dzika baba jaga z Afryki na pewno już zaczęła działać.
    - Tu się zgodzę - przytaknął jak dotąd milczący Vincent. - Więc jaki jest plan? O ile jest jakiś.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pon Kwi 20, 2015 8:02 pm

    Eva cicho zaśmiała się pod nosem, wtulając się do Lefrana i całując go w policzek.
    - Uwielbiam twój niespożyty optymizm - zachichotała pod nosem, przenosząc spojrzenie na rozmawiających zgromadzonych. - Jak sądzisz, szybko to... rozwiążemy? - zapytała się ukochanego z cichym westchnieniem.

    Kiedy Murat postanowił odejść od stołu, Kalona skinął krótko głową, odprowadzając go wzrokiem. Zabrał głos dopiero, gdy prześmiewca zniknął z pola widzenia, przenosząc spojrzenie na pierwotnego.
    - Nie mam - przedwieczny westchnął w swej niemocy. - Prawdę mówiąc nic a nic zaplanowane - dodał z kolejnym westchnieniem, zerkając na Elijaha. - Poza tym, by zebrać tu elfki i tym, że prześmiewcy krążą nad archipelagiem za nimi, wypatrując też Glorii, nic nie zostało postanowione - pokręcił głową, przecierając twarz dłonią. - Nie mam też pojęcia, gdzie trzyma waszego brata. Trzeba szukać gdzieś, co można podciągnąć po "skrzydlaty dom". Wolałbym jednak nie zgadywać w ciemno, gdzie może znajdować się to miejsce - raz jeszcze przesunął dłonią po twarzy. - Jedno jednak jest pewne. Jane jest... rozwiązaniem tej zagadki. Jeśli się nie mylę, sama dowie się, co musi zrobić w odpowiednim czasie, a co będzie miało związek z tym zaklęciem na jej ramieniu - dodał, delikatnie przesuwając palcem po ramieniu ukochanej.
    - To druidka. Nawet jeśli ma wieczne źródło mocy, dalej pozostaje druidką - wtrącił się Henrik, tajemniczo się uśmiechając. - Czyli odpadają wszystkie budynki nad rzekami, jeziorami, morzami. Bagna, podmokłe tereny też odpadają - podrapał się po karku. - Zapewne będzie to miejsce głęboko pod ziemią, by osłabić ciebie i twoich synów, zgodzisz się?
    - Tak, też bym zwracał na to uwagę - przytaknął mu przedwieczny. - Z tego też wniosek, że trzeba szukać raczej w starej architekturze. W nowej są dość płytkie piwnice.
    - Ja unikałabym wyspy głównej i prześmiewczej - wtrąciła się Esther. - Za duże ryzyko, że ktoś przyłapie, a prześmiewcy dość szybko by mogli ją znaleźć... czyż nie?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pon Kwi 20, 2015 9:37 pm

    - A ja nie byłabym tego taka pewna - wtrąciła się Vanessa. - Ta wiedźma porusza się tylko i wyłącznie po wyspie głównej i nie opuszczała jej ani razu. Najciemniej pod latarnią, czyż nie? Ona jest tutaj na tej wyspie i jest bliżej niż wam się wydaje. Znam tą parszywą gnidę i wiem, że nie jest głupia. Ma potężną moc, zwłaszcza jak uziemiła jednego pierwotnego, a jej możliwości są nieograniczone. Jest zdeterminowana i pełna nienawiści, jest pozbawiona granic i wyższych uczuć. Zabije każdego kto stanie jej na drodze poza wami... i tu ma mały problem, choć zakładam, że znalazła sposób, jak się was pozbyć na długi czas.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Pon Kwi 20, 2015 10:37 pm

    - Jak znajdziemy jakiś sposób, to pójdzie z górki - powiedział Lefran, całując ukochaną w czoło.

    - Tak czy inaczej - odezwał się Vincent. - Musi być na nią jakiś sposób, każdy ma swoje słabe strony. I nie wierzę, że ona ich nie ma - skierował wzrok na przedwiecznego. - Dobrze byłoby wymyślić coś, co ją wywabi z kryjówki, a jeśli twoja ukochana ojcze, jest teraz najbardziej poszukiwaną przez Glorię osobą... Nie chciałbym jej narażać ze względu na dziecko lecz ta wiedźma na pewno wyszłaby ze swojej małej norki. Dlatego pomyślałem, że dobrym sposobem byłoby znaleźć kogoś, kto umiałby się podszyć pod twoją piękną panią. Można by tu użyć zaklęcia, ale obawiam się, że utrzymanie go będzie wymagało sporo mocy, a sama Gloria może wyczuć magię. Ma ktoś jakiś inny pomysł? - zapytał, rozglądając się po zgromadzonych.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Pon Kwi 20, 2015 11:09 pm

    Młoda Mikaelsonówna uśmiechnęła się pod nosem, kiedy ten pocałował ją w skroń.
    - Tylko pytanie, jak szybko zajmie wam znalezienie sposobu..? - mruknęła Eva, kręcąc w niedowierzaniu głową, zaczynając się przy tym bawić kosmykiem włosów, opierając głowę na ramieniu ukochanego. - Nie chcę tu spędzić reszty wieczności... - dodała, kręcąc w niedowierzaniu głową.

    - To prawda - Maya potwierdziła słowa Vanessy. - Vanessa szukała jej zaklęciem, które wskazało tylko dość ogólnikowy obszar, po którym się porusza. Nic więcej. Porusza się tylko po tej wyspie - dodała, zerkając na Pierwszą. Ta zastanowiła się chwilę w milczeniu.
    - I tak nie za wiele nam to daje - mruknęła Esther, przesuwając dłonią po twarzy. Kiedy Vincent zaproponował całkiem logiczne rozwiązanie tej sytuacji, zerknęła pytająco na Kruka.
    - To nie jest taki zły pomysł, Vincencie - przytaknął na jego słowa przedwieczny. - Acz przede wszystkim, sądzę iż najlepiej spytać się Jane, czy chce posiadać chwilowego sobowtóra - odparł Kalona w zamyśleniu, po czym zerknął pytająco na ukochaną. - Kochanie? Zgodziłabyś się na taką... chwilową kopię? - zapytał się łagodnie, oczekując decyzji elfki co do tej sztuczki.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Pon Kwi 20, 2015 11:42 pm

    - To nie jest ogólnikowy obszar tylko jak na ten archipelag dość dokładny - żachnęła się Vanessa. - Ta wyspa kilka wielkich wysp pobocznych, więc uważam, że ta wiedza znacznie zawęża nam obszar poszukiwań. Powiem jeszcze tyle, że nawet jeśli zrobicie sobowtóra Jane to na nic wam się to zda. Wyczuje magię na kilometr, a do tego uśmierci jakąś niewinną istotę. Myślę, że potrzeba czasu. Sama wylezie z kryjówki. Będzie musiała nazbierać energii więc wyjdzie i zacznie wysysać ją z przypadkowych ludzi... istot. Będzie szukać na pewno elfów, więc wyjdzie. Teraz kiedy posiadła moc pierwotnego na pewno ją próbkuje, zajmie jej to chwilę.

    Jane wysłuchała druidki i spojrzała na Kalonę.
    - Jak uważacie, ja nie mam nic przeciwko pod warunkiem, że nikt nie zginie. Nie chcę narażać kogoś na niebezpieczeństwo. Poza tym zgadzam się z Vanessą. Możemy jeszcze poczekać. Co ma być to będzie.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Wto Kwi 21, 2015 3:04 am

    - Na to samo zwróciłem uwagę. Gloria wyczuje magię, więc jedynie zdałby nam się ktoś, kto potrafi się przemienić samoistnie - powiedział Vincent, lecz zaraz po tym zaśmiał się pod nosem. - Nigdy nie spotkałem kogoś takiego, więc to raczej nierealne. Takich ludzi jest zaledwie garstka. No i pytanie podstawowe moi drodzy, czy ktoś taki w ogóle miałby chęć nam pomóc?
    - Ta menda wypełznie z nory prędzej czy później - dodał Lefran. - Problem w tym, ile będziemy musieli czekać, aż zechce wystawić na świat swoje wyniosłe dupsko? Elfki nie mogą tu mieszkać w nieskończoność, podobnie jak Eva, a ta szczawia może próbkować sobie na pierwotnym przed długi czas, siedząc w ukryciu. Trzeba ją wywabić z nory, podstawiając jej przynętę i choćbym miał przetrzepać cały archipelag w poszukiwaniu tej przynęty z Evą siedzącą mi na plecach, to zrobię to. Lepsze to niż siedzenie i pierdzenie w stołek - westchnął, opadając na oparcie krzesła.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Wto Kwi 21, 2015 11:53 am

    <--- Ulica Procella / Cedric i Anna

    Japonka wraz z Cedriciem weszli do budynku. Już w środku Anna poprosiła jednego z duchów, by wskazały drogę do miejsca, gdzie zebrali się obecni już tu ludzie, a że był na tyle grzecznym duszkiem iż pokazał drogę, po niedługiej chwili znaleźli się w jadalni.
    - Dzień dobry - Japonka skłoniła się w przywitaniu. - Nazywam się Anna Kyōyama, a to jest Cedric Almonth - przedstawiła zarówno siebie, jak i towarzysza.
    - Nihon no?* - zagadnął zaciekawiony nazwiskiem Shikamaru, z tajemniczym uśmiechem na ustach.
    - Sō** - przytaknęła, również po japońsku Anna, po czym spojrzała na pozostałych. Miała nawet dalej mówić po japońsku, ale ugryzła się w język, by mówić w języku zrozumiałym dla wszystkich. - Oboje, ja i Cedric, jesteśmy medium. Nie tak dawno pewien duch przekazał nam, iż szykują się kłopoty - dodała, wciąż będąc spokojna i wyważona.
    - Coś nowego... - mruknął Ronald, wywracając oczyma i podpierając głowę na dłoni.
    - Dajmy się im wypowiedzieć... - pouczył go Seneca, zerkając na blondynkę pytająco. - Czy duchy przekazały wam coś więcej? Czy wiecie coś, co może się przydać? - zapytał się łagodnie.
    - Nie, niestety nie - westchnęła dziewczyna, przecząco kręcąc głową. - Poza przytoczeniem... sparafrazowaniem... kawałka mitu nic nie wiedziały. A szkoda... - skrzywiła się pod nosem mimowolnie. - Mimo jednak tego, może moglibyśmy jakoś pomóc? - zapytała się, zerkając po zgromadzonych, a widząc mulatkę posłała jej delikatny uśmiech. - Hej Vanessa. Trochę czasu się już nie widziałyśmy...


    *Jap.: Japonka? | **Jap.: Tak.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Wto Kwi 21, 2015 2:13 pm

    Vanessa posłała parze uśmiech, zakładając nogę na nogę.
    - Witajcie. Cedrik dobrze wyglądasz. mam nadzieję, że podoba ci się ta forma egzystencji - odparła z uśmiechem, przenosząc rozbawione spojrzenie na Kola, który właśnie zmienił się w Jane.
    - No skoro jestem takim rzadkim okazem, to mogę się przemienić, ale co to da? - odparł, patrząc na Kalonę. - Co najwyżej będzie miała kolejnego pierwotnego do dyspozycji.
    -Będzia miała bo ten głupek, na pewno da się załapać. Z niego pożytku mieć nie będziecie - wtrąciła się Mily.
    - Za to z ciebie będzie pożytek jak cholera. - W słowo wszedł jej Kol.
    - Spokojna twoja rozczochrana matołku, w przeciwieństwie do ciebie ja nie przyjaźnię się tylko z lustrzanym odbiciem.
    - Powiedziała co wiedziała...
    - Odezwał się ten co wszystko wie...
    Jane patrzyła na Kola jak na siódmy cud świata.
    - na prawdę tak wyglądam? - szepnęła do Kalony. - To straszne jest, a ciebie jeszcze dziś wysyłam do okulisty.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Wto Kwi 21, 2015 2:56 pm

    Cedric rozglądał się po pomieszczeniu z niemałym zaciekawieniem. Jeszcze nigdy nie widział tylu prześmiewców, wampirów i wiedźm na raz, fascynował go ten widok jak małego dzieciaka który dostał zabawkę jakiej od zawsze pragnął.
    - Witaj Vanesso - przywitał się z uśmiechem. - Odpowiada i to bardzo, jeszcze raz ci dziękuję - dodał po czym zwrócił głowę w kierunku Kalony i siedzącej obok elfki. - Miło mi poznać - skinął głową lekko. Zmarszczył jednak czoło, czując że ktoś próbuje grzebać mu w głowie. Momentalnie roztoczył wokół siebie i Anny zaklęcie blokujące i spojrzał w kierunku prześmiewcy siedzącego ze zrezygnowaną miną, po czym pstryknął w palce, a ów prześmiewca również zarobił pstryczka w nos.
    - No co? Tylko sprawdzić chciałem... - westchnął Lefran.
    - A nie pomyślałeś, że to nieładnie tak komuś szperać w głowie bez pozwolenia? - zapytał Vincent.
    - Oj tam, jedynie w najbliższe wspomnienia mu zajrzałem, przecież nie szukałem tam jednorożców, nie?
    Vincent oparł głowę na czole i westchnął cicho.
    - Wybacz Cedricu, mój brat stosuje czasem dziwne nawyki w poznawaniu ludzi. W czym ty i twoja znajoma moglibyście nam pomóc?
    - Ja i Anna jesteśmy medium. Duchy wspomniały nam o tym Skrzydlatym Domu, dodały, że tam właśnie jest więziony jeden z pierwotnych wampirów. Moglibyśmy spróbować wyciągnąć więcej informacji lub... - spojrzał dosłownie na sekundę w kierunku Kola. - Pomóc w wywabieniu tej druidki.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Wto Kwi 21, 2015 3:52 pm

    - Spokój! - syknął Klaus, mierząc brata i przyjaciółkę spojrzeniem. - Na litość Boską spokój...
    Pierwotny zacisnął pięść, zerkając na od nowa sprzeczających się wampiry, przygotowując się do ewentualnego ich rozdzielenia. Przedwieczny zerknął również w ich kierunku, kręcąc w niedowierzaniu głową na tą scenę. Mikaelsonowie jak zawsze musieli się sprzeczać, nie potrafiąc wprost działać wspólnie.
    - Da to, iż odwrócimy jej uwagę, oraz możliwe iż poznamy jej sztuczki - odpowiedział mu ze spokojem. Kiedy Jane zapytała, czy faktycznie tak wygląda, Kalona spojrzał na Kola, który dalej był w jej postaci, po czym skinął krótko głową. Kiedy zapowiedziała, że wyśle go do okulisty zaśmiał się cicho pod nosem, kręcąc w niedowierzaniu głową. - Tak. Tak właśnie wyglądasz. Jesteś po prostu piękna, kochanie - pocałował ją delikatnie w skroń. - I nie potrzeba mi okulisty, najdroższa. Widzę doskonale - dodał szeptem, posyłając jej delikatny uśmiech. Następnie spojrzał na Cedrica, który powtórzył jedynie to, co oni sami wiedzą. Skinął krótko to nich głową, jednak nie zdążył zamienić ni słowa, gdyż wtrącił się Ronald:
    - O, jednak duchy znają tą przepowiednię - uśmiechnął się pod nosem. - Super, tylko szkoda, że przy możliwości bycia właściwie wszędzie, nie wiedzą gdzie jest do cholery ten budynek...
    - Tobie na pewno nic nie powiedzą - Anna posłała mu kpiący uśmiech, zakładając ręce na piersi.
    - A tobie niby owszem..? - prześmiewca uniósł wyzywająco brew, mierząc blondynkę spojrzeniem.
    - A mi owszem. Mam swoje sposoby - dodała, pokrzywiając się Irańczykowi, a ten pokręcił głową w niedowierzaniu.
    - Spokój we wsi - mruknął Shikamaru, zerkając na przybyłych. - Mówicie, że możecie wydobyć informacje? - zagadnął, pytająco mierząc ich spojrzeniem. - A wiecie chociaż od kogo? - mruknął, nie wierząc czy to podziała, po czym zerknął na Mayę. - Finn był martwy, na amen, w twojej wizji?
    - Nie powiedziałabym tak. Był... - Indianka zamyśliła się na chwilę. - Powiedzmy, że był... na cienkiej linii między życiem i śmiercią. Gloria musi go tak utrzymywać, jeśli chce czerpać z niego przez cały czas - wyjaśniła, zerkając na niego z politowaniem. - Won do książek, skoro takich rzeczy nie wiesz - mówiąc to nieco na olewczo, poprawiła włosy.
    - Ty masz mnie uczyć? Nawet jakbym zrobił tak - tu pstryknął palcem - i byś była bez głowy?
    - Ale wtedy i ty byłbyś bez tego zakutego i niedouczonego łba - Indianka wzruszyła ramionami, jakby nie zależało jej na tym.
    - Oj, szkoda by ci było... - Japończyk puścił jej oczko, a ta kopnęła go pod stołem w kostkę.
    - Mogę prosić o spokój? - zagadnął łagodnie przedwieczny. - Chciałbym zwrócić uwagę, że to pora na współpracę, nie na szukanie tego, czego można się czepić w drugiej osobie - dodał, zerkając po synach spod oka, upijając łyka wody.
    - No dobrze. Wróćmy do tej - Esther zerknęła na medium - propozycji. Wiecie kogo się spytać? - zapytała się, zerkając na nich pytająco.
    - Może duchy plemienia tej... kobiety? - zasugerowała blondynka. - Podejrzewam, że z nich też jakoś czerpie, więc są gdzieś blisko. Spróbować nie zawadzi - zaproponowała, zerkając po obecnych.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Wto Kwi 21, 2015 4:48 pm

    Mily spojrzała niemal morderczo na Klausa.
    - Jeśli tak ci przeszkadza moja wymiana zdań z tym półgłówkiem, to może lepiej będzie jak już sobie pójdę? W rzeczy samej denerwować się to znaczy mścić się na własnym zdrowiu, za głupotę innych - zerknęła na Kola.
    - Moja dr...
    - Stul pysk zanim wyląduje ci na nim coś miękkiego!

    Vanessa przysłuchiwała się rozmową, zmieniając jedynie punkt obserwacyjny z mówiących na mówiących. W pewnym momencie zatrzymała wzrok na milczącym Aleksandrze, przez chwilę mu się przyglądając, jednak szybko przeniosła spojrzenie na Cedrika i Annę.

    Jane z kolei zaśmiała się pod nosem, przez krótką chwilę lokując spojrzenie w oczach Kalony.
    - W takim razie nie masz gustu za grosz.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 1:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Wto Kwi 21, 2015 6:08 pm

    Cedric już miał odpowiedzieć na słowa Anny, kiedy nagle rozległy się kolejne wrzaski. Westchnął cicho i uśmiechnął się sztucznie, czekając na koniec przedstawienia. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i spojrzał na Annę wymownym wzrokiem mówiącym "nie dogadamy się dzisiaj".
    - Chciałbym pomóc jak mogę, lecz muszę wiedzieć w czym mogę pomóc. Również umiem polimorfować, obecność magii jest nie do wyłapania, gdyż poprzez dotyk potrafię odtworzyć idealny obraz osoby w którą się przemieniam. W każdym choćby najmniejszym calu. Można by rzecz, iż staję się lustrzanym odzwierciedleniem, łącznie ze zdolnościami ochotnika.
    - Czyli, że... - wtrącił się Lefran, drapiąc się po głowie. - Jakbyś stał się takim Vincem...
    - Lefran, do jasnej anielki, proszę cię nic już nie mów - przerwał mu brat.
    - Byłbyś szarmanckim, ułożonym, cichym pijaczkiem, który woli alkohol od kobitek? - kontynuował Lefran, nie zwracając uwagi na prześmiewcę siedzącego obok.
    Vincent chwycił za widelec leżący na stole, zanim Cedric wydobył z siebie słowo i wbił go w dłoń brata opartą na stole.
    - Kurrr... Za co?! - jęknął Lefran, próbując wyciągnąć sztuciec z ręki, lecz ten zaklinował się tak bardzo, że minęła chwila zanim sobie z nim poradził.
    - Żebyś się w końcu zamknął do cholery - wycedził przez zęby Vincent, krzyżując ręce na klatce piersiowej i opadając plecami na krzesło.
    - Yhm... dokładnie tak to będzie wyglądać - Cedric przytaknął na słowa Lefrana, starając się nie wybuchnąć śmiechem.
    - A co jeśli kobieta byłaby w ciąży i byś się w nią zamienił? - zapytał Vinc, łypiąc wzrokiem na brata, który masował sobie przebitą rękę, nie odzywając się słowem.
    - Wtedy ten stan również będzie odczuwalny. Osobę którą dotknę odzwierciedlam we wszystkim. Mogę być przemieniony przez dobę, praktycznie będąc tą osobą - odpowiedział.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Wto Kwi 21, 2015 6:57 pm

    Klaus z cichym westchnieniem przysunął do siebie przyjaciółkę, zerkając na nią z pobłażliwością.
    - Emily, wiem że chciałabyś się na coś przydać, ale ty, Rebekah. A także Jane i Eva. Nie możecie się narażać - westchnął cicho, przesuwając dłonią po jej ramieniu. - Dlatego też chciałbym, byś została tutaj, na zamku, gdzie będziesz bezpieczna, razem z pozostałymi, dobrze? - zagadnął, łagodnie zerkając w jej oczy i czule się uśmiechając.

    - Mam doskonały gust, najdroższa, i nigdy nie było inaczej - Kalona uśmiechnął się zawadiacko do ukochanej, zerkając w jej tęczówki, w których na chwilę pozwolił się sobie zatracić. Wtem jednak usłyszał kolejną sprzeczkę, więc zerknął na synów i Cedrica. Pokręcił głową w niedowierzaniu, jednak nie zdążył zareagować, gdyż już sytuacja została uspokojona. Zamyślił się na chwilę nad słowami chłopaka, bowiem zaciekawiła go taka forma tej umiejętności. - Tak z czystej, zawodowej ciekawości. Gdybyś zmienił się w, dajmy na to Jane właśnie, jaką rasę bym od ciebie mógł wyczuć? - zapytał się, badawczo obserwowując go przez chwilę, po czym spojrzał na Jane pytająco. - Decyzję, co do tego zagrania, oddaję w twoje ręce, moja droga. To pod ciebie panowie będą się podszywać - dodał z cichym westchnieniem, czekając na reakcję elfki.

    Alexander zerknął z tajemniczym uśmiechem na Vanessę, która wydawała się, iż czuje się pewnie. Omiótł ją spojrzeniem, bowiem oświetlona promieniami słońca wyglądała przepięknie, iż nie mógł się napatrzeć.
    - Muszę przyznać, Vanesso, iż wyglądasz niezwykle pięknie - pozwolił sobie na sporo opóźniony komplement. - Mam nadzieję, że dom o którym mówiłaś spełnia twoje oczekiwania..? - zagadnął, wracając do tematu poruszanego jeszcze w hotelu.

    Anna odwzajemniła to spojrzenie z cichym westchnieniem, przenosząc spojrzenie na pertraktujących prześmiewców z Cedriciem. Eva z szeroko otwartymi oczyma obserwowała i przysłuchiwała się tej rozmowie. Kiedy Vincent wbił widelec w dłoń Lefrana, już miała pomóc mu wydostać to z ciała, gdy sam sobie poradził, po kilku próbach. Odetchnęła z ulgą, kiedy po ledwie sekundzie, rany po wbitym sztućcu się zasklepiły.
    - Chwała prześmiewczej krwi - mruknęła pod nosem, po czym pozwoliła sobie parsknąć stłumionym śmiechem, który jak mogła, tak zwalczyła jak najszybciej była w stanie. - Nie możecie normalnie porozmawiać? Tylko zaraz widelce w ruch? - pokręciła głową w niedowierzaniu.
    - Witamy w naszym świecie - Shikamaru posłał jej kpiący uśmiech, a tak pokrzywiła się mu, posyłając mu w zamyśle mordercze spojrzenie.
    - Wieczne dzieci jak ojca kocham... - mruknął Seneca, zakładając ręce na piersi.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Wto Kwi 21, 2015 7:27 pm

    Mily spojrzała na Klausa, oraz na Lefrana i jego brata, który wbił mu widelec w dłoń, następnie przeniosła spojrzenie na Cedrika i splotła ramiona na piersi, posyłając mu wymowne wręcz spojrzenie, mówiąc tym samym "tak, zaiste trudno będzie się wam dogadać".
    - Nie zostanę na zamku, mam swój dom, a skoro na nic się nie przydam, choć nie mam pojęcia Klaus o czym do mnie mówisz, pozwolisz, że udam się do domu. - Wstała z miejsca i z uśmiechem wymalowanym na twarzy, ruszyła ku wyjściu. - Dziękuję za zaproszenie i przepraszam, ale nie zostanę do końca tej... farsy - dodała, posyłając Kalonie i Jane uśmiech, po czym opuściła pomieszczenie.

    ------------------> ???/ Mily

    Jane posłała uśmiech Mily, cicho wzdychając.
    - Chyba ma ciężko z nimi - zauważyła. - A co do twojego gustu... jest do niczego - dodała, kiedy nagle dwójka braci zaczęła traktować się widelcami. - Jak słusznie Emily zauważyła z tej rozmowy zaczyna robić się farsa... Czy mamy was rozsadzić żebyście zaczęli zachowywać się jak dojrzali mężczyźni? Z ciekawości...? Po ile wy macie lat?

    Vanessa ostentacyjnie zerknęła na Aleksandra, mierząc go chłodnym spojrzeniem.
    - Dziękuję... jaki jesteś miły. Chyba się wzruszyłam. Nie sądzisz, że troszkę musztarda po obiedzie po tym jak mnie potraktowałeś? Nie podlizuj się Grayson, bo robi i się niedobrze - dodała, kiedy nagle w ręce jednego z prześmiewców wylądował widelec. Skrzywiła się, instynktownie podskakując jak oparzona. - Ouu... obrzydliwe. - Odwróciła spojrzenie od tego widoku.

    Rephaim obserwował wszystko z kamiennym wyrazem twarzy popierając łokcie na stole. Widząc całe zajście z widelcem, uniósł brew, obserwując reakcję Lefrana.
    - Zaczynam mieć tego dość - mruknął do Kateriny. - Zaraz przetrzepie im dupska i będą siedzieć jak myszki.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 1:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Wto Kwi 21, 2015 7:54 pm

    Cedric odczekał, aż całe zamieszanie się skończy, po czym zwyczajnie podszedł do stołu i usiadł naprzeciwko przedwiecznego wraz z Anną.
    - Gdybym zamienił się w elfkę, którą jest ta śliczna pani - powiedział, wskazując ręką na Jane - byłoby ode mnie czuć woń elfa. Mogę zaoferować swoją pomoc lecz decyzja o jej przyjęciu, nie należy już do mnie. Wiem, że niewiele mogę zrobić... ale chciałbym się jakoś przyczynić, z racji, że mam okazję.

    Vincent spojrzał na Rephaima spokojnym wzrokiem.
    - Ja już się wyładowałem. Widelec wystarczył.
    Lefran jedynie posłał bratu głupi uśmiech.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Wto Kwi 21, 2015 9:25 pm

    Klaus odprowadził wzrokiem Emily, przecierając twarz dłonią, a Rebekah zerknęła na niego z politowaniem i aż bijącą niechęcią względem jego osoby.
    - Ah, więc teraz będziesz siedział jak kołek? - zadrwiła blondynka, mierząc brata spojrzeniem. - Zamiast iść za nią? - zmierzyła go spojrzeniem od stóp do głów. Spojrzała następnie na narzeczonego. - Kochanie, pozwolisz może, że pójdę za nią? - zapytała się tonem, jakby i tak nie oczekiwała odpowiedzi. - Po drodze skontaktuję się z... - zamyśliła się na chwile. - Powiedzmy Mingiem, by był naszym murem ochronnym - dodała, wstając z krzesła.
    - Ja po nią pójdę... - mruknął Klaus, zmuszając siostrę by usiadła i samemu wstając od stołu, po czym spojrzał na Kalonę. - Nie mamy wielkiego domu, a taki łatwiej jest chronić. Jeśli chcecie, możecie przenieść elfki tam. Jane i Eva z Rebekhą również mogły by się tam zabunkrować - dodał, a przedwieczny na to pogrążył się w chwilowym zamyśleniu.
    - Tutaj jednak jest więcej ewentualnych dróg ucieczki i linii hipotetycznej obrony, gdyby była konieczna - odezwał się przedwieczny w odpowiedzi. - Idź za Emily, porozmawiaj z nią, a jeden z twoich braci, czy któryś z prześmiewców z pewnością nakreśli ci sytuację i przedstawi do czego doszliśmy pod twoją nieobecność - przedwieczny zerknął na Mikaelsona, który widać iż bił się z myślami i nie wiedział do końca co ma zrobić.
    - Zgoda - przytaknął po chwili namysłu. - Niech będzie... - dodał, znikając w wampirzym tempie z pomieszczenia.

    [---> Za Emily / Klaus]

    Kalona odprowadził go wzrokiem, po czym spojrzał na synów, przechylając nieznacznie głowę. Przetarł twarz dłonią, po czym podparł głowę na niej, popadając w chwilowe zamyślenie. Zerknął na karconych przez Jane synów, którzy szybko stali się potulni jak baranki, a przynajmniej byli znacznie spokojniejsi, na co przedwieczny jedynie z aprobatą i podziwem zerknął na ukochaną, bowiem czasami nawet jemu samemu się to nie udawało.
    - Coraz bardziej mnie zaskakujesz, kochanie - szepnął do niej, po czym przeniósł spojrzenie na Cedrica w zamyśleniu. Skinął głową w zrozumieniu na jego słowa. - To się może przydać - mruknął pod nosem, znów zerkając na swą cudowną elfkę. - Ale to Jane powinna zadecydować.

    - Musztarda sama w sobie jest smaczna, ale cóż. Trochę za późno - przytaknął Grayson, zerkając kobietę z niewielkim uśmiechem, po czym zerknął na wbijającego się w dłoń prześmiewcy widelca, kiedy tylko usłyszał przebijaną skórę. - Ałć... - mruknął pod nosem, mimowolnie się krzywiąc i na sekundę odwracając spojrzenie. - Panowie, może bez rękoczynów..? - zasugerował, jednak sekundę potem prześmiewców uspokoiła Jane, na którą wampir zerknął z uśmiechem.

    Kat na słowa ukochanego przechyliła głowę i uśmiechnęła się tajemniczo, zerkając po prześmiewcach kątem oka.
    - Z chęcią bym  ci pomogła, kochanie... - wyszeptała do Rephaima. - Przyda im się porządna lekcja - dodała z westchnieniem, po czym nieznacznie wzruszyła ramionami. - Ale cóż. Nie wiele mogę, a wolę nie mieszać się i nie pchać niepotrzebnie - dodała, wlewając sobie do szklanki soku.

    Eva zerknęła na Lefrana, który posłał Rephaimowi głupi uśmiech, po czym na Vincenta. Z ukochanym splotła palce, opierając głowę na jego ramieniu.
    - No dobrze. Może już postaramy się być... w miarę kontaktowi i spokojni, co? - zapytała się z cichym westchnieniem. - Tę farsę lepiej skończyć, nim dobrze się zaczęła... - dodała półszeptem, upijając łyka wody.
    - Też jestem za tym - wtrąciła się Esme. - Może przejdźmy do czegoś... konkretniejszego niż nagadywanie jedno na drugiego? Chyba to na obecną chwilę nie jest największy problem?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Wto Kwi 21, 2015 9:41 pm

    - Ja już powiedziałam, jeśli nikt nie zginie zgadzam się na wszystko, choć uważam, że nie wiele nam to wniesie do sprawy. Wiedźma sądzi, że jestem uwięziona w centrum. Myślę, że właśnie dlatego zdecydowała się na kolejny ruch - odparła Jane. - I nic nie zrobiłam.

    Vanessa uniosła brew, po czym sięgnęła po musztardę i podsunęła ją Aleksandrowi pod sam nos.
    - Skoro tak ci smakuje to... smacznego. - Posłała mu kpiący uśmiech, na powrót odwracając głowę.

    Rephaim zerknął na Jane i ojca, po czym parsknął stłumionym śmiechem.
    - Mam przeczucie, że ta pozorna cisza nie potrwa jednak zbyt długo.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Ruda on Wto Kwi 21, 2015 10:40 pm

    - A ja nie będę naciskał - powiedział Cedric.
    - To co, będziemy tak tu siedzieć na tyłkach, dyskutować, przepychać się, wbijać sobie widelce w ręce? Za chwilę dojdzie słowne poniżanie... - zamyślił się na chwilę. - A nie to już było. Teraz to tylko Rephaim ściągnie nam gacie i spierze pasem na gołe dupy - dodał, wcinając winogrono. - Ruszmy się w końcu, działajmy, ciągła dyskusja niczego nie zmieni, no może oprócz godziny na zegarze. My tu dyskutujemy a ten babsztyl kombinuje aż jej się kłaki pod pachami mechacą. Cenne minuty uciekają, więc ustalmy coś i działajmy.
    - Choć raz się zgodzę... z tym ostatnim zdaniem - dodał Vincent.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Wto Kwi 21, 2015 11:34 pm

    W czasie gdy Alexander parsknął cichym i stłumionym śmiechem, odbierając musztardę którą odłożył ze swoistym namaszczeniem na stolik, a Katerina przełknęła ślinę wyglądając za okno, za którym raz po raz przelatywał jakiś prześmiewca, Kalona zamyślił się na chwilę, zerkając na synów spod oka. Posłał Jane delikatny uśmiech, splatając z nią palce.
    - Nikt nie zginie - zapewnił kobietę z niewielkim uśmiechem, zaciskając nieznacznie mocniej palce na ich delikatnej dłoni, jako znak iż sam w to wierzy więc tak będzie. - Nie dopuścimy do tego - dodał, zerkając pokrótce w jej oczy. - Jedyną osobą, która może wyzionąć ducha, to nasza przeciwniczka. Nikt więcej - zapewnił, poprawiając swoje słowa.
    - Tą czekoladkę z chęcią bym obdarł ze skóry - mruknął Shikamaru, zerkając gdzieś w przestrzeń pustym spojrzeniem.
    - Nie ty jeden - wydukał Ronald, zerkając na brata spod oka. - Ale spokojnie, będziemy mieli ku temu okazję... - dodał, klepiąc go po ramieniu i kpiąco się uśmiechając pod nosem.
    - Na to właśnie liczę. Acz obawiam się, że jeśli wszyscy się na nią rzucimy, to prędzej obedrzemy ze skóry sami siebie - Shikamaru spojrzał na prześmiewcę z kpiącym uśmiechem, a ten parsknął cichym chichotem.
    - Będę mogła się przyłączyć do zabawy? - zagadnęła Eva, zerkając ze słodkim uśmiechem na obecnych. Na to jednak niemal natychmiast zaoponowała wampirzyca.
    - Będziesz tutaj. Albo u Klausa w domu. Albo gdzieś tam indziej. Zależnie od miejsca gdzie zbiorą się elfy - opisała młodej kolej rzeczy. - I koniec dyskusji - odparła tonem nie znoszącym sprzeciwu, wskazując córkę palcem. Ta wywróciła oczyma, zakładając ręce na piersi, jednak nie odezwała się ani jednym słowem.
    - Okej, co powiecie na kolejne zaklęcie lokalizujące? Można od tego właśnie zacząć - zapytała się Maya, zerkając po prześmiewcach. - Może kolejne jeszcze bardziej zawęziłoby pole poszukiwań? - zagadnęła, zakładając nogę na nogę.
    - Nie sądzę, by powiedziało nam cokolwiek więcej. Ta dziwka chroni się zaklęciami, może nawet niezwykle potężnymi, bo w końcu ma z czego czerpać, więc sądzę, że i tak to nic nie da - mruknął Magnus, który do tej pory milczał.
    - Twój argument jest inwalidą - pokrzywiła się mu Indianka. - Mamy tu kilka potężnych źródeł, którymi można ją... ujmijmy że przeciążyć i znaleźć. Acz to taka wolna sugestia - posłała mu uroczy uśmiech, nonszalancko odrzucając włosy za plecy.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Selene on Wto Kwi 21, 2015 11:56 pm

    Jane wolała się nie wtrącać. W milczeniu przysłuchiwała się rozmową i sugestiom. Nic z tego nie wynikało. Spojrzała na Kalonę, delikatnie zaciskając dłoń na jego palcach. Szum rozmów pomału stawał się męczący, gdyż ludzi było wielu, a konkretów coraz mniej. Miała przeczucie, że wiedźma trzyma coś tak odmiennego w zanadrzu, że ani jej sobowtór nic nie zdoła.
    Upiła łyka wody, cichutko wzdychając. Znów kręciło się jej w głowie, co sprawiło, że oparła czoło o ramię przedwiecznego.
    Vanessa z kolei nawet nie zerknęła na Aleksandra, pogrążając się w zamyśleniu. Nie odzywała się, podobnie jak Jane, która również wydawała się być zamyślona.
    W końcu gwar rozmów przerwała Jane.
    - Podsumowując... wszyscy jesteśmy świadomi zagrożenia, jakie czyha na nasze rodziny. Wiemy, bardzo mało, że jest Gloria, żądna zemsty, że jest mit i że mamy do czynienia z czymś potężnym, gdyż ostrzegają nas nawet duchy. Wiemy, że wiedźma znajduje się w skrzydlatym domu, cokolwiek on oznacza. Wiemy, że Fin Mikaelson jest prawie martwy, że w niebezpieczeństwie jest Eva i elfki i co istotne, że druidka nie porusza się poza obręb wyspy i jest gdzieś pod naszym nosem. Na początek proponuję dotrzeć do elfek i zabezpieczyć je i nas przed dodatkowymi komplikacjami, a reszta okaże się  z czasem. Siedząc i paplając nic nie wskóramy. Jeśli państwo pozwolicie, ja pójdę się położyć. Nie najlepiej się czuję - Wzięła głębszy oddech, wstając od stołu. - Będę w sypialni - szepnęła Kalonie do ucha, kierując się ku wyjściu.

    -----------------> Sypialnia / Jane
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Nyks on Sro Kwi 22, 2015 11:06 am

    Wszyscy wysłuchali słów elfki, a także odprowadzili ją spojrzeniem, a Kalona nawet zmarszczył czoło, obserwując ją przez chwilę, bowiem to iż powiedziała że nie najlepiej się czuje, sprawiło iż zapaliła się mu czerwona lampka gdzieś z tyłu głowy. Przełknął nerwowo ślinę, mając nadzieję, że to jest jedynie przejściowe. W końcu i tak nie znal się na ciążach, chociaż tylu takich stanów był powodem.
    - Wybaczcie - wyszeptał przedwieczny, kiedy odprowadził Jane spojrzeniem, po czym zwrócił się do obecnych. - Jeśli byłbym potrzebny, po prostu mnie zawołajcie - dodał, wstając od stołu i kierując się za elfką do komnaty.

    [---> Sypialna / Kalona]

    I jego odprowadzili spojrzeniem, po czym spojrzeli po sobie, w tym na Evę, która siedziała w milczeniu, wtulona do Lefrana.
    - Chcecie ja wybawić? - zapytała się po chwili, chcąc wziąć tą całą sytuację w swoje ręce. - Super. Tylko siedzeniem na tyłku jej nie wybawicie z kryjówki, a rzecz jasna szuka mnie, ojca lub kogoś z wujków i Kalony - dodała, zamyślając się na chwilę. - Nie wysunę nosa za drzwi, ona też. A tak możemy czekać w nieskończoność.
    - Czuję, że nie będziemy czekać długo - Maya wyjrzała za okno. - W wizji była noc. Może późny wieczór - przetarła twarz dłonią, próbując sobie przypomnieć czy odbijało się słońce czy świece.
    - Cisza przed burzą jest najgorsza... - mruknął Ronald. - Sugeruję w takim razie, o ile mogę, by rozdzielić się i zacząć przeszukiwać chociaż obrzeża, i nie mówię tu tylko o obserwacji z lotu ptaka - dodał, zaplatając ramiona na piersi. - Szybko wrócimy na zamek w razie potrzeby, a dogłębnie przeszukane wykluczą jej obecność lub nie. Przynajmniej w tej dzielnicy.

    Sponsored content

    Re: JADALNIA

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pon Sie 20, 2018 9:02 pm