Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALON III

    Share
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Sob Maj 02, 2015 12:29 pm

    Murat zaśmiał się pod nosem, posyłając Ciri burszowskie spojrzenie.
    - Moja droga... - zaczął. - Muszę sprawdzić jak mocne są twoje zaklęcia, a jeśli chcesz zaglądać pod moje ubrania... - Rozłożył ramiona, szelmowsko się uśmiechając. - Proszę bardzo... nie mam nic do ukrycia, choć przyznam szczerze, że wolałbym byś to robiła w zaciszu domowych czterech ścian.

    Pipi westchnęła ciężko, podpierając głowę dłonią. Martwiła się, choć nie chciała pozwolić na to by Vincent musiał na to patrzeć, więc uśmiechnęła się pod nosem.
    - Skoro nadszedł czas, więc niech tak będzie. Ja będę tu i będę czekać - odparła, po czym wsunęła dłoń w jego i delikatnie zaciskając na niej palce, uniosła ją do wyżej i musnęła swoimi wargami. - Nie daj się jej skrzywdzić.

    Była zaskoczona jego odpowiedzią, ale chyba wiedziała w czym jest problem.
    - Masz całkowitą rację Ferranie, ale nie wiesz tego, iż dzieci rozumieją więcej niż myślisz, a myślą więcej niż czasem potrafisz zrozumieć. Są bezbronne, ale jeśli są kochane, myślę że wtedy rozkwitają. Myślę też, że ty kochałbyś swoje dziecko i nie pozwolił by stało mu się coś złego, ale na wszystko musi przyjść czas - odparła, ciepło się uśmiechając. - Ze mną nie zakosztujesz tego szczęścia. Nie mogę być matką i nigdy nie dam ci dziecka - dodała, opuszczając głowę.

    Jane czuła coraz większe poddenerwowanie, a na dokładkę jej myśli zakłócały rozbrzmiewające w jej głowie słowa, które ciągle słyszała.
    - Kalona, moje przeczucia mówią coś innego, nie będzie dobrze i uważam, że trzeba szybko zacząć coś z tym robić, zanim będzie za późno - westchnęła przecierając twarz dłonią. Cały czas w jej uszach rozbrzmiewały słowa tajemniczej kobiety. Nie wiedziała jak to rozumieć i jak powinna pomóc. Spojrzała ukradkiem na Kalonę i Evę czując jak łamie się jej serce. Bezradność była w tej chwili okropna i przytłaczająca. Zrezygnowana wtuliła się w ramię ukochanego, wbijając spojrzenie w podłogę. - Pozostaje tylko czekać, kiedy się tu zjawi, a czuję, że się zjawi...

    Elijah również zerknął na ukąszenie przedwiecznego, jednak milczał przez dłuższą chwilę.
    - Już wkrótce będzie po wszystkim - odparł, obserwując jak Eva wraz z Lefranem opuszcza salon.

    Thomas oparł podbródek na czubku głowy Bekhi, obejmując ją ramionami.
    - Zapewne Nik szuka Mily a ona siedzi w domu, albo na odwrót, kto ich wie? To dwa identyczne żywioły ogień i ogień, więc tarcia są normalne w ich przypadku, zresztą odkąd pamiętam to oni głównie się trą.

    Amelia westchnęła cicho, opierając skroń o ramię Magnusa.
    - Za chwilę będziecie musieli iść. Mam się martwić? Masz szybko wrócić, inaczej sama cię uduszę. - Zaśmiała się pod nosem całując go w czubek nosa.

    <----------------- z pracy / Peter
    - Zejdź mi z drogi parszywa gnido dworska bo złożę na ciebie donos! - Z wnętrza korytarza, dało się słyszeć doniosły głos Petera. - Będzie mnie anonsował kretyn zbolały, jak tu sprawa na ostrzu noża stoi. Kto ci dał tę fuchę!
    - Ale panie ...
    - Milcz! - wrzasnął, otwierając drzwi do salonu. Oparł ramię o framugę, i rozejrzał się po wszystkich wokół. - Który ptakoludź ja się pytam, uprowadził mi z domu kobietę! Nie informując mnie o tym! Bez mojej zgody! Bez poinformowania mnie! Gdzie jest Lydia?! Dlaczego jest tutaj?! I co mnie ominęło...? W ogóle Kalona? Co ci się stało w szyję? - mruknął, podchodząc do przedwiecznego i próbując dostrzec ranę na jego szyi, westchnął w bezradności, przenosząc spojrzenie na Jane. - Użarłaś go?!
    - Peter... - mruknęła.
    - Przecież żartuję! No co?! Co jest grane i gdzie jest Lydia? Jak któryś z twoich synów zrobił jej coś złego to nie ręczę za siebie! - syknął. - Oddać mi Lydię... na razie grzecznie proszę!
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 03, 2015 1:23 am

    Ciri popatrzyła na Murata tajemniczym wzrokiem.
    - Jaaaasne słodziutki, że robiłeś to żeby sprawdzić moje zaklęcia. Ja bym powiedziała, że raczej sprawdzałeś wielkość cycków - uśmiechnęła się zadziornie. Spojrzała na prześmiewcę, po czym zaklęciem pozaglądała mu pod ubrania, przygryzając wargę. - Takie widoki to ja codziennie mogę oglądać - dodała, poruszając brwiami, z nieschodzącym uśmiechem.

    Ferran słuchał słów Alice, wpatrując się w podłogę. Kiedy skończyła, jedynie położył dłoń na jej kolanie i westchnął cicho.
    - Są zaklęcia, które sprawiają, że nawet wampiry mogą mieć dzieci, ale ja ich nigdy nie chciałem mieć. Wyrządziłbym im tylko niepotrzebną krzywdę - mówił, wciąż wpatrując się w podłogę. - Moje dzieci byłyby kolejnymi potworami, które zapewne cierpiałyby z powodu bezpłodności i na pewno nie byłyby do mnie przychylnie nastawione. Rozumiesz teraz Alice, dlaczego zamordowałem każdą kobietę, którą wziąłem siłą? - dodał, kierując na nią swe chłodne spojrzenie.

    Cedric patrzył na Annę pozornie niewzruszonym wzrokiem, słuchając jej słów.
    - Ja mogę, jak wiesz, mógłbym się w kogoś zamienić i zmylić wiedźmę... Zobaczymy co ustalą, potem będziemy działać - powiedział ze spokojem.

    Vincent uśmiechnął się lekko i ukrył drobne dłonie Priyanki w swoich.
    - Nie dałem w kawiarni, nie dam i teraz. Ta kobieta zadarła z niewłaściwymi ludźmi i będzie musiała zapłacić za swoją niemądrą postawę - mówił, patrząc na jej uroczą buzię. - Spokojnie moja droga. Kiedy to wszystko się skończy będziesz mogła w końcu odetchnąć wraz z siostrą - dodał, w myślach przywołując Vjerana by w końcu odstawił Aishę, bo za niedługo czas ruszać.

    Rhena patrzyła jak jeden z prześmiewców odlatuje w poszukiwaniu jej brata i westchnęła cicho, opadając plecami na oparcie kanapy.
    - Oby go znalazł... - mruknęła jakby do siebie, wpatrując się w jakiś punkt, zmartwionym wzrokiem.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Nie Maj 03, 2015 11:06 am

    Wampirzyca również odprowadziła parę spojrzeniem, wciąż wtulając się do pierwotnego. Liczyła, że Lefran doskonale zaopiekuje się ich córką, acz ugryzienie nie dawało jej spokoju.
    - O ile nie będzie za późno... - westchnęła Esmeralda, zerkając na Elijaha kątem oka. - Moje metody raczej na nic się tu nie zdadzą, a szkoda - bezradnie zerknęła na ukąszenie na szyi Kalony. - Im szybciej złapiemy tą prowodyrkę, tym lepiej - dodała, zaciskając dłoń w pięść.

    Na słowa Thomasa, blondynka zaśmiała się cicho pod nosem.
    - To racja. Żrą się prawie że cały czas, ale jednak się kochają - Rebekah uśmiechnęła się pod nosem. - Acz to dobrze. Gdyby nie Emily, Nik pewnie by robił co rusz coś głupiego - bezradnie wzruszyła ramionami, po czym słysząc rozmowy iż wolno szykują się do wyruszenia, zerknęła na ukochanego. - Chcesz z nimi iść? - zapytała się nieco niepewnie.

    Brunet również zaśmiał się cicho na jej słowa, po czym delikatnie pogładził ją po głowie.
    - Nie musisz się martwić, kochanie - Magnus uśmiechnął się ciepło do kobiety, całując ją w skroń. - Nie jest prostym mnie zranić - dodał, zawadiacko się uśmiechając, zerkając przy tym w jej cudowne oczy.

    Przedwieczny wysłuchał ukochanej, po czym wtulił ją do siebie mocno, by poczuła się choć odrobinę bezpieczniej i pewniej. Chciał pokazać, że nic mu nie jest i że dalej jest tuż obok niej.
    - Jeśli się zjawi, będziemy gotowi - zapewnił, zerkając w jej błękitne tęczówki. - Nie musisz się bać, kochanie. Wcale nie tak prosto... - tego zdania nie dokończył.
    Kalona przerwał bowiem w połowie zdania, kiedy tylko usłyszał podniesiony, męski głos z korytarza. Lydia, którą ów głos wołał, a która wolała pozostać milcząca, przysłuchując się jedynie rozmowom, kiedy usłyszała Petera uśmiechnęła się pod nosem i cicho westchnęła, znając temperament tego mężczyzny, ale przy tym szalenie ciesząc się iż słyszy jego głos. Widząc, jak wchodzi do środka, i nawiązuje dialog z Jane i Kaloną, przysłuchiwała się mu, podchodząc bliżej nich wolnym krokiem.
    - Tu jestem Peter - odparła z niewielkim uśmiechem na ustach. - Nic mi nie jest - zapewniła, gładząc go po ramieniu. Ponieważ jednak nie potrafiła wyjaśnić sytuacji, zerknęła na Kruka zachęcająco i prosząco, by sam to poczynił.
    - Kiedy byłem w centrum, słyszałem jak analizowaliście mit - odparł przedwieczny łagodnie. - Co prawda nie chciałem się wtrącać, ale słyszałem. Mam nadzieję, ze nie macie mi tego za złe - uśmiechnął się blado do pary. - Wracając - odparł, próbując zebrać myśli. - Nie tak dawno, ledwie chwilę temu, to pomieszczenie było pełne węży, które szukały czegoś na skórach elfek. Tatuażu, o którym mówi ta legenda - dodał, próbując najlogiczniejszej opisać sytuację. - Zbieramy tu elfki, by po prostu były bezpieczne. Moi synowie mają się zebrać niedługo, po czym wyruszyć na poszukiwanie kobiety, o której mówi przepowiednia. A która nasłała węże na mnie i na córkę jednego z pierwotnych - dodał, zerkając kątem oka na Elijaha.

    Anna na kolejne przechwałki wywróciła oczyma, jednak posłusznie przytaknęła na jego słowa, przyklejając do ust kpiący uśmiech.
    - Cierpliwi zostaną wynagrodzeni - skwitowała beznamiętnie, zakładając ręce na piersi. - Jesteś pewny, że chcesz odwrócić jej uwagę, jako powiedzmy Jane? - upewniła się czy dobrze rozumie. - Jakby cię złapała, pewnie niedługo potem nie miałbyś głowy...

    Elfka westchnęła cicho, zerkając na siostrę. Doskonale wiedziała i pamiętała, że jest wrażliwą i delikatną osobą, dlatego postanowiła rozwiać jej wątpliwości:
    - Znajdzie - odparła Amher, przyciągając siostrę do siebie i tuląc ją w ramionach. - Niedługo wróci z Tharlenem, o to możesz być spokojna - dodała, pokrzepiająco uśmiechając się do siostry.

    <--- Altanka / Vanessa i Grayson

    Wampir wraz z druidką wrócili do salonu. Kiedy się rozejrzał, do Graysona doszło, iż o dziwo teraz jest tu czysto, na co nawet posłał Vanessie delikatny uśmiech.
    - Wiadomo już coś więcej? - zagadnął, zerkając po prześmiewcach.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Nie Maj 03, 2015 8:42 pm

    Murat uniósł brew, podśmiechując się pod nosem po czym pstryknął palcami, nakładając na siebie zaklęcie ochronne.
    - Ty mały podstępny krasnalu - zamruczał. - Nie ze mną takie numery... Ciesz się, że ja nie chcę pooglądać sobie dogłębnie twoich... "cycków", bo miałabyś problem. - Pogroził jej palcem, w niedowierzaniu kręcąc głową. - Zostaniesz tutaj, a ja mam zamiar skręcić kark jednej czarnoskórej wiedźmie - dodał, wstając z miejsca. - Dobrze ja zebranie sobie podaruję, kto idzie ze mną?

    Alice nie mogła uwierzyć w to co mówi Ferran, jak również nie mogła zrozumieć jakim cudem mogła zajść w ciążę.
    - Twoje dziecko byłoby najszczęśliwszym dzieckiem na świecie... co ty wygadujesz Ferran. Nie możesz wiedzieć jak będziesz zachowywał się w stosunku do swojego dziecka bo instynkt rodzi się z pierwszym spojrzeniem i z pierwszym wzięciem go w ramiona - odparła, zerkając na Murata. - Twoje dziecko nie będzie potworem, bo nie tak je wychowasz... ale nie czas i pora na tą rozmowę, choć obiecuję, że jeszcze o tym porozmawiamy.

    Pipi uśmiechnęła się blado, opuszczając spojrzeni. Westchnęła cicho, próbując ukryć swoje zdenerwowanie.
    - Więc pozostaje mi jedynie życzyć tobie i twoim braciom szczęścia. Jestem dobrej myśli i wierzę w to, że wam się uda.

    Elijah spojrzał na Esme marszcząc czoło.
    - Ty zostajesz na zamku z elfkami i Evą - odparł surowym tonem. - Chyba nie zamierzasz iść z nami. To zajęcie dla mężczyzn i pozwól się tym zająć osobą które mają więcej siły i są bardziej odporni niż ty.

    Thomas pocałował Bekhę w czubek głowy, przez chwilę wpatrując się w Murata.
    - Ja pójdę - odparł, zgłaszając się na ochotnika, po czym podszedł do Murata. - Mam nadzieję, że szybko uporamy się z tą czarnuchą.

    Amelia pogładziła po włosach swojego prześmiewcę posyłając mu zmartwione spojrzenie.
    - Cóż począć... chyba czas na was? - zerknęła na Murata, po czym na powrót przeniosła spojrzenie na Magnusa. - Oby szybko poszło.


    Peter widząc Lydię posłał jej ciepły uśmiech, po czym otoczył ją ramieniem, wsłuchując się w słowa przedwiecznego.
    - Maniana... - bąknął pod nosem. - Maniana... niedobrze, ale chcę pomóc, chociaż mam wątpliwości czy aby to miejsce jest dla nich bezpieczne - rozejrzał się dookoła. 

    Vanesa zerknęła na Murata, jednak wolała się nie odzywać. Nie chciała iść z Muratem, gdyż ją po  prostu drażnił. Więc cierpliwie czekała na innych, którzy będą chcieli wychodzić.

    Rephaim również wstał z miejsca.
    - Ja również mogę wyruszać - odparł. - Kto chce iść ze mną? 
    - Ja dołączę jeśli pozwolisz - wtrącił Peter.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 03, 2015 10:20 pm

    Ciri założyła nogę na nogę i wygodnie rozsiadła się na fotelu, z lekkim uśmiechem, lecz nie odezwała się słowem. Przyglądała się Muratowi, kiedy nagle zobaczyła jak Ferran wstaje z kanapy. Z niewiadomych nawet dla niej powodów, jej uśmiech od razu gdzieś zniknął. Prześmiewca ostatni raz ścisnął dłoń Alice, posyłając jej spokojne spojrzenie, po czym skierował wzrok w kierunku starszego brata.
    - Ja idę z tobą. Ta kurwa nie dożyje świtu - powiedział, marszcząc czoło.
    Vincent już miał odpowiedzieć Priyance, kiedy odezwał się najmłodszy z braci. Spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem lecz postanowił nie komentować jego słów.
    - W takim razie, ja przyłączę się do Rephaima - uśmiechnął się do elfki i również wstał z fotela. - Za chwilę powinien zjawić się tu Vjeran, myślę, iż chętnie przyłączy się do poszukiwań tej groźnej kobiety.

    Rhena jedynie objęła siostrę, przytulając się do niej. Wiedziała, że musi tu zostać, a kiedy zobaczyła Ferrana z mordem wymalowanym na twarzy, wolała się nie odzywać. Położyła głowę na ramieniu Amher, zamyślając się nad tym czy jej brat wróci cały.

    Cedric widząc kpiący uśmiech Anny, a wcześniej wywracanie przez nią oczami, jedynie westchnął cicho. Porozglądał się po prześmiewcach, którzy powoli dzielili się na grupy i wrócił wzrokiem na dziewczynę.
    - Tego nie powiedziałem. Zwyczajnie chce pomóc skoro mam okazję i nie przechwalam się, sama najlepiej powinnaś wiedzieć, że nie lubię tego robić. Nie ja sobie wybierałem te zdolności, choć zawsze mogę po prostu wstać i wyjść, póki jeszcze jest na to czas, przecież nikt mnie tu na siłę nie trzyma, prawda? – zapytał spokojnym głosem. – Wydawało mi się, że się znamy. Jak widać, jednak się pomyliłem – spuścił wzrok, po czym wstał z kanapy i podszedł do okna, opierając się o framugę i wpatrując się w widok za szybą. Nie miał ochoty na dalsze dyskusje, ale korciło go by przyłączyć się do poszukiwań.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Pon Maj 04, 2015 4:30 pm

    [<--- Ulica w Procelii / Vikia, Tharlen, Rose, Shikamaru, Ron | <--- ??? / Milaus]

    Ron z Shikamaru wlecieli, i niemal natychmiast postawili towarzyszy na ziemię. Japończyk niemal natychmiast wyłapał wzrokiem ojca, przy którym znalazł się w sekundzie, by zerknąć na wspomniane przez Rona ukąszenie.
    - Kur... - mruknął pod nosem, nie kończąc tego przekleństwa. - Dobrze się czujesz? - zapytał się, zerkając na niego badawczo. Przedwieczny jedynie skinął krótko głową, po czym zerknął na siebie jego oczyma, jednak jak zauważył, tak jego ukąszenie rozlało się tylko nieznacznie, ledwie co. Przetarł twarz dłonią z cichym westchnieniem.
    - Ruszajcie. Gdzie tylko i kto tylko. Złapcie ją szybko, nim nie jest jeszcze za późno - dodał, zerkając na synów. - Jak ktoś się pojawi po tym, jak wyruszycie, przekażę gdzie mogą was znaleźć, by do was dołączyć - skinął krótko głową.

    Rebekah westchnęła cicho, kiedy zobaczyła z kim chce iść jej ukochany wampir. Uśmiechnęła się jednak blado, bowiem liczyła na to iż nie pozabijają się wzajemnie, a nim zdążył podejść do prześmiewcy, pocałowała go delikatnie.
    - Uważajcie na siebie! - poleciła, zerkając na mężczyzn. - I jak dowiem się, że Thomasowi spadł choćby włos z głowy, pourywam wam skrzydła... - dodała, marszcząc przy tym groźnie czoło.
    Hamid zerknął na Murata spod oka, po czym podszedł do niego z tajemniczym uśmiechem wymalowanym na ustach.
    - Idę z wami - stwierdził, niemal natychmiast. Następnie wraz z braćmi i Thomasem skierował się do pierwszego miejsca, które uważali iż warto sprawdzić.

    [---> Grupa 1. / Murat, Ferran, Thomas i Hamid]

    - Ja jeszcze polecę z wami - zaoferował się Seneca, zerkając na Rephaima. - Przyda się dodatkowa para rąk - dodał, uśmiechając się nieznacznie i podchodząc wolno do brata. - Gdzie chcecie wyruszyć? - zagadnął, zerkając na nich pytająco. Kiedy tylko otrzymał odpowiedź, wraz z prześmiewcami wzbił się w powietrze, kierując się w stronę kolejnego miejsca.

    [---> Grupa 2. / Rephaim, Peter, Vincent i Seneca]

    Magnus pocałował krótko Amelię, po czym uśmiechnął się do niej ciepło.
    - Nic mi nie będzie, obiecuję - zapewnił, zerkając w jej oczy z czułym uśmiechem na ustach. Spojrzał następnie na dwójkę medium, po czym cicho westchnął, całując ukochaną w skroń i ustawił się między parą. - Wy, idziecie ze mną - polecił tonem nie znoszącym sprzeciwu, po czym zerkając na jednego z braci poleciał w stronę Świątyni, gdzie medium mogli pogadać z duchami.

    [---> Grupa 3. / Fritr, Cedric, Anna, Magnus]

    Ronald zerknął na jednego z ostałych braci, po czym spojrzał na dwoje z rodziny pierwotnych.
    - Gdzie chcecie zacząć szukać? - zapytał się Ron, zerkając na nich pytająco, po czym jeden z nich złapał Kola i polecieli w stronę miasta.

    [---> Grupa 4. - Kol, Sabbahattin, Ronald]

    Shikamaru, który obserwował jak coraz to kolejne grupki ruszają na poszukiwania, sam postanowił ruszyć. Zerknął porozumiewawczo na Tobiasa, po czym chwycił Vikię raz jeszcze na ręce, ruszając w stronę miasta.

    [---> Grupa 5. / Vika, Shikamaru, Tobias]

    - Zostanę - posłusznie przytaknęła Esme. - Ale chcę wiedzieć, że wrócicie cali - dodała, zerkając na Elijaha, na co przytaknął jego brat.
    - Trudno nas zabić, moja droga - posłał jej delikatny uśmiech, zbierając się do wyjścia. Mniej więcej, jak bracia Mikaelsonowie mieli wychodzić, do salonu wrócili Emily z Klausem. Henrik zerknął z tajemniczym uśmiechem na brata, po czym poklepał go po ramieniu. - O wilku mowa, a wilk tu... - mruknął, po czym zerknął na Emily, podobnie jak Klaus. - Nik, chcesz wybrać się z nami na poszukiwania? - zapytał się Mikaelson, zerkając na pierwotnego spod oka.
    - Zawsze - blondyn przybrał na usta kpiący uśmiech, po czym pocałował ukochaną subtelnie. - Zostań tu, kochanie. Wrócę jak najszybciej - zapewnił zerkając w jej oczy, po czym w wampirzym tempie ulotnił się z braćmi.

    [---> Grupa 6. / Aaron, Elijah, Henrik, Klaus]

    - Ponieważ najciemniej jest zawsze pod latarnią, z chęcią sprawdził bym tą latarnię, która jest na tej wyspie - odparł Alexander w zamyśleniu, drapiąc się po brodzie. - Co wy na to, moje drogie? - zapytał się, zerkając to na Vanessę to na Kamę. Kiedy te przytaknęły, choć z niechęcią, ruszyli w tamtą stronę.

    [---> Grupa 7. / Kama, Vanessa i Alexander]
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Pon Maj 04, 2015 9:58 pm

    Jane westchnęła cicho, czując jak pulsujący ból w skroniach rozsadza jej głowę. Na widok ukąszenia na szyi przedwiecznego zadrżała i w bezradności cicho westchnęła.
    - Chodźmy do pokoju. Powinieneś odpocząć - odparła, wolno kierując się w stronę wyjścia. - Pokoje są wolne, więc jeśli chcecie się zdrzemnąć zajmijcie, które chcecie - dodała, zerkając w kierunku elfek.
    --------------> Komnata główna / Jane i Kalona

    Pipi postanowiła poczekać na Aishę i wraz z nią zająć jakąś komnatę. Zaczynała się o nią martwić, dość długo nie wracała i miała nadzieję, że nic złego jej się nieprzytrafiło.

    Amelia westchnęła cicho, po czym wolnym krokiem podeszła do Uriany.
    - Idziemy zająć pokoje? Jestem zmęczona.
    - Ja też nie... a z chęcią się prześpię. - Uriana wstała z miejsca i wolno wraz z Amelią skierowały się do komnat.
    -------------> Komnata XII / Amelia
    -------------> Komnata V / Uriana

    Alice również skierowała się za elfkami w poszukiwaniu jakiejś komnaty, gdzie będzie mogła odpocząć od chaosu. Martwiła się i nie miała ochoty a słuchanie nikogo.
    -----------> Komnata III / Alice
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Pon Maj 04, 2015 10:34 pm

    <---------- Ogród główny / Vjeran i Aisha

    Prześmiewca wleciał przez otwarty taras i postawił elfkę na podłodze.
    - Widzę, że tłum się przerzedził - powiedział, rozglądając się dookoła. - Czy ktoś może mi łaskawie powiedzieć, jak mam pomóc, skoro nie wiem gdzie mam lecieć?
    Ciri, która siedziała na kanapie w zamyśleniu i półśnie, podniosła głowę spoglądając na blondyna.
    - Słyszałam jedynie jak jeden z wampirów mówił coś, że najciemniej pod latarnią czy coś w tym stylu... - powiedziała ziewając. Była wykończona po całym dniu.
    Vjeran pokręcił w niedowierzaniu głową i uśmiechnął się pod nosem.
    - To mi wystarczy - odparł, wodząc wzrokiem po elfkach. Żałował, że nie mógł tu zostać, na co jedynie westchnął ciężko i posłał uśmiech Priyance i Aishy. - Oddaję siostrę i dziękuję za miłe towarzystwo... - skłonił się lekko i pocałował w dłoń młodszą elfkę. - Życz mi szczęścia piękności o oczach jak dzikie orchidee - dodał, po czym rozłożył skrzydła i wyleciał przez taras znikając na niebie.

    ------------> Tam gdzie pod latarnią najciemniej / Vjeran

    Ciri patrzyła jak prześmiewca odlatuje. Przeciągnęła się leniwie, po czym ułożyła się wygodnie na kanapie, gdzie postanowiła się zdrzemnąć.
    - Nie krzyczcie proszę, jeśli możecie, *minne elaine seidhe.
    Rhena widząc jak elfka zasypia, uśmiechnęła się pod nosem.
    - Obiecujemy nie urządzać imprezy. **Dearme.
    Tharlen objął obie siostry, wcześniej siadając między nie.
    - Nie jesteście zmęczone? Może się zdrzemniecie. Jak wszystko wróci do normy, nadrobimy stracony czas.
    - Ja to może i bym się położyła, ale boje się, że ty i Amher znikniecie jak się obudzę, więc sobie tutaj zwyczajnie posiedzę i porozkoszuję się waszym towarzystwem - powiedziała Rhena, opierając głowę o ramię brata.

    <---------- Taras / Lefran&Eva

    Lefran wszedł z Evą do salonu i usiadł na kanapie obok Esme, rozglądając się dookoła. Otulił ukochaną w ramionach, sadzając ją na kolanach, szybko pojmując, że jego bracia zdążyli już polecieć na poszukiwania.
    - Trzymasz się..? - zapytał, głaszcząc Evę po głowie i spojrzał na jej matkę zmartwionym wzrokiem.


    *moje piękne elfy
    **dobranoc
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Pon Maj 04, 2015 11:12 pm

    Blondynki posłały Jane uśmiech, kiedy zaproponowała iż mogą sobie zająć komnaty, odprowadzając ją spojrzeniem. Wodziły wzrokiem również za pozostałymi elfkami, udającymi się na spoczynek. Rose pożyczyła dobrych snów, po czym udała się do pierwszej lepszej komnaty. Christine posłała wszystkim uśmiech, również pożyczyła i czym prędzej zrównała się z Austriaczką. Lydia natomiast, nim wyszła, poklepała jeszcze Aishę i Pipi po ramieniu, po czym pożyczyła dobrych snów i udała się korytarzami.

    [---> Komnata II / Christine | ---> Komnata IV / Rosemarie | Komnata VI / Lydia]

    Maya o dziwo nie wyruszyła na poszukiwania, acz dobrze się stało, bowiem kiedy tylko prześmiewcy zaczęli kolejno wylatywać, a wampiry wybiegać z salonu, obraz przed jej oczyma zaczął się rozmazywać. Zaklęła nawet na to cicho, łapiąc się za skroń, a kiedy poczuła coś mokrego na policzku musnęła to palcem, na którym pozostała szkarłatna kropla.
    - Na-quu? - zadając pytanie "Teraz?" w języku swojego plemienia, wstała z fotela. Pożyczyła dobrej nocy i po omacku zaczęła kierować się w stronę komnaty.

    [---> Komnata I / Maya]

    Esme odprowadziła elfki spojrzeniem, posyłając im delikatny uśmiech, a słysząc jak wraca kolejny prześmiewca, zerknęła na Lefrana, który właśnie wrócił z Evą. Widząc jego spojrzenie zmarszczyła czoło, po czym delikatnie odgarnęła włosy z szyi córki, by zerknąć na jej ukąszenie. Widząc, że trochę się rozlało przełknęła nerwowo ślinę, nie wiedząc do końca, jak mogłaby jej pomóc. Z nadzieją zerknęła na Esther, która podeszła do nich i również zerknęła na ukąszenie.
    - Nie mogę zbyt wiele... - westchnęła, kiedy tylko spróbowała zaklęcia czy dwóch. - Piecze? - zapytała się wnuczki łagodnie.
    - I tak i nie. Raz jest lepiej, raz gorzej - odpowiedziała z cichym westchnieniem.
    - Nie mogę powiedzieć, jak to będzie działać. Jedyne co mogę to zniwelować pieczenie. Jad dalej będzie krążył... - mruknęła niezadowolona Pierwsza.

    Amher wtuliła się w brata i cicho zaśmiała się pod nosem. Obserwowała wychodzące do komnat elfki i przysypiającą Ciri.
    - Długośmy się nie widzieli, Tharlen - wyszeptała, zerkając na brata ze zmarszczonym czołem, jakby i mimiką chciała powiedzieć, że nei do końca się jej to podoba.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Wto Maj 05, 2015 1:04 am

    Pipi przyglądała się Aishy i Vjeranowi, który wraz z nią wszedł do salonu. Kiedy skłonił się i pocałował ją w rękę, uśmiechnęła się pod nosem.
    Aisha nieśmiało zerknęła na Vjerana, jednak na jej twarzy nie pojawił się uśmiech. Zwyczajnie martwiła się o niego.
    - Powodzenia i szczęśliwych łowów. Uważaj na siebie - dodała, wsuwając mu za ucho mały kwiat stokrotki. Patrzyła jak odlatuje cichutko wzdychając, a gdy zniknął jej z oczu przeniosła spojrzenie na Priyankę.
    - Miły młodzieniec - odparła z uśmiechem Pipi.
    - Ma trzy tysiące lat i owszem... to bardzo miły człowiek. Bardzo... delikatny, a przy tym pogodny i radosny.
    - A co to za rumieniec? - zaśmiała się przegryzając wargę.
    - Oh Pipi... - mruknęła marszcząc czoło. - Odczep się...
    - Ouu... nie moja sprawa...
    - Nie twoja.
    - Idziemy szukać pokoju? Czy chcesz nacieszyć się wolnością.
    - Chcę nacieszyć się wolnością... na trasie - odparła, kierując się w stronę drzwi. Za nią ruszyła również Pipi, po czym obie usiadły na sofie i rozsiadając się wygodnie w milczeniu wpatrywały się w niebo.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Wto Maj 05, 2015 4:31 pm

    Lefran wsłuchiwał się w wymianę zdań kobiet, nie odrywając wzroku od Evy.
    - Uśmierzyć ból to i ja mogę - odpowiedział, po czym delikatnie przyłożył dłoń do rany, wypowiadając w myślach zaklęcie i dodając do tego również zaklęcie leczące. Miał nadzieję, że zadziała, ale kiedy zabrał rękę, nic się nie zmieniło, co sprawiło, że chciało mu się wyć na cały głos. Zacisnął zęby, tuląc do siebie ukochaną i głaszcząc ją po włosach, przymknął na chwilę powieki, wypuszczając powietrze nosem. Nie miał pojęcia co powinien jeszcze zrobić by tylko pomóc Evie.

    Rhena siedziała w milczeniu, obserwując prześmiewcę z dziewczyną na rękach. W jego oczach dojrzała sporo smutku i cierpienia, które z całej siły starał się ukryć. Zamyśliła się w tym widoku z cichym westchnieniem i opuściła wzrok, mocniej tuląc się do brata.
    - Co się dzieje sor'ca? - zapytał Tharlen, który już miał odpowiedzieć Amher, lecz gdy zauważył, że coś jest nie tak, od razu przeniósł spojrzenie na starszą z sióstr.
    - Nienawidzę cierpienia.  A kochać i cierpieć z powodu drugiej osoby to straszna agonia... - odpowiedziała elfka. - Pomogłabym, ale co ja mogę? Jestem tylko elfem, znam się jedynie na ziołach, a to jest magiczne ukąszenie.
    Chłopak westchnął, głaszcząc Rhenę po ramieniu.
    - Po tylu krzywdach wyrządzonych przez innych, jeszcze masz chęć pomagać?
    - Tak, mam. Nie lubię patrzeć na cudze cierpienie... - odgarnęła loki z twarzy i ponownie westchnęła.
    Tharlen milczał przez chwilę, spoglądając w kierunku pary siedzącej na kanapie.
    - Aż za długo się nie widzieliśmy Amher - odezwał się nagle, całując w czoło drugą siostrę. - Aż za długo.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Wto Maj 05, 2015 9:50 pm

    Kiedy Lefran próbował ją uleczyć, cierpliwie poddawała się jego zabiegom, a kiedy skończył, bacznie zerknęła na jego minę. Nie podobało się jej to, że znów było mu szalenie blisko do płaczu. Westchnęła cicho, delikatnie przesuwając dłonią po jego policzku.
    - Będzie dobrze, kochanie, nic mi nie będzie - odparła, wymuszając na ustach delikatny uśmiech i zerknęła w jego oczy. Ledwie skończyła mówić, jak Lefran mógł w myślach usłyszeć głos ojca:
    - Lefran, jeśli możesz, przyjdź proszę z Evą do mojej komnaty. Jane chce spróbować pomóc jej swoją krwią. Po sobie mogę powiedzieć, że opóźnia to działanie jadu...

    Amher milczała, kiedy jej rodzeństwo rozmawiało ze sobą. Zerknęła badawczo na Evę, zamyślając się na chwilę, a kiedy poczuła usta Tharlena na skroni, zerknęła na niego marszcząc czoło.
    - Gdzieś do cholery był, jak cię nie było? - zapytała się półtonem, wciąż wpatrując się w twarz elfa.

    Rebekah westchnęła cicho, po czym zerknęła na Evę. Wiedząc jednak, że jest w dobrych rękach, podeszła do Emily i delikatnie otuliła ją ramionami.
    - Jak się czujesz? - zapytała się łagodnie z niewielkim uśmiechem na ustach. - Nie chcesz się położyć?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Wto Maj 05, 2015 10:02 pm

    Emily oparła skroń o ramię Bekhi, cicho wzdychając.
    - Poza tym, że mam dość ciągłych kłopotów i ryzyka to byłoby całkiem dobrze. A tymczasem, ciągle coś. Jak nie Klaus, to Eva, jak nie Eva to Elijah i w kółko jedno i to samo. A ty? Ty chyba również powinnaś się położyć?
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Wto Maj 05, 2015 10:42 pm

    Lefran siedział przez chwilę przyglądając się Evie, która delikatnie głaskała go dłonią po policzku. Nagle doszedł do niego głos ojca, na który prześmiewca ożywił się nieznacznie.
    - Idę z nią do komnaty ojca - odezwał się, spoglądając na Esme i Esther. - Podobno krew Jane opóźnia działanie tego cholerstwa - dodał, po czym ruszył do wyjścia szybkim krokiem, nie czekając na odpowiedź.

    ---------> Komnata Główna / Lefran&Eva

    Tharlen spojrzał na siostrę, unosząc brew.
    - A ty gdzieś była, jak cię nie było? - zapytał z zaciekawieniem. - Z tego co pamiętam, to rozstaliśmy się gdzieś na włoskiej granicy, kiedy ścigały nas wampiry. Co się z tobą działo Amher?
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Wto Maj 05, 2015 11:22 pm

    Rebekah pogłaskała Mily po włosach, po czym westchnęła cicho, odprowadzając spojrzeniem Lefrana i Evę.
    - Mam nadzieję, że szybko wrócą. I że w ogóle wrócą - mruknęła pod nosem, kręcąc w niedowierzaniu głową. - Czuję się dość dobrze, tylko się martwię. Po prostu - posłała jej delikatny, ledwie widoczny uśmiech. - Zajmujemy jakąś komnatę? - zagadnęła, zerkając na nią pytająco.

    - Uciekałam przez Austrię. Kierowałam się stale na północ, a z Polski wyleciałam tutaj - odparła wprost, zerkając na Tharlena podejrzliwie. - I jakby coś się ze mną działo, to bym przecież nie siedziała tu z tobą teraz, prawda? - dodała, pieszczotliwie uderzając go w ramię. - Żałuję, że musieliśmy się tam rozdzielić - westchnęła, mimowolnie krzywiąc się pod nosem.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Sro Maj 06, 2015 12:48 am

    - Bekho jeżeli masz ochotę na drzemkę to idź, ja nie będę spać, kiedy Klaus naraża się na niebezpieczeństwo. Myślę, że doskonale mnie rozumiesz? Czy kiedykolwiek położyłam się kiedy on był w opałach? martwię się i raczej nie zasnę, więc wybacz, ale jak chcesz to idź sama, ja posiedzę sobie tutaj.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Sro Maj 06, 2015 4:07 pm

    Tharlen spojrzał na Rhenę, która również zaczęła przysypiać mu na ramieniu, po czym uśmiechnął się zawadiacko pod nosem.
    - Ja też żałuję - powiedział do Amher. - Ale to była nasza jedyna opcja w tamtym czasie, inaczej by nas dopadli. A tak żyjemy i mamy się całkiem dobrze, cała nasza trójka - uśmiechnął się do siostry, mierzwiąc jej włosy dłonią. - Ja dostałem się do Francji, gdzie przez chwilę mieszkałem, a kiedy zarobiłem trochę grosza, zacząłem wasz szukać. Połączyło nas zrządzenie losu, ale ważne, że się udało - dodał, po czym wolno wstał, wziął Rhenę na ręce i zaniósł wprost na kanapę koło śpiącej Ciri. Białowłosa przez sen otuliła elfkę ramieniem i mocniej przycisnęła do siebie, mamrocząc coś pod nosem, na co Tharlen jedynie pokręcił głową z uśmiechem. Delikatnie okrył je kocem i wrócił do młodszej siostry. - Niech śpią, we dwójkę będzie im cieplej - zarechotał cicho.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Sro Maj 06, 2015 6:09 pm

    Rebekah wysłuchała Emily, po czym wtuliła ją mocno do siebie i pogładziła po włosach.
    - Właściwie, to też ni cholery nie usnę... - odparła z cichym westchnieniem. - Nic im nie będzie. Mam nadzieję - zapewniła, wyglądając za okno. - Oby szybko wrócili. Albo przynajmniej dali jakikolwiek znak życia. Za długo było spokojnie? - przeniosła spojrzenie na wampirzycę. - Oby maleństwo przyszło na świat jak już się wszystko uspokoi...

    Blondynka słuchała i obserwowała brata, jak ten układa Rhenę koło Ciri i przykrywa je kocem. Cicho zaśmiała się pod nosem, kiedy jedna z elfek zaczęła coś mamrotać sennie. Kiedy brunet wrócił do niej, raz jeszcze wsunęła się pod jego ramię.
    - Znalazłeś kogoś? - zagadnęła zaciekawiona, zerkając na niego spod oka.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Sro Maj 06, 2015 7:38 pm

    Mily również pogładziła Bekhę po ramieniu cicho wzdychając.
    - Oby... chociaż znając nasze szczęście kochana, będzie cud na kiju z wiedźmą a ty zaczniesz rodzić... tfuuu... Thomas ma być przy porodzie, ja muszę widzieć jego minę gdy urodzi się maluch.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Wto Maj 19, 2015 1:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Sro Maj 06, 2015 8:04 pm

    Tharlen jedynie westchnął cicho, gładząc siostrę po ramieniu.
    - Chciałbym - powiedział, śmiejąc się pod nosem. - Widocznie jestem mało atrakcyjny jak na elfa, kobiety wolą dużych silnych chłopców, najlepiej umiejących czarować, tacy są najlepsi bo zawsze mogą cię obronić. A co ja mogę? Jestem tylko elfem, który zna kenjutsu i ma kilka czarnych pasów, kwiatków nie wyczaruję, więc myślę, że sobie jeszcze poczekam - zażartował, ponownie się uśmiechając. - A znalazłaś sobie kogoś?
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Sro Maj 06, 2015 9:27 pm

    - Thomas koniecznie musi być obecny. Nie podaruję mu, jak się nie zjawi i chcę widzieć jego reakcję - Rebekah uśmiechnęła się pod nosem, zerkając na Emily. - Choć jestem ciekawa też miny pozostałych Mikaelsonów - dodała, śmiejąc się cichutko pod nosem.

    - Nie. Jestem sama, ale mi w sumie z tym jest mi dobrze - uśmiechnęła się elfka do brata, zerkając na niego kątem oka. - Kim była ta blondynka, z którą przyleciałeś? - zagadnęła z tajemniczym uśmiechem wymalowanym na ustach.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Czw Maj 07, 2015 12:23 am

    - Ja chcę tylko by wszystko dobrze się skończyło, by w końcu był już spokój. Póki co o spokoju nie ma mowy, bo zawsze znajdzie się jakaś nawiedzona istota, która za cel obrała sobie Mikaelsonów... albo przedwiecznego, który nawiasem mówiąc jak zginie to my chyba po przy nim... cośmi się tak o uszy obiło.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALON III

    Pisanie by Ruda on Czw Maj 07, 2015 2:17 am

    Tharlen podrapał się po głowie, spoglądając na siostrę z uniesioną brwią.
    - Ta blondynka... - zamyślił się elf. - Rosemarie? Poznaliśmy się już na archipelagu, spotkałem ją na lotnisku. Dlaczego o nią pytasz? - zaciekawił się, uśmiechając zawadiacko.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALON III

    Pisanie by Nyks on Czw Maj 07, 2015 11:05 am

    Rebekah zamyśliła się na chwilę nad tym, co powiedziała Emily.
    - To prawda... - westchnęła cicho, siadając na jednym z foteli. - Pocieszające jednak, choć odrobinę, jest to iż niezwykle trudno jest go zabić tak... w dosłownym sensie. Prawie niemożliwe - dodała, blado uśmiechając się do kobiety.

    Amher uśmiechnęła się do brata, zerkając na niego kątem oka.
    - Czysta, babska ciekawość - wytłumaczyła się z uroczym uśmiechem widocznym na ustach. - I równie babska umiejętność, czyli dopisywanie sobie czegoś, czego nie ma - dodała, wzruszając ramionami. - Ciekawe jak idzie ekipom poszukiwawczym... - zamyśliła się na chwilę, drapiąc się po karku.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALON III

    Pisanie by Selene on Sob Maj 09, 2015 5:19 pm

    - Prawie robi wielką różnicę. Nie ma istot niezniszczalnych, to tylko kwestia czasu kiedy znajdzie się ktoś silniejszy od nich. Mam nadzieję, że szybko uporają się z tą wiedźmą.

    Sponsored content

    Re: SALON III

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Paź 21, 2018 8:54 pm