Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    SALA BALOWA

    Share
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Sob Lut 07, 2015 1:47 pm

    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Pią Maj 29, 2015 9:36 pm

    Sala przygotowana na weselisko:

    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Sob Maj 30, 2015 4:39 pm

    <------ Pałac Murata / Murat&Ciri

    Kiedy weszli na salę, Ciri od razu zaczęła rozglądać się dookoła.
    - Pięknie tu... - powiedziała z lekkim rozmarzeniem w głosie, widząc jak powoli zaczynają schodzić się ludzie. Sprawdziła czy jej woal i szal są na swoim miejscu, po czym przeniosła wzrok na Murata. - Wiesz gdzie i z kim będziemy siedzieć przy jednym stole? - spytała, sprawdzając również, czy jej purpurowa sukienka leży tak jak powinna.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Sob Maj 30, 2015 4:55 pm

    Murat porozglądał się dookoła wsuwając na moment ręce do kieszeni.
    - Chyba gdzieś blisko stolika młodych, gdyż jestem drużbą - odparł łapiąc Ciri za dłoń i prowadząc na przód sali. Po chwili szukania swego miejsca, odnalazł stolik z ich imieniem i nazwiskiem. - No więc tutaj. jesteśmy troszkę za szybko ale to nic. Lepiej późno niż się spóźnić - dodał z uśmiechem. - Jak się czujesz?
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Sob Maj 30, 2015 11:10 pm

    Ciri porozglądała się po sali i usiadła przy stoliku, lekko uśmiechając się do Murata.
    - W porządku. Na razie nie ma zbyt dużo ludzi... - z zaciekawieniem spojrzała na inne imiona wypisane przy ich stoliku. - Och... siedzimy z twoimi dwoma braćmi, Ferranem i Hamidem i z tego co zapamiętałam z imion, to chyba również z elfkami. Może nie będzie tak źle. O ile twój młodszy brat nie zacznie wojować...

    <------------- Rezydencja Klausa / Henrik, Audrey, Klaus

    Wampiry weszły na salę, spoglądając na przybyłych.
    - Będzie duży ruch... - Klaus przeleciał wzrokiem po sali, rozeznając się w ilości miejsc.
    - Przyszłam tu tylko dlatego, bo nie chciałam wystawić wuja do wiatru, ale wiedz, że z tobą nie mam dzisiaj zamiaru rozmawiać.. - syknęła Audrey, poprawiając swoją granatową sukienkę  i pociągnęła Henrika na drugi koniec sali do wspólnego stołu. - Dziś byle jak najdalej od niego - dodała, spoglądając na wuja.
    Klaus przewrócił oczyma z ciężkim westchnieniem, lecz postanowił odpuścić i zwyczajnie udał się do swojego stolika.

    <--------- Posiadłość Shikamaru / Loczek i Vika

    Kiedy weszła na salę, uśmiech na jej twarzy powiększał się z sekundy na sekundę.
    - Jak tu pięknie - powiedziała z zachwytem, delikatnie ściskając ramię prześmiewcy. - Pasujesz do takich miejsc mój ty nieziemski przystojniaku.. - mruknęła cicho, kradnąc mu krótkiego całusa. - Może uda mi się zatańczyć, o ile maleństwa mi na to pozwolą - dodała z uśmiechem, delikatnie gładząc się po brzuchu. Ostatni raz spojrzała na swoją zwiewną, białą sukienkę i wraz z Shikamaru, ruszyła wolno w kierunku stolików.


    Ostatnio zmieniony przez Ruda dnia Nie Maj 31, 2015 2:03 am, w całości zmieniany 2 razy
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Nie Maj 31, 2015 12:32 am

    Murat przyglądał się wchodzącym na salę pierwotnym, oraz Loczkowi i jego wampirzycy, która była ciężarna. Był w szoku, wpatrywał się w brata i jego kobietę jak w siódmy cud świata.
    - Że z kim?! - niemal krzyknął, łapiąc za jedną ze stojących kartek. Zaśmiał się pod nosem, po czym odłożył kartkę na stół i chwycił Ciri za dłoń. - Dzisiejszy wieczór będzie wieczorem pamiętnym. Hamid,który ma bojową elkę i kto wie, czy nie udusi go warkoczem i wybuchowy Ferduś, który może nie zechce nas uwędzić. No i spójrz na mojego stukniętego brata, grajka majowego. Ta wampirzyca jest wysoko w ciąży, a gnojek nic się nie przyznał, że zapomniał o kondomach. Wziął i se dziecko zrobił... ale zaraz... - zamruczał, marszcząc czoło, po czy aż rozchylił usta w niedowierzaniu. - On będzie miał bliźnięta! O wmordee! - Parsknął śmiechem rozkładając się wygodnie na krześle. - Dwa płanetniki, oj bracie jak wezmą ci się za dupsko piorunami to następnym razem nawet jak to wampirzyca będzie, nauczysz się gumek używać - chichotał. - Kochanie to będzie niezapomniany wieczór... Ferdkiem się niemartw, będzie z Alice, a ta dziewucha ma na niego dobry wpływ.

    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 31, 2015 1:27 am

    Ciri słuchała słów Murata, patrząc w tym samym kierunku co on. Kiedy zobaczyła wampirzycę z brzuchem, poczuła się zwyczajnie zazdrosna o jej stan, więc szybko odwróciła głowę i zaczęła poprawiać swoją sukienkę, która znów nieznacznie zjechała na dekolcie.
    - Oby więc Alice panowała nad twoim bratem... - odpowiedziała cicho, po czym zmusiła się do uśmiechu. Jeszcze raz na krótko spojrzała w kierunku wampirzycy, która wolnym krokiem, objęta ramieniem przez czarnowłosego prześmiewcę, szła w stronę stolika uśmiechając się promiennie i równie promiennie wyglądała. Szybko spuściła wzrok, gdy tylko Vika skierowała spojrzenie w jej stronę.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Nie Maj 31, 2015 2:38 am

    Murat widząc reakcję Ciri westchnął przeciągle, obejmując ją ramieniem. Wiedział, co chodzi po jej maleńkiej główce i zrobiło się mu jej żal. Delikatnie pocałował ją w skroń, przesuwając dłonią po jej szczupłym ramieniu.
    - Kochanie... na wszystko przyjdzie czas, ale dziecko ze mną mogłoby cię zabić, a ja nie chcę aby coś ci się stało. Chyba, że przemienimy cię w wampirzycę... to jakieś wyjście. Zobaczymy jak wygląda Jane i jak znosi ciążę, zobaczymy jak urodzi i może sam chciałbym zobaczyć niemowlaka, ale tak z bliska. Nigdy nie widziałem dziecka. - Spuścił głowę i westchnął cicho. - Boje się dzieci - dodał, kiedy nagle w tłumie wypatrzył jasnowłosą kobietę w bieli, przebraną za anioła. - O ironio... Anioł, wśród samych krwiopijców i demonów - zamruczał, unosząc brew, którą zaraz potem groźnie zmarszczył. - Ta dziewczyna jest człowiekiem... i typową blondynką, skoro przyszła tu sama.

    <----------- Rezydencja Klausa / Camille
    Niepewnie weszła do ogromnej balowej sali, w której pomału gromadzili się już pierwsi goście. Było już sporo ludzi, więc niepewnie zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu Klausa.

    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 31, 2015 3:13 am

    Ciri przytaknęła na słowa Murata o dziecku i westchnęła.
    - Nie chcę być wampirem - powiedziała cicho lecz stanowczo, sięgając po szklankę z sokiem. - Zaczekam i zobaczę jak przebiegnie ciąża wybranki twego ojca. Zaczekam, aż zobaczysz dziecko i zaczekam, aż sam się zdecydujesz... Zaczekam, bo nic innego zrobić nie mogę... - upiła łyka ze szklanki i spojrzała w tym samym kierunku co prześmiewca. - A ta dziewczyna na pewno nie jest tu przez przypadek - zmieniła nagle temat. - Nie wierzę w przypadki i założę się, że szuka pewnie swojego towarzysza, który obroni ją jak będzie trzeba, więc zakładam również, że nie jest tu umówiona z pierwszym lepszym... - mówiła, kiedy nagle zobaczyła, że w kierunku ślicznego aniołka kieruje się jakiś wysoki blondyn. - Ach i miałam rację... Kto to jest skarbie..? Ty znasz wszystkich ważniejszych mieszkających tutaj, czy to jeden z nich, czy jakiś nierozważny romantyk, próbujący poderwać dziewkę na imprezie pełnej szarlatanów? - spojrzała na Murata z zaciekawieniem.

    Kiedy Klaus wypatrzył w tłumie Camille, od razu wstał od stołu i ruszył w jej stronę, gdyż nie chciał by narażała się na niebezpieczeństwo.
    - Zaczynałem się martwić moja droga - wystawił ramię w jej kierunku i uśmiechnął się, chcąc dodać jej więcej odwagi. - Mogę prosić piękną anielicę, by towarzyszyła diabłu dzisiejszego wieczora..? - zapytał tajemniczo, spoglądając na blondynkę przenikliwym wzrokiem.

    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Nie Maj 31, 2015 2:47 pm

    Dając się pociągnąć w stronę stołu, Henrik obserwował wszystko to, co działo się dookoła. Milczał, bowiem wolał się nie wtrącać w żadną już istniejącą rozmowę. Kiedy doszli do stolika, wysunął krzesło, by Audrey łatwiej miała usiąść, po czym przysunął je do stołu, obserwując jak coraz to nowi goście przychodzą do środka. Kiedy weszła Cami, siadając na krześle obok, zerknął na Klausa, który niemal natychmiast do niej podszedł. Uniósł brew, zaciekawiony tą reakcją, jednak postanawiając skupić się na bratanicy, na którą przeniósł spojrzenie. Postanowił nie poruszać tematu tej rozmowy, by nie dolać oliwy do ognia, jak i wolał, by to przyjęcie minęło w miłej i przyjaznej atmosferze. Rozmowę zaczął więc od komplementu:
    - Muszę sobie pozwolić, moja droga, na powiedzenie iż wyglądasz pięknie, i nie dziwię się, że twój ojciec ledwie zgodził się na to, byś nawet ze mną tu przyszła - uśmiechnął się nieznacznie do bratanicy. - I nie dziwię się, że tak się o ciebie troszczy. A przynajmniej na ile może... - dodał, przechylając głowę. - Miejmy nadzieję, że będziemy się dobrze bawić - uśmiechnął się nieznacznie. - W końcu po to tu jesteśmy.

    Shikamaru odwzajemnił krótki pocałunek, jednym uchem słuchając Murata i Ciri, którzy już zauważyli iż Vika jest w ciąży, i słusznie domyśleli się że z nim. Westchnął cicho, po czym zabrał głos dopiero wtedy, jak doszli do wyznaczonego im stolika. Ukradkiem zerknął na Cami, również marszcząc czoło, acz postanowił to pominąć jakimkolwiek komentarzem. Wrócił natomiast odrobinę tematem, zwracając się do brata:
    - Umm, Murat, na litość wszelkich Bogów, czy w co Ty tam wierzysz... - westchnął cicho, wysuwając krzesło, by Vika usiadła. - Nie moja wina, że ktoś się bawił magią tamtej chwili. A już tym bardziej nie miałem na to wpływu, że w ten sposób... - uśmiechnął się do brata uroczo. - Chooociaż... może się okażę dobrym ojcem..? - zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał pytająco na wampirzycę. - Jak sądzisz, kochanie?

    [<--- Dom / Graybond <3]

    Para weszła na salę i niemal natychmiast zaczęli szukać miejsc, przy których znalazłyby się ich nazwiska.
    - Sądzę, że należy nam szukać gdzieś niedaleko pary młodej - szepnął Alexander do ukochanej. - Katerina to moja adoptowana córka... że tak ująć... - dodał, szukając spojrzeniem odpowiedniego stolika. Umiótł spojrzeniem również obecnych już gości, próbując wyłapać w stale napływającym tłumie kogoś, kogo zna jakkolwiek. - Tylu adoratorów już na ciebie patrzy... i jak tu im oczu nie wydrapać... - znów szepnął druidce na ucho, widząc łakome spojrzenia kilku nieznanych mu prześmiewców.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Nie Maj 31, 2015 3:29 pm

    - Klaus Mikaelson z nową divą? - mruknął Murat. - A gdzie jego przyjaciółka? Niebywałe... i to w dodatku człowiek jest. A może zamierza się zabawić, a potem uwieńczyć wieczór dobrą kolacją przy świecach... skąd wiesz, że ma dobre zamiary wobec niej? Mógłbym zajrzeć do jego główki, ale wolę nie zaczynać z pierwotniakami, zwłaszcza tymi zmutowanymi. Poza tym nie obchodzi mnie to co zrobi z tym człowieczkiem. Póki co mam własny kąsek do schrupania, aż mi ślinka cieknie - dodał, całując ukradkiem Ciri  w ramię.

    Cami widząc Klausa uśmiechnęła się subtelnie, obracając się w jego stronę. Wpatrzona w jego oczy wysłuchała go, przez chwilę milcząc.
    - Niepotrzebnie - odparła. - Jak widzisz jestem cała i zdrowa. Dotarłam na miejsce i nawet udało mi się przejść bez szwanku pomiędzy tym tłumem ludzi. No i diabłu nie będę dziś towarzyszyć mój drogi, ale za to z chęcią potowarzyszę dzisiejszego wieczoru Klausowi. Co ty na to? - spytała, ponownie się uśmiechając.



    Vanessa porozglądała się wokół tajemniczo się uśmiechając.
    - Nie przesadzaj kochanie, póki co nikt na mnie nie patrzy a ty szukaj naszego stolika, bo ja jakby nie mam zielonego pojęcia gdzie szukać.


    Ostatnio zmieniony przez Selene dnia Nie Maj 31, 2015 11:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 31, 2015 10:24 pm

    Ciri założyła nogę na nogę, zdejmując woalkę i szal. Schowała wszystko do torebki i uśmiechnęła się na słowa Murata, który po chwili pocałował ją w ramię.
    - Bardzo mi schlebia skarbie, że tak cię pociągam, ale tak sobie myślę, że skoro ja muszę czekać to musi to działać w dwie strony - skrzyżowała ręce pod biustem i porozglądała się po sali. - Dlatego póki nie zdecydujesz się na to czy chcesz mieć potomka czy nie, będziesz musiał zaczekać i na mnie. Ja już jestem w tej sprawie zdecydowana, więc myślę, że ty również wytrzymasz ze zbliżeniem - dodała z uśmiechem.

    Audrey spojrzała na Henrika i również nieznacznie się uśmiechnęła.
    - Dziękuję wuju, ty również wyglądasz dziś wyjątkowo elegancko - szturchnęła go lekko w ramię. - I proszę cię, nie rozmawiajmy o ojcu. Dzisiaj zrobił coś, co wyjątkowo mnie rozdrażniło i nie chcę o tym rozmawiać. Przyszliśmy tu by się bawić, więc będziemy się bawić - dodała wesoło, chwytając za sok i nalewając go sobie do szklanki.


    Klaus uśmiechnął się subtelnie, po czym westchnął cicho i wolno poprowadził Cami do stolika.
    - Myślę, że dzisiaj mogę być tylko zwykłym Klausem Mikaelsonem, który będzie towarzyszył pięknemu aniołowi - odparł, odsuwając krzesło blondynce. - Wyglądasz pięknie moja droga. Mam nadzieję, że spędzimy dziś razem miły wieczór.

    Vika usiadła przy stole, od razu wyciągając z torebki woreczek krwi, który ze sobą zabrała i przelała go do szklanki.
    - Wszystko pokaże czas skarbie - uśmiechnęła się do prześmiewcy, popijając krew. - Ale myślę, że będziesz dobrym ojcem - dodała, po czym delikatnie pogłaskała się po brzuchu.

    <------------- Rezydencja Ferrana / Alice&Ferran

    Trzymając w dłoniach maski, Ferran wszedł na salę wraz z Alice, przystając w wejściu. Ubrany w garniturowe spodnie, koszulę i kamizelkę prześmiewca, zaczął wodzić wzrokiem po sali.
    - Braci się już trochę zebrało. Ciekawy jestem gdzie siedzimy.. - mruknął, kierując się wraz z elfką, w stronę stołów.


    Ostatnio zmieniony przez Ruda dnia Pon Cze 01, 2015 12:00 am, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Nie Maj 31, 2015 11:33 pm

    Alexander zerknął na Vanessę, tajemniczo się uśmiechając do kobiety, po czym obleciał spojrzeniem cała salę, zamyślając się, gdzie powinni się udać. Skierowali się dokładnie środkiem sali, do stołu młodych. Obleciał spojrzeniem okoliczne stoły, a widząc iż przy jednym siedzą... będą siedzieć... trzej ogniści prześmiewcy, posłał Muratowi, który już zajął swoje miejsce wraz z Ciri, uśmiech, po czym zerknął na oznaczenia, widoczne na stole młodych. Ten również był na sześć osób, tylko był prosty, nie okrągły.
    - Tak jak myślałem - uśmiechnął się pod nosem, odsuwając krzesło, przy którym widniała ozdobna etykieta z imieniem druidki, by jego ukochana usiadła wygodnie. Kiedy mulatka zajęła miejsce, sam usiadł obok niej. - Pięknie przygotowana sala, muszę przyznać. Miejsc na wiele ludzi. Chyba cały archipelag przybędzie celebrować tą uroczystość - dodał, licząc w myślach miejsca przy stolikach.

    Henrik przytaknął na słowa Audrey głową, zerkając na nią spod oka. Kiedy go szturchnęła, zerknął na nią z nieustającym uśmiechem, nie do końca wiedząc, czy powinien "oddać", czy też lepiej nie. Pierwotny był bowiem staromodny, i choć chciał nadążyć za biegiem czasu, tak nie zawsze nadążał, i nie zawsze po prostu tego chciał.
    - W istocie - uśmiechnął się, obserwując jak wampirzyca polewa sobie soku. - Z pewnością to będzie cudowny, i niezapomniany wieczór - dodał, ukradkiem spoglądając na Cami i Klausa, którzy oddalili się do stolika. Niedługo potem, ledwie po kilku sekundach, wrócił wzorkiem na Audrey. - Ciekawe, kto siedzi jeszcze przy tym stoliku... - zastanowił się na głos, omiatając spojrzeniem etykiety, sprawdzając czy jest tu wpisany ktoś znajomy.

    - Cieszę się, że tak myślisz - Shikamaru posłał wampirzycy delikatny uśmiech. - Dużo dla mnie znaczy, kochanie - dodał, całując ją w skroń. Obserwował, jak coraz to kolejni goście wchodzą na salę i zajmują swoje miejsca. - Tłok... - westchnął niezadowolony, siadając obok wampirzycy. - Jak się czujesz? - szepnął pytanie, zerkając na to, jak wampirzyca popija krew ze szklanki.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Pon Cze 01, 2015 12:22 am

    Murat spojrzał na nią marszcząc czoło. Zrobił się nagle podejrzliwy, a jej słowa mu mocno nie spasowały.
    - Czyli, chcesz wziąć mnie na wytrzymałość? A jeśli ja nie chcę czekać? Jeśli miałem plan na dzisiejszą noc? A jeśli wezmę cię z nienacka? - mruczał, delikatnie przesuwając opuszkami palców po jej karku. - Ty tak na serio? Czy kpisz sobie ze mnie?

    Cami skinieniem głowy podziękowała Nikowi za przygotowanie krzesła. Usiadła, odkładając na stół torebkę.
    - Nie jestem aniołem - zaśmiała się. - Jestem bardziej zwyczajna niż wy wszyscy tutaj razem wzięci. Zakładam, że jestem jedynym człowiekiem na tej sali? - rozejrzała się do o koła, po czym spojrzała na Klausa. - Powinnam się tym martwić?

    <--------------- ??? / Kol
    Kol jak zaplanował tak postanowił dotrzymać danego sobie słowa i zajrzeć na wesele, by zobaczyć czy plotki, które słyszał, są prawdą. Wszedł do sali balowej, wcześniej przeczesując palcami fryzurę, po czym rozejrzał się dookoła, a widząc Klausa z jasnowłosym aniołem, na jego ustach pojawił się szelmowski uśmiech.
    - Witaj braciszku. - Przywitał się stając tuż za blonwłosą kobietą. - Ubrałeś smoking... ten dzień należy zapisać w kalendarzu - dodał, siadając przy stoliku obok, a że były tak blisko siebie ustawione, nawet nie odczuł, że siedzi w osobnym miejscu. - Nie przedstawisz mnie?

    - Stoliki są podpisane. Na każdym znajduje się kartka z imieniem więc myślę, że po prostu trza się odleźć, a że jesteś drużbą i przyjacielem Rephaima, to zakładam, że siedzimy gdzieś w pierwszych rzędach - odparła Alice, rozglądając się po coraz to nowszych twarzach. - Będzie tu dziś tłok.

    Vanessa zajęła miejsce, również z zachwytem wpatrując się w wystrój wnętrza.
    - W istocie, widziałam wiele sal, ale ta ma w sobie coś cudownego. Poza tym to pierwszy ślub prześmiewcy. Na naszych oczach tworzy się historia, więc jak tu tego nie świętować? Sama jestem pod ogromnym wrażeniem.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Pon Cze 01, 2015 1:15 am

    Ciri ze spokojem w oczach spojrzała na Murata. Kiedy przejechał palcami po jej karku, poczuła lekki dreszczyk lecz postanowiła sobie, że wytrzyma choćby nie wiem co.
    - Niby dlaczego miałabym z ciebie kpić? - zapytała, unosząc brew w zaciekawieniu. - Powiedziałeś mi dzisiejszego ranka, że pożądasz mnie, ale szanujesz i nie chcesz zrobić mi krzywdy. Słów na wiatr nie rzucałeś, bo to nie w twoim stylu kochanie, więc jak mam je teraz traktować? I jak mam rozumieć, że chcesz mnie wziąć znienacka? Bo jeśli ja nie będę tego chciała, to już znienacka nie będzie. Nie chcesz czekać... - westchnęła. - Ja też nie chcę czekać, chce mieć z tobą dziecko. Chcesz mieć ze mną dziecko skarbie? Bo jeśli tak, to możemy iść do pokoju już teraz, nie czekając na młodych - dodała z uśmiechem.

    - Nie znam tu nikogo poza tobą, resztą rodziny oraz Camille... - Audrey na chwilę odwróciła głowę w kierunku stolika przy którym siedział Klaus i jego towarzyszka. - To dobra dziewczyna. Mam nadzieję, że ojciec jej nie zrani, bo oberwie dziś po gębie drugi raz. I nie będę się bała wymierzyć mu policzka - dodała, marszcząc czoło. - No proszę, wujaszek Kol. Już zapomniałam jak śmiesznie wygląda z tym głupkowatym uśmiechem przyklejonym do twarzy.. - zachichotała cicho.

    Klaus już miał odpowiedzieć na słowa Cami, kiedy nagle znikąd pojawił się jego młodszy brat.
    - Kol... - westchnął, lekko marszcząc czoło. - Ja również zapiszę sobie do kalendarza fakt, że po raz kolejny zjawiłeś się tu tylko po to by grać mi na nerwach - spojrzał na blondynkę, po czym wskazał dłonią na brata. - Camille, to jest jeden z moich braci Kol. Kol, to jest moja towarzyszka Camille - mówił, wskazując ręką na pierwotnego.

    Vika, dopiła krew i spojrzała na Shikamaru.
    - Nadzwyczaj dobrze. Oby było tak cały wieczór - uśmiechnęła się, również rozglądając się po sali. - Faktycznie tłok. Mam jednak nadzieję, że bracia dadzą ci dzisiaj spokój i będziemy mogli spędzić ten wieczór bez zbędnych ekscesów. Trzymasz się? Wiem, że masz w nosie docinki, ale wolę zapytać - dodała, delikatnie ujmując jego dłoń.

    Ferran przytaknął na słowa Alice i widząc Murata ruszył w jego kierunku. Kiedy jednak podszedł do stolika, uśmiechnął się szelmowsko, gdy tylko zdał sobie sprawę, że on również tu siedzi. Odsunął krzesło elfce, po czym zmierzył brata ciekawskim spojrzeniem.
    - Będzie dziś wesoło - odezwał się i pocałował swoją lepszą połówkę w skroń. - Witaj braciszku. To jest właśnie Alice... skarbie, to mój brat Murat i jego towarzyszka.. - spojrzał pytającym wzrokiem na białowłosą.
    - Cirilla - przedstawiła się elfka. - Ale mówcie mi po prostu Ciri - dodała, z lekkim zaskoczeniem posyłając prześmiewcy uśmiech. Widząc spokojnego Ferrana, szybko zrozumiała, że Murat miał rację. - Miło mi was poznać.
    Ferran przytaknął skinieniem głowy i usiadł obok Alice.
    - Kochanie, nie zapomnieliśmy czasem o upominku dla młodych? - zapytał, ze spokojem w głosie.

    <----------- Dom Evy i Lefrana / Eva&Lefran

    Prześmiewca odwalony jak stróż na boże ciało, wszedł na salę, trzymając w ręce maskę. Szybko przeleciał wzrokiem po sali i kiedy jego wzrok zatrzymał się na Shikamaru, szczęka opadła mu prawie do podłogi.
    - Widziałaś to skarbie? - wskazał jej palcem brata i jego towarzyszkę. - Loczek będzie tatuśkiem! Ja jebie, muszę to zobaczyć. Mam nadzieję, że siedzimy blisko, mam ochotę mu podokuczać - zarechotał złośliwie.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Pon Cze 01, 2015 12:27 pm

    Wampir uśmiechnął się do ukochanej, zerkając na nią spod oka. Wyglądała przepięknie, a subtelny uśmiech jaki widniał na jej twarzy jedynie dodawał jej uroku. Przeniósł spojrzenie na salę, gdzie właśnie weszli kolejni goście. Próbował wyłapać, czy zna nowo przybyłe osoby, jednak postanowił skupić się na druidce.
    - To prawda, pierwszy ślub prześmiewcy, a przynajmniej o nim jako pierwszym słyszałem - przytaknął na jej słowa. - Bez wątpienia uroczystość będzie piękna, podobnie jak sama zabawa - dodał, zerkając na krzątających się gości, ale też poprawiającą ostatnie elementy obsługę. - Podziwiam za taką organizację...

    Henrik również zerknął w stronę Klausa i Camille, obserwując ich przez krótką chwilę,.
    - To prawda, wygląda na dobrą i wrażliwą kobietę, a Nik jaki jest, każdy widzi... - pierwotny westchnął cicho pod nosem. - Oby jej nie skrzywdził, byś nie musiała uszkadzać tych delikatnych dłoni na jego szczękę... - tajemniczo uśmiechnął się do bratanicy, po czym spojrzał na Kola, który właśnie wszedł do środka. - I się zaczyna... - mruknął, podpierając głowę ręką. - Kol nie umie trzymać języka za zębami, a Klausowi szybko do rozdrażnienia... jak sądzisz, moja droga, czy choć na dzisiaj wszyscy będą żyć w zgodzie, choć przez chwilę?

    - Trzymam się i nie puszczam - Shikamaru uśmiechnął się uroczo do towarzyszki, mocniej zaciskając palce na jej dłoni. - Spokojnie, jak ktoś przegnie, z przyjemnością mu pokażę, jak powinno się obchodzić z kobietami. Nikt nie będzie się naprzykrzał - dodał, po czym spojrzał na Lefrana i Evę, którzy właśnie weszli do środka. - Wiem jedno. Jak oni - wskazał wampirzycy wchodzącą parę - dosiądą się do nas, to nudzić się nie będziemy...

    Eva, wystrojona w sukienkę i uzbrojona w maskę Kobiety-Kota, weszła za Lefranem do sali, po czym rozejrzała się po obecnych już gościach. Kiedy ukochany zerknął na brata i ciężarną wampirzycę, zerknęła w ich kierunku.
    - Może lepiej nie..? - zaśmiałą się cicho pod nosem. - W końcu nie powinna się stresować, a Shikamaru może urwać ci głowę... - dodała, zerkając z uniesioną brwią na ukochanego. - A tego bym nie zniosła...
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Pon Cze 01, 2015 2:33 pm

    Murat roześmiał się głośno, zerkając na Ciri.
    - Szantażujesz mnie? - chichotał. - No dobrze możesz mnie szantażować i możesz czekać tak długo jak tylko będziesz tego chciała. Co ty myślisz, że mażę o tym, aby cię przelecieć? Zrobić ci bachora i potem patrzeć jak bachor cię zabija? Nie doczekanie twoje! - On również skrzyżował ramiona na piersi i łypał na Ciri coraz bardziej rozdrażniony. - Jest różnica między pożądaniem, a robieniem bachora prawda? Czy ty jej nie dostrzegasz? Ile razy? Ile razy pytam się rozmawialiśmy już na ten temat, a ty dalej swoje. Tam siedzi  Klaus Mikaelson, jak go ładnie poproszę da ci kilka łyków swej krwi, skręci ci kark a za godzinę będziesz wampirem, tatuś zrobi swoje i będziesz mieć bachora, ale jak chcesz go urodzić, będąc w tej powłoce cielesnej? Chcesz? Za godzinę mogę robić ci bachora, skoro w tym wszystkim do bachor włąśnie jest najważniejszy!I od razu zaznaczam! Że ja na ojca się nie nadaję!

    Kol usłyszał słowa Audrey i odwrócił głowę w jej kierunku.
    - Proszę, proszę... Klaus twoja wyszczekana córunia, marnotrawna wróciła? Kochanie? Już zapomniałem jak bardzo lubisz szczekać, trzy pełne lata nie widziałem cię. Poza tym nie wiesz słoneczko, że gdzie dorośli rozmawiają tam dzieci i ryby głosu nie mają? Nawet... jeśli masz już dziewiętnaście lat... skarbie. WIęc zamiast obgadywać mnie za plecami, zajmij się szukaniem męża, bo twój ojciec zakładam, że będzie miał pełne ręce roboty, tym bardziej, że nie widzę tu Mily. - Na jego twarzy pojawił się kąśliwy uśmieszek, po czym zerknął na powrót na Klausa. - Camill... cóż za intrygujące imię, tylko widzisz Cami... tak mnie interesuje, gdzie jest nasza cudowna znajoma Mily? Czyżby ja szlag trafił z zazdrości?
    Cami przysłuchiwała się rozmowie w milczeniu, jedynie skinęła głową, kiedy Niklaus przedstawił jej Kola.
    - Dziękuję Kol... imię jak imię.
    - Henriik... Ciebie również miło widzieć. Przyszedłeś z tym pidbulem? - wskazała na Audrey.

    Alice usiadła za stołem, przyglądając się parze, która chyba właśnie była w trakcie poważnej rozmowy.
    - Miło mi - odparła. - Przyszliśmy nie  w porę?
    - Ależ skąd - mtuknął Murat, wbijajac wzrok w Ferrana. - Ta baba mnie wykończy nerwowo. - odparł do Ferrana w myślach. - Twoja też zachorowała na bachora i zakłada pas cnoty, który ściągnie dopiero wtedy, jak zdecydujesz się na dziecko? 

    Vanessa przez chwilę wpatrywała się w salę, po czym rozejrzała się po stolikach.
    - Klaus Mikaelson, Henrik i Kol, zakładam, że reszta też przyjdzie, Eva z Leranem... Ferran... z kobietą? Czuję, że będzie to impreza roku, oby nie wybuchowa.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Pon Cze 01, 2015 4:14 pm

    Ciri przewróciła oczyma, po czym pstryknęła w palce, otwierając butelkę z wódką i zrobiła sobie drinka z sokiem, żeby się odstresować.
    - Przestań już z tym zabijaniem, nic mi nie będzie do jasnej cholery.. - westchnęła, wypijając połowę zawartości swojej szklanki. - Choć skoro już powiedziałeś, że na ojca się nie nadajesz to sprawa rozwiązała się sama, więc już się zamykam i obiecuję ci, że więcej nie odezwę się na ten temat. A wampirem nie mam zamiaru być, powiedziałam ci to raz i więcej nie będę się powtarzać.. - starała się mówić spokojnym tonem. - I nie Alice, rozmowa zakończona, więc nie musisz się przejmować - uśmiechnęła się do elfki, na chwilę przelatując wzrokiem po brzuchu Viki.
    Ferran uniósł brew, wsłuchując się w pytanie Murata, po czym dosłownie na sekundę łypnął wzrokiem na Ciri i przeniósł spojrzeniem na swoją śliczną elfkę.
    - Nie spaliśmy jeszcze ze sobą, ale nie sądzę by Alice musiała mnie straszyć szantażem nawet gdyby chciała. Jeśli to sprawi, że będzie czuła się szczęśliwa... czemu nie? Nie wiem czy w ogóle nadaję się na ojca, ale się nie dowiem, póki się nie przekonam, bo chyba inaczej się nie da, nie? - spojrzał na chwilę w kierunku stolika, przy którym siedział Loczek i jego wampirzyca i wrócił wzrokiem na Alice, obejmując ją ramieniem, po czym pocałował ją w czoło. - Pięknie dziś wyglądasz kochanie.

    Audrey już miała się odezwać, kiedy nagle w rozmowę wtrącił się Kol.
    - Dzieci i ryby głosu nie mają... a jak na razie wciąż kłapiesz jakbyś trawę przeżuwał - odpowiedziała mu ze spokojem i zupełnie nie wzruszoną miną. - Zachowaj swoje odzywki dla kolegów z przedszkola, choć pewnie nawet na nich nie robią już wrażenia.
    Klaus jedynie łypał wzrokiem to na córkę, to na brata.
    - To, że ty już wziąłeś ślub ze swoim odbiciem, nie znaczy że wszyscy musimy się żenić. Gdzie jest Emily to nie twoja sprawa, ale zakładam że gdyby tu była, pewnie długo byś nie posiedział - odezwał się, delikatnie stukając palcami o stół. - Nie mam zamiaru się dzisiaj kłócić, więc jeśli jesteś tu tylko z tego powodu, to proponuję ci zaczepić jakiegoś prześmiewcę. Najlepiej tego - skinął głową na Ferrana.

    - Spokojnie skarbie, aż takim okrutnikiem nie jestem - Lefran ruszył z Evą do stołu, przystając koło młodszego brata. - Loczek! Gratulacje stary, widzę, że będziesz szczęśliwym tatuśkiem - dodał, klepiąc brata przyjaźnie po ramieniu. - A twoja kobieta aż promienieje, cholera, ciąża to piękny stan - mówił, odsuwając Evie krzesło.
    - Dziękuję - odpowiedziała Vika. - No tak piękny, jednak nawet mnie te bliźnięta dają się we znaki.
    - Bliźnięta? - Lefran zrobił duże oczy, usadawiając się wygodnie obok ukochanej. - Jasna cholera, to podwójne gratulacje! Jak się czujesz w roli przyszłego tatuśka? - łypnął na brata ciekawskim spojrzeniem.

    <---------- Rezydencja Vincenta / Priyanka, Vincent i Aisha

    - No i jesteśmy moje drogie panie - uśmiechnął się, wchodząc z dwoma elfkami pod ręce. Nagle jego wzrok zatrzymał się na Shikamaru i jego kobiecie. Zdziwił się mocno, lecz nie odezwał się słowem, gdyż nawet nie wiedział co miałby na to wszystko powiedzieć. - Dziś będą tłumy. Widzę pierwotne wampiry i kilkunastu moich braci, więc proszę was jeszcze raz, trzymajcie się blisko mnie - dodał, spokojnym głosem, po czym ruszył między stoły wraz z elfkami.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Pon Cze 01, 2015 7:16 pm

    Henrik milczał, bowiem znacznie wolał nie wtrącać się niepotrzebnie w rozmowę. Dopiero kiedy Kol zapytał się go, czy przyszedł z Audrey otwierał usta, by coś odpowiedzieć, jednak nie zdążył powiedzieć nawet słowa, gdyż sama zainteresowana zabrała głos. Westchnął cicho, a gdy skończyli rozmawiać, pierwotny mógł wreszcie zabrać głos:
    - Tak, Kol. Bowiem jestem jedną z nielicznych osób, którym Nik nie oberwie głowy za to, że zabrał Audrey na wesele - odparł z uśmiechem do młodszego z braci. Po chwili zerknął na Klausa i Audrey. - Nie mam zamiaru się wtrącać, moi drodzy, w wasze dysputy, acz sądzę, że tak jak uznajecie iż nie chcecie rozmawiać, a tym bardziej się kłócić, tak szybko wam do tego idzie... - westchnął, po czym zamilkł, badając ich reakcję.

    Alexander również obleciał spojrzeniem pierwotnych, zamyślając się na chwilę, czemu Camille jest tak nierozważna, by być tu, wśród osób, które w sekundę mogłyby pozbawić ją życia.
    - Bez wątpienia to będzie niezapomniana i długa noc... - uśmiechnął się nieznacznie Grayson. - Miejmy nadzieję, że nie będzie dosłownie wybuchowa... - dodał, zerkając w stronę stołu, gdzie siedzieli dwaj prześmiewcy panujący nad ogniem. - Sądzę jednak, że nie zrobią nic a nic głupiego - dodał, uśmiechając się blado do ukochanej. - Mam nadzieję, że skradnę choć jeden taniec... - dodał, całując ją w policzek.

    - Niech idą do innego stolika... niech idą do innego stolika... - mamrotał Japończyk, kątem oka obserwując Lefrana i Evę, a kiedy dotarło do niego, że idą w ich stronę i najwyraźniej nie mają zamiaru iść do innego stolika, westchnął cicho, a kiedy podeszli, uśmiechnął się do brata uroczo do bólu, gdy ten klepał go po ramieniu i składał gratulacje. - Dziękuję - powiedział krótko, zerkając na parę, a Eva uśmiechnęła się, siadając na wysuniętym przez ukochanego krześle. Kiedy zapytał o to, jak się czuje jako ojciec, przechylił głowę nim odpowiedział. - Czuję się... Jak każdy świeżo upieczony ojciec. Dziwnie, acz w dobrym tego słowa znaczeniu - dodał, wzruszając ramionami. - Powinienem dać sobie radę, chyba... - dodał, znów uroczo się uśmiechając.
    - A czemu miałbyś nie dać? - zagadnęła wampirzyca, splatając palce z Lefranem. - To jest... instynktowne... podobno...
    - Mhmm... - mruknął prześmiewca. - Niech zgadnę... - zaczął w myślach, popijając soku, którego nalał sobie do szklanki. - Eva też cię męczy o dzidzibobo, więc chce pokazać, że to jest fajne, dobre, i w ogóle sra serami i rzyga tęczą..?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Wto Cze 02, 2015 9:01 am

    Murat wysłuchał Ciri w spokoju, po czym wyjął jej szklankę z dłoni i wypił resztę. Nalał jej w to miejsce soku i na powrót włożył szklankę do dłoni.
    - Dziecko to chcesz robić, a chlejesz jak stary chłop i tak nie nadaję się na ojca, dzieci mnie drażnią więc po drugie tak sprawa się rozwiązała. Powiedziałem ci, że na siłę cię nie zatrzymam, a ultimatum i grożenie możesz zachować dla siebie nie zamierzam się ciebie bać i nie znoszę kiedy ktoś stawia mi warunki. Jeśli to nazywasz próbą dogadania się. Szybko zapomniałaś nasza ostatnią rozmowę na ten temat, czy przypadkiem mówiłaś coś o daniu sobie czasu? O tym, że zobaczymy jak rozwiąże się ciąża Jane? Nie mówiłaś? A może mam omamy słuchowe... Hmm? Nie... raczej to niemożliwe i w końcu przepraszam do "cholery", że się o ciebie martwię! Powiedz mi jeszcze jedną rzecz jak dziecko cie zabije... mam je też zabić? Widzę, że się nie dogadamy Ciri - syknął, po czym darując sobie polewanie alkoholu do szklanki, złapał za butelkę i upił sporą jej zawartość. - Jak to nie spaliście? - spojrzał na Ferrana. - Myślałem, że tylko ja jestem taki wstrzemięźliwy, ale ja to muszę być z innego powodu - mruknął, upijając kolejnego łyka.

    Alice patrzyła z uśmiechem na kłócącą się parę. Zerknęła na Ferrana, i kiedy ją objął, chwyciła delikatnie za jego place.
    - Ciąże z innymi gatunkami u elfów kończą się na ogół źle... - zaczęła. - Mam kwiaty kochanie i stare dobre wino, które wyjęłam z twojego barku - odparła do Ferrana.
    - O! Słyszysz?! - odparł Murat zerkając na Ciri.
    - Co nie znaczy, że gdybym była na jej miejscu, nie chciałabym spróbować - dodała. - Ja nie zajdę w ciążę, mnie pozbawiono tej możliwości i nigdy nie dam Ferranowi dziecka, nawet jeśli chciałabym zaryzykować, po prostu nie mogę.
    - Kolejna nawiedzona... co wy z tymi bachorami? - syknął. - Tylko bachory i bachory...baby boom na Atlantydzie... Pali się? Koniec świata się zbliża? Ty przynajmniej przeżyjesz ciążę jak w nią zajdziesz!
    - A niby jak mam zajść w ciążę jak jestem wampirem?
    - Tak jak ona! - wskazał na wampirzyce brata.
    Alice zmarszczyła czoło, zerkając na kobietę, siedzącą obok Loczka. Zamarła, po czym zerknęła pytająco na Ferrana. Była tak zaskoczona, że nie wiedziała co powiedzieć.
    - Przecież to niemożliwe...
    Murat nagle wypatrzył Vincenta z dwiema elfkami na co uśmiechnął się pod nosem.
    - No proszę... ten to się potrafi ustawić.

    Kol zaśmiał się pod nosem, mierząc Audrey pobłażliwym spojrzeniem.
    - Nie gadaj tyle bo ci się zęby spocą kochanie - odparł, przechylając głowę i krzyżując ramiona. - Skoro mowa o przedszkolu... to który rok już siedzisz po kozie? Zdaje się, że do dorosłości jeszcze krok milowy przed tobą i nie szybko nastąpi ten moment - dodał, po czym zerknął na Klausa. - Właśnie, że żałuję, że jej nie ma... z chęcią popatrzyłbym jak obgryza paznokcie z zazdrości. W końcu kilkanaście lat ciągle stała na straży Klausa... pocieszała cię w taki i inne sposób, a ty jednak wybrałeś inną... to musiał być cios - pokręcił głową w niedowierzaniu. - Henriku mój drogi, obyś do końca imprezy dotrwał i nie został zajedzony przez pidbula, a kłócić? Podobno kto się czubi ten się lubi, a drętwy nie jestem, nigdy nie byłem - dodał, otwierając butelkę wódki. - Nie dawaj jej pić, bo zażre wtedy nie tylko ciebie, ale znowu gotowa jest zrobić ojcu chryję tak jak trzy lata temu.

    - Tylko jeden? - Vanessa skrzywiła się pod nosem. - To po co ja tu przyszłam kochanie? Ściany podpierać? Czy bezpardonowo każesz mi szukać jakiegoś partnera do zabawy?

    Priyanka wraz z Aishą szły obok Vincenta, a sama Pipi podśmiechiwała się pod nosem widząc ciekawskie spojrzenia. Kiedy doprowadzone do stolika, zajęły miejsce, Pipi zerknęła na Vincenta z uśmiechem.
    - Myślę, że o to nie musisz się martwić. Raczej daleko nie uciekniemy... nawet jakbyśmy chciały.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Wto Cze 02, 2015 1:47 pm

    - Wrzeszczysz na mnie o małego drinka, a sam chlejesz prosto z butelki... - syknęła Ciri, czując jak powoli zaczyna się w niej gotować, choć wciąż starała się zachowywać spokojnie. - Proszę. Masz odpowiedź, Alice również jest zdania, że chciałaby spróbować. I nie ma sprawy, ja poczekam co będzie z wybranką twojego ojca i wtedy będę miała pewność, czy nadal chce być matką czy nie, ale ty też poczekasz. W końcu "nie marzysz o tym, żeby mnie przelecieć" - zacytowała słowa Murata, po czym zrobiła sobie kolejnego drinka. - A skoro sprawa jest rozwiązana na ten czas, to nie zabraniaj mi pić, bo to jedyne co mogę teraz zrobić, gdyż jestem tu uziemiona. Nie upiję się i o to akurat możesz być spokojny - dodała, po czym spojrzała w kierunku Alice. - Wystarczy odpowiednie zaklęcie i możesz zajść w ciążę, tak jak ta dziewczyna... - dodała, spoglądając na Vikę.
    Wampirzyca słysząc, że o niej mowa już któryś raz z kolei, odwróciła się lekko na krześle, spoglądając w kierunku elfek.
    - Ja się akurat o to nie prosiłam, ale skoro się trafiło.. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
    Ciri przez chwilę przypatrywała się dziewczynie w milczeniu.
    - Przepraszam na chwilę...  - westchnęła i wstała od stołu. Z racji, że stoliki było obok siebie, usiadła na wolnym krześle przysuwając się do Viki.
    - Możesz mi cokolwiek opowiedzieć o tej ciąży? Który to już miesiąc?
    - Koniec trzeciego. Choć minęło dopiero osiem dni - odpowiedziała ze spokojem Vika.
    - Jak to..? - Ciri aż zbladła, słuchając słów dziewczyny.
    - Dzieci prześmiewców rozwijają się o wiele szybciej niż ludzkie, stąd taki szybki wzrost. Z racji, że są również o wiele większe, nawet mi dają się troszkę we znaki... Jestem trochę słabsza niż zwykle i na bieżąco muszę jeść, no ale w końcu to bliźniaki... - westchnęła cicho, głaskając się po brzuchu. Widząc wpatrzony wzrok elfki, ponownie się do niej uśmiechnęła. - Jeśli chcesz to dotknij.
    Ciri przez chwilę się wahała, jednak ostatecznie przyłożyła dłonie do brzucha wampirzycy.
    - Nie chce się wierzyć, że to wszystko dzieje się tak szybko.. - mówiła z zafascynowaniem w głosie. W głowie rodziło jej się jednak coraz więcej obaw.

    Ferran pogładził Alice po ramieniu i spojrzał na nią z troską.
    - Tak jak powiedziała Ciri, wystarczy zaklęcie i będziesz mogła mieć dzieci. Ale ostrzegam, że na bliźnięta ani trojaczki to ja się nie pisze - pocałował elfkę w skroń i spojrzał w kierunku Murata. - Może ci odpuści, choć widać co jej ciągle chodzi po głowie - dodał w myślach.

    Lefran uśmiechnął się do ukochanej, kiedy splotła z nim palce, po czym napił się wody i spojrzał na brata.
    - Nic z tych rzeczy stary, za to ja mam zamiar jej się dzisiaj oświadczyć - powiedział do brata w myślach, tak, że tylko on mógł to usłyszeć. - To co, może mały toaścik, za przyszłego tatusia? - zapytał, spoglądając na zgromadzonych. - Zdrowie Loczencjusza, żeby jego podrośnięte dzieciaki, nie rozłupały mu tyłka piorunami! - uśmiechnął się szeroko, po czym chwycił  za alkohol i zderzył się szklanką z wszystkimi, którzy siedzieli w pobliżu.

    Audrey uśmiechnęła się blado, słuchając słów Kola.
    - Nie masz pojęcia co robiłam przez te trzy lata i nie jesteś moim ojcem, żeby mi prawić morały o dorosłości, a jak chciałeś zabłysnąć wśród tłumu, to trzeba się było brokatem obsypać. Zjawiłeś się tutaj i od razu zacząłeś wszystkich oceniać, paszcza ci się nie zamyka, od kiedy posadziłeś tyłek na krześle, więc może sam przepłucz swoje zęby, najlepiej butaprenem. Zmieszany z potem i śliną daje piorunujący efekt.
    Klaus coraz bardziej nerwowo zaczął stukać palcami o blat stołu, przysłuchując się rewelacjom brata i jego kłótni z nastolatką.
    - Wybacz Camille, że musisz być świadkiem tej śmiesznej do bólu rozmowy, ale mój brat nigdy nie wie kiedy lepiej jest trzymać język za zębami, a kiedy zabierać głos, dlatego jeśli on nie ma zamiaru przestać, to ja to zrobię i po prostu wyjdę. Nie mam zamiaru tego dłużej słuchać - powiedział, wstając od stołu. - Idziesz ze mną, moja droga?

    Vincent podszedł do stołu i odsunął krzesła najpierw Priyance, potem Aishy, po czym sam usiadł, rozglądając się dookoła. Przeleciał wzrokiem po braciach i kiedy zobaczył Ferrana z elfką, którą jego brat tulił do siebie z czułością, uśmiechnął się sam do siebie. Przeniósł wzrok na Murata, który siedział z trochę nietęgą miną oraz na jego towarzyszkę rozmawiającą z ciężarną wampirzycą i z zaciekawieniem sięgającym zenitu, co u Vincenta było rzadkością, przeleciał szybko i bezboleśnie po myślach białowłosej. Zdziwił się jeszcze bardziej, kiedy zrozumiał co się dzieje lecz nie dał tego po sobie poznać.
    - Więc jak wam się podoba, moje drogie? - uśmiechnął się do swoich towarzyszek. - Miałyście racje,  spojrzenia gromadzonych są bezcenne - dodał, opierając się wygodnie o krzesło.

    <--------- Dom Amy i Daviny / Davina i Amy

    Kiedy ubrały na twarze maski, weszły do środka i stanęły w drzwiach, rozglądając się po sali z wysokich schodów.
    - Pięknie - Davina uśmiechnęła się do przyjaciółki, poprawiając sukienkę.
    - W istocie, cudownie urządzone - westchnęła w zachwycie Amy. - A ile tu ludzi. O popatrz, Mikaelsonowie. Pójdziemy się przywitać? - zapytała, chwytając za szeroki spód od swojej kiecki.
    - Możemy - przytaknęła młoda wiedźma. - Nie widzę obok nich żadnej kobiety z brzuchem, więc nie musimy się bać, że oderwą nam głowy za twoje ostatnie hokus pokus - uśmiechnęła się szeroko.
    - To nie jest śmieszne moje dziecko, ta wampirzyca Nicole chciała mi oderwać głowę i wcale się jej nie dziwię. Mam nadzieję, że nie będę musiała znowu uciekać przed jakąś wściekłą krwiopijczynią.
    - Oj tam, obronię cię jeśli sama zaniemożesz. Chodźmy.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Wto Cze 02, 2015 4:37 pm

    <--- Dom / Finn

    Pierwotny ubrany był w garnitur, a zaraz po wejściu na zamek, rozejrzał się po sali, a mężczyzna, słysząc rozmowę jaka nawiązała się między Kolem a bratanicą, westchnął cicho, i jak Henrik jedynie wywrócił oczyma na treść tej rozmowy. Jak poprzednio wolał się nie wtrącać, ponieważ oboje, zarówno Kol jak i Audrey, byli szalenie inteligentni, iż trudno mu było dodać coś logicznego i spójnego do tej dysputy. Tym bardziej, że zakrawała o kolejną sprzeczkę, a pierwotny nie miał zamiaru się w nią wcinać i jakkolwiek być jej częścią. A pogodzenie ich byłoby na tyle trudne, iż sądził, że nawet jakby nastąpiło pojednanie, było by ono jedynie chwilowe i pozorne. Tak, ich rodzina nigdy nie mogła mieć spokoju... A przynajmniej nie mgła żyć długo w zgodzie...
    - Kol, nie martw się proszę o mnie. Jestem pewien, iż dam sobie radę - odparł z niewielkim uśmiechem, zerkając na brata. - Martw się bardziej o to, czy nowa towarzyszka naszego brata - tu zerknął ukradkiem na Cami - będzie miała na niego na tyle dobry wpływ, iż będzie spokojnie. Na jakiś czas przynajmniej - dodał, przechylając głowę. - Dalej dziwię się tej kobiecie, iż przyszła tutaj, nawet jeśli z towarzystwem Nika... - westchnął, obserwując blondynkę przez chwilę, po czym ukradkiem spojrzał na dwie druidki, które właśnie weszły do środka. - Znacie te kobiety, iż jedna z nich przytoczyła nasze nazwisko? - zapytał się braci, w tym Finna, który właśnie dołączył do ich stolika.
    - Wpierw: witam - przywitał się z rodziną, po czym również spojrzał na dwie kobiety. - Amy Roux i Davina Claire - odpowiedział krótko najmłodszemu z braci. - Obie są druidkami, z czego tak jak Amy jest już dość wiekowa, tak Davina jest mniej więcej w wieku Audrey czy Evy - dodał, zerkając na niego, a Henrik natomiast dalej obserwował kobiety, po czym zerknął na rodzeństwo..
    - Sądzę, że powinienem się przedstawić... czyż nie? - uśmiechnął się, wstając z krzesła. - Wybaczcie na moment... - uśmiechnął się, po czym odszedł od stolika, wychodząc paniom na przeciw. Finn odprowadził go spojrzeniem, po czym spojrzał na Klausa z Cami.
    - Czy coś mnie ominęło? - zapytał się, marszcząc czoło.

    Po niedługim spacerze salą, najmłodszy z pierwotnych podszedł do dwóch, nieznanych mu osobiście kobiet, by przedstawić się, skoro w ich rozmowie usłyszał swoje nazwisko.
    - Ponieważ tak jak usłyszałem w waszej swoje nazwisko, tak nie dane nam było się poznać, pomyślałem więc, iż wypada się przedstawić - uśmiechnął się do nich. - Henrik Mikaelson - przedstawił się, nieznacznie się skłaniając. - Zaszczyt poznać tak piękne kobiety, tym bardziej iż rodzina szepnęła o was kilka dobrych słów... - mężczyzna nie przestawał się uśmiechać, za to wciąż patrzył na kobiety.

    - Przetańczyć z tobą chciałbym całą noc, acz niestety obawiam się, najdroższa, że do ciebie będzie szalenie długa kolejka. Kolejka, którą z chęcią... pogonię... - zamruczał Grayson, zerkając na ukochaną z tajemniczym uśmiechem. - Acz jest problem... dla nich... Nie mam zamiaru nawet, by cię oddawać - znów zamruczał, całując ją tuż przy uchu.

    Kiedy Shikamaru usłyszał to, co usłyszał w myślach, ten ukradkiem zerknął na brata, posyłając mu spojrzenie pytające, ale przy tym na tyle krótkie, by Eva nie mogła się choćby domyśleć, co w nich usłyszał.
    - No proszę... - zamruczał w jego myślach. - Virus love w akcji... Murat wykrakał... - dodał, zerkając na wymienionego brata spod oka. - Chociaż... w sumie... to całkiem przyjemne uczucie... - dodał, zerkając na Vikę rozmawiającą z Ciri. Kiedy Lefran wzniósł toast za niego, ten jedynie uśmiechnął się nieco kpiąco, słysząc jego treść. - Spokojna twoja rozczochrana, braciszku - odpowiedział, stukając się z nim szkłem i wychylił szklankę, upijając symbolicznego łyka, a Eva zaśmiała się cicho pod nosem, stukając się z nimi szkłem i upijając alkoholu.

    [<--- Domy / Elijah i Esme; Amelia i Magnus]

    Dwie kolejne pary weszły na salę, i niemal natychmiast zaczęły szukać swoich miejsc pośród rozlicznych stolików, których niektóre były puste, a niektóre już całe zapełnione.

    Wampirzyca, która poprawiła sukienkę, obserwowała gości bacznym spojrzeniem.
    - Jak tu ślicznie... - szepnęła, rozglądając się, a niemal natychmiast wyłapała spojrzeniem rodzeństwo ukochanego, uśmiechnęła się do niego. - Widzę tam twoich braci, kochanie - rzuciła z uśmiechem i pociągnęła go w tym kierunku. Po drodze przywitała się z tym, kogo zna, w tym z córeczką i przyszłym zięciem.

    Prześmiewca natomiast, który poprawił krawat, by garnitur lepiej wyglądał, zerknął na Amelię.
    - Hm, i tak nawet to miejsce, choć cudowne, nie jest tak piękne jak ty... - szepnął w zachwycie, po czym wyłapał spojrzeniem stół, przy którym siedzieli dwaj jego bracia. - Widzę Lefrana i Shikamaru. Może tam gdzieś i nasze miejsca są..? - spytał retorycznie, krocząc z elfką ku stołowi, przy którym siedział Lefran i Shikamaru z ich ukochanymi wampirzycami.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Selene on Wto Cze 02, 2015 6:07 pm

    - Nie marzę o tym żeby cię przelecieć moja droga. Mam ci przypomnieć kto chciał "zapomnieć"? Ja nawet nie próbowałem! - syknął, ściskając tak butelkę z wódką, ze ta rozpadła się w drobny mak. - Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! Ciągle coś źle mówię, ciągle coś źle robię i ciągle jakieś wymagania! Zaczynam mieć tego dość - burczał pod nosem tak rozeźlony, że był niemal o krok od wybuchu. - Ileż można mieć o wszystko pretensje... księżniczko Ciri... nawet prawdziwy anioł miałby problem, żeby to wytrzymać. Chlej ile chcesz, mam to w dalekim poważaniu... A jak chcesz to mogę zakończyć imprezę, bo jak tak ma to wyglądać to jakoś do zaślubin wytrzymam... a potem rób sobie co chcesz i nawet może chętni się znajdą na zrobienie ci bachora! Odpuści... szybciej mnie do szału doprowadzi i skończy się to po prostu źle...
     
    Alicie na moment opuściła onieśmielone spojrzenie, namyślając się przez dłuższą chwilę. Była zaskoczona, bardzo pozytywnie, a w jej sercu znów urosła nadzieja, ze jednak nie wszystko stracone.
    - Czas pokaże... Ja jestem pogodzona z tym, że nie będę matką, jeśli jest mi pisane nią zostać to przyjmę to z największą przyjemnością, jednak nie mam zamiaru na tobie nic wymuszać. To musi być wspólna decyzja, jeśli jedno chce a drugie nie, dziecko na tym cierpi i kto jak kto, ale wy powinniście o tym wiedzieć najlepiej - westchnęła, upijając łyka soku. - Nic na siłę. Poza tym nie ode mnie już będzie zależeć czy wyjdzie jedno, dwoje czy nawet troje dzieci, od ciebie też nie a jak widać, przytrafić się może.
     
    Kol uniósł brwi w geście rozbawienia cierpliwie czekając aż Audrey skończy mówić.
    - Skończyłaś ujadać? Tak? To teraz posłuchaj smarkulo jedna... nie obchodzi mnie co robiłaś przez trzy lata, bo robiłaś to na własne życzenie za to wiem co twój ojciec przez te trzy lata przeżył! Miałaś to w swej małej niedojrzałej dupie, bo jesteś zarozumiałą jak twój ojciec hybrydką, której ciągle wydaje się, że musi mieć ostatnie słowo. Nie ja ciebie zaatakowałem i nie ja zacząłem cię obrażać, masz dobrą pamięć ale krótką jak widać i póki co to sama powinnaś przepłukać usta butaprenem bo nie potrafisz użreć się w swój niewyparzony ozór w odpowiednim momencie. Odkąd przyszedłem to ty zaczęłaś kłapać dziobem nie mówiąc nawet cześć ani pocałuj mnie w dupę, więc skończ dyskusję, bo póki co twój ojciec powinien dać ci tęgie lanie pasem na goły tyłek! - syknął po czym nalał sobie do szklanki wódki i upił solidnego łyka. - I serio mam to w dalekim poważaniu, że jesteś niezadowolona z mojej obecności w tym miejscu... Chyba pobędę tu dłużej. Bo mi się tu podoba i mam taki kaprys! 
     
    Cami przysłuchując się wymianie zdań między Kolem i Audrey zerknęła na Klausa.
    - Usiądź proszę, nie denerwuj się bo nie o to tu chodzi, a czasami taka wymiana zdań jest potrzebna. Jedno i drugie nabierze troszkę pokory. Pozwól im się dogadać, starając się nie zwracać na to uwagi. Matki które mają wiele dzieci reagują dopiero wtedy kiedy maluchy chcą sobie wyregulować wzrok widelcem, im szybciej to pojmiesz tym lepiej dla ciebie. Póki co nic złego się nie dzieje, może jedno i drugie coś zrozumie?
     
    Priyanka zaśmiała się cicho, zerkając na Aishę i Vincenta, jak również na salę, w tłumgości, który z każdą chwilą stawał się coraz większy.
    - Wszystko jest pięknie przygotowane, wygląda na to, że wesele będzie udane - odparła.
    - Owszem, troszkę przytłacza mnie tłum, ale chyba przywyknę - wtrąciła się Aisha. - Mam nadzieję, ze nie będzie kłopotów - dodała zerkając jak w niedalekiej odległości od niej Murat roztrzaskał butelkę alkoholu.
     
    Vanessa zaśmiała się pod nosem, mierząc go pobłażliwym spojrzeniem.
    - Nie myśl że dziś cię minie tańcowanie. Mam zamiar dosłownie "przetańczyć z tobą całą noc" - odparła z uśmiechem.

    Elijah wraz z Esme kroczył przez salę balową, obserwując i nasłuchując wszystkich dookoła. Jego uszu doszła ostra wymiana zdań między Audrey a Kolem, przez co westchnął ciężko, podchodząc do stolika.
    - Dobry wieczór moi drodzy - przywitał się. - Audrey wyglądasz zachwycająco, Klaus, Kol... Fin - skinął głową, odsuwając krzesło Esme. - Coś nas ominęło? - Spytał zerkając ukradkiem na blondynkę siedzącą obok Klausa.

    Amelia i Magnus weszli do środka. Wielkość sali balowej i ilość ludzi, którzy byli już w środku mocno ją przytłoczyła, sprawiając, że mocniej zacisnęła dłoń na jego ramieniu.
    - Jaka ta sala jest ogromna - odparła półtonem. - I jak tu dużo tłumu.

    <--------------- Komnata / Hamid i Uriana
    Weszli do środka. Uriana rozejrzała się dookoła czując jak podchodzi jej serce do gardła. Łypnęła na Hamida, uniosła podbródek i dumnie zaczęła kroczyć wraz z nim przez salę.
    - Dotknij mnie choć jednym palcem a nie zawaham się użyć sztućców i wszystkiego co będę miałapod ręką. Zapamiętaj ptasi móżdżku, ze jestem tu tylko i wyłącznie dlatego, żebyś w końcu dał mi spokój. Jasne? Nie mam zamiaru znosić cię jak będziesz pijany inie mam zamiaru znosić jakiś dziwnych końskich zalotów- dodała cicho wzdychając. W głębi duszy zwyczajnie była przerażona

    <-------------- Sweet home / Bekha iThomas
    Thomas wraz z Rebekhą weszli  na salę i od razu widząc Miakelsonów, thomas skierował się w ich stronę.
    - Dobry wieczór- przywitał się, odsuwając Rebece krzesło. - Zapowiada się przyjemnie...
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Ruda on Wto Cze 02, 2015 8:09 pm

    Kiedy Ciri usłyszała jak Murat rozbił butelkę w rękach, momentalnie wróciła na miejsce. W jej głowie kłębiło się miliony myśli na sekundę, a sama elfka, poczuła jak serce podchodzi jej do gardła. Założyła nogę na nogę, po czym upiła łyka drinka i z westchnieniem rozejrzała się po tłumie. Postanowiła się więcej nie odzywać na drażliwe tematy, woląc przemilczeć wybuch prześmiewcy.

    Ferran wysłuchał słów Alice, coraz bardziej tajemniczo się uśmiechając. Delikatnie przejechał dłonią po jej ramieniu, patrząc jak po ciele dziewczyny przebiega gęsia skórka.
    - A jakbyśmy tak poszli po zaślubinach do jednego z pokoi… - mruknął jej do ucha. – Poproszę jakąś wiedźmę, żeby rzuciła zaklęcie i… - jego dłoń przesunęła się po plecach elfki. -  Spokojnie Murat, nic dobrego z tego nie wyjdzie – dodał, zerkając na pobladłą Ciri.

    Lefran upił łyka i uśmiechnął się szeroko do brata.
    - Murat wykrakał ale sobie. Jakby mu nie zależało na tej białowłosej elfce, to by go teraz nie nosiło jak dzika po szyszkach. I tobie widzę, że też wirus love przyłożył z pięści w twarz. No jasne, że to przyjemne uczucie, jeśli jest ktoś, kto o ciebie dba i vice versa. Tylko tego nie spierdol, bo ta twoja ślicznotka wygląda na fajną babkę. No, a teraz kolejny toast, za państwa młodych, którzy zapewne przyjdą na końcu i… za to, żebyśmy dotrwali trzeźwi do ich zaślubin! – dodał, po czym pocałował ukochaną soczyście w usta i stuknął się kieliszkami ze zgromadzonymi.
    - Wybaczcie – zaśmiała się Vika. – Ja wzniosę dziś toast soczkiem, ale chętnie przyłączę się do słów twoje brata – spojrzała na Shikamaru, uśmiechając się do niego subtelnie.

    Audrey uśmiechnęła się do wuja Elijaha i przyszłej – niedoszłej ciotki Esme.
    - Dziękuję wuju, ty i ciocia również wyglądacie olśniewająco – powiedziała zgodnie z prawdą. Już miała coś dodać, żeby odgryźć się Kolowi, kiedy nagle Klaus chwycił za widelec i z impetem wbił go w dłoń Kola.
    - Przyszliśmy tu na wesele i  nie mam zamiaru słuchać jak sobie ubliżacie, więc albo się obydwoje uspokoicie albo obiecuję wam, że wyjdziecie stąd zaraz ze skręconymi karkami i będę miał w głębokim poważaniu jak odbiorą to goście! – ryknął, przenosząc rozjuszone spojrzenie na Audrey. – A ty młoda damo, jeśli nie chcesz skończyć z widelcem w języku przygwożdżonym do stołu, to radzę ci nie robić mi więcej scen, bo nie będę patrzył na to, że jesteś moją córką! – warknął wściekle, po czym wziął głęboki wdech i spojrzał na Elijaha. – Miło mi cię widzieć bracie. Siadajcie moi drodzy, nie ominęło was nic ważnego – dodał już spokojniejszym głosem i  uśmiechnął się do blondynki siedzącej obok. – To jest moja.. dobra znajoma Camille. Camille, to mój brat Elijah i jego… ukochana Esme, a to mój drugi brat Finn – wskazywał kolejno na swoją rodzinę. – A to jest moja siostra Rebekah, oraz jej narzeczony Thomas.  Myślę, że już znasz wszystkich.

    Vincent spojrzał badawczo na Murata, w którym się gotowało i westchnął cicho, uśmiechając się do elfek.
    - Myślę moje drogie, że kłopotów nie będzie. Mój brat przechodzi chwilowy kryzys w… związku. Za chwilę powinno mu przejść. Wesele będzie na pewno udane, o ile… - spojrzał na chwilę w kierunku stołu, przy którym siedzieli Mikaelsonowie. – …Klaus nie zacznie wbijać wszystkim sztućców w różne części ciała.

    Amy uśmiechnęła się do pierwotnego i lekko skłoniła, na co Davina zachichotała cicho.
    - Również nam miło – powiedziała starsza z wiedźm. – Znamy już Klausa, Elijaha oraz Rebekhę i Finna troszkę czasu, pomogłyśmy kilka razy, więc mam nadzieję, że mówili o nas dobrze. Miło nam cię poznać Henriku. Jestem Amy – wyciągnęła do niego dłoń. Davina stała tylko z boku, wciąż uśmiechając się tajemniczo i przysłuchując rozmowie przyjaciółki z wampirem.

    < ----------- Rezydencja Vjerana / Kama i Vjeran

    Vjeran wszedł na salę w ciemnym garniaku, obejmują Kamcię ramieniem.
    - Będzie imprezka – powiedział, rozglądając się dookoła. – W jednym kącie leją się sztućcami, w drugim rozbijają butelki, jeszcze brakuje, żebyś ty coś rozpuknęła i będzie komplet – zaśmiał się pod nosem, całując wiedźmę w czoło. – Chodź rozkręcimy tą stypę.


    Ostatnio zmieniony przez Ruda dnia Sro Cze 03, 2015 11:03 am, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Nyks on Wto Cze 02, 2015 11:00 pm

    - Mhmm... - zamruczał Alexander, zerkając ukochanej w oczy. - Z pewnością, kochanie. Z pewnością - dodał wampir, przytakując posłusznie głową. - Tylko czy masz wystarczająco kondycji, by mi dorównać... - uniósł wyzywająco brew, tajemniczo się przy tym uśmiechając, wciąż zerkając w jej cudowne oczy.

    Esme usiadła na krześle, które wysunął jej Elijah, z uśmiechem i jedynie gestem, który tak samo do niej jak i do brata odwzajemnił pierwotny, witając się z resztą rodziny Mikaelsonów. Odwzajemniła komplement, jakim uraczyła ją Audrey, wpatrując się w nią, acz niemal natychmiast skrzywiła się mimowolnie, kiedy w dłoni Kola wylądował widelec, acz kiedy Klaus przedstawiał ją Cami a Cami ją, ogarnęła się szybko i uśmiechnęła się do blondynki.
    - Miło poznać, Camille - skinęła krótko głową.
    - W istocie, miło - przytaknął Finn. - Długo znasz mojego brata?

    - To prawda, ale cóż. To jest pierwszy ślub w gronie moich braci, kochanie... - zamruczał Magnus, zerkając na nią spod oka. - Spokojnie, najdroższa, nikt cię nie będzie niepokoił - dodał, ciepło się uśmiechając, krocząc ku stołowi. - Acz się martwię o ten stolik... - dodał, zerkając w stronę stolika, przy którym już siedzieli Murat z Ferranem i ich ukochanymi, a w stronę którego kroczyli Uriana z Hamidem. - Toż oni się tam pozabijają... - dodał, kręcąc głową w niedowierzaniu i krocząc w przeciwną stronę, by Amelia poczuła się nieco bezpieczniej.

    Hamid poprawił garnitur, czy też raczej marynarkę od niego, kiedy tylko weszli na salę. Rozejrzał się bacznym spojrzeniem, próbując wyłapać kto już przyszedł, a kogo jeszcze brakuje.
    - Nie bój się. Nie pozwolę cię skrzywdzić - szepnął białowłosej, a następnie niemal natychmiast skierował ich kroki w stronę stolika, gdzie już siedzieli Murat i Ferran wraz z ich elfkami. Uśmiechnął się tajemniczo do braci, witając się z nimi. - Witajcie... - odsunął Urianie krzesło. - Jakże los się uparł, wciąż łączyć naszą trójkę w grupę... - dodał, zerkając po braciach i po ich elfkach. - Dzień dobry, moje drogie - skinął do nich głową.

    Rebekah, nim usiadła, poprawiła swoją suknię, po czym posłała ukochanemu uśmiech, dziękując za pomoc. Widząc, jak w dłoni Kola ląduje widelec, westchnęła cicho, teatralnie wywracając oczyma.
    - Nosz do cholery jasnej, nawet na tak ważnej uroczystości nie możecie się zachować jak cywilizowani ludzie? - warknęła, mierząc braci spojrzeniem. Kiedy Klaus przedstawiał ją Cami, podobnie jak Finn i Esme uśmiechnęła się i skinęła krótko głową. - Miło cię poznać Camillle, acz radziłabym uważać na tego... mężczyznę - dodała zerkając na Klausa. - O ile nie zechce wgryźć się w twoją szyję, o tyle może zechcieć wyrwać ci serce... - dodała, marszcząc czoło i mierząc brata spojrzeniem.

    Henrik delikatnie uchwycił dłoń druidki i złożył na niej subtelny pocałunek, raz jeszcze się skłaniając.
    - Taak... - odezwał się, prostując się raz jeszcze. - Moje jakże kochane rodzeństwo podziwia was za zdolności - dodał, zerkając po kobietach. - Zwłaszcza ciebie, moja droga - zwrócił się do Daviny. - Dziewczyna ze żniw... - zamyślił się, przechylając lekko głowę. - Przykro aż słyszeć, iż tak skromną, urodziwą, potężną i z pewnością inteligentną dziewczynę poddali tak bestialskiemu rytuałowi - westchnął cicho w niezadowoleniu.

    - Nie spierdolę... tego nie... - Japończyk przekazał Lefranowi w myślach, po czym pocałował wampirzycę w skroń. Kiedy prześmiewca powiedział treść kolejnego toastu, uśmiechnął się kpiąco, jednak stulknął się z nim szkłem i upił łyka. - W takim tempie, to trzeźwi długo nie pobędziemy... - mruknął. Kiedy Lefran pocałował Evę, ta odwzajemniała pocałunki z pomrukiem. Shikamaru skorzystał z tej okazji, by zerknąć Rosjance w oczy i delikatnie odgarnąć kosmyk jej włosów.

    [<--- Komnata / Maya]

    Druidka, wystrojona we fioletową kreację, weszła na salę. Tuż po wejściu poprawiła włosy, po czym bezpardonowo skierowała się do stolika. Widząc po drodze Kamę, zmierzwiła jej włosy.
    - Ślicznie wyglądasz! - rzuciła do przyjaciółki, po czym pewnym krokiem skierowała się dalej, by zająć miejsce przy stoliku, gdzie zauważyła zarówno swoje nazwisko, jak i nazwisko Kamy. Widząc obok siebie Sikamaru i Lefrana uśmiechnęła się do nich uroczo. - Widzę, że towarzystwo dopisuje... - dodała, zerkając po mężczyznach, a Shikamaru wcisnął jej w rękę drinka.
    - Ominęły cię dwie kolejki... toż to szok! - otworzył szeroko oczy, po czym spojrzał na Vikę. - Vika, kochanie, to jest Maya Redbird. Wieszczka, której nie wiem czemu mój ojciec jeszcze nie urwał tego niewyparzonego jęzora...
    - Ciesz się, że tobie nie urwał głowy... - Indianka posłała mu uroczy uśmiech, posyłając mu pod stołem kopniaka w kostkę. - Miło poznać, słońce - dodała, uśmiechając się do wampirzycy.

    [<--- Komnata Główna / Jane i Kalona]

    Przedwieczny wraz z ukochaną również znaleźli się w sali. Kruk rozejrzał się po pomieszczeniu badawczym spojrzeniem. Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak wszystko dopięte jest wprost na ostatni guzik. Wolnym krokiem, witając się z każdym kto był po drodze, skierował się do stolika pary młodej, przy której będą siedzieć Rephaim z Kateriną, siedzą już Alexander z Vanessą, jako rodzice panny młodej. Odsunął krzesło, by jego piękny, cudowny Anioł mógł usiąść, po czym rozejrzał się po otoczeniu raz jeszcze.
    - Mam nadzieję, że się obędzie bez większych niespodzianek... - szepnął tak, by tylko Jane go usłyszała, zerkając na stolik, który okupowali Ferran, Murat, Hamid, wraz z ich ukochanymi elfkami (nawet, jeśli choćby Uriana tego nie wie, JESZCZE).

    [<--- Domy / Ronald, Seneca, Erik]

    Prześmiewcy wylądowali nieopodal zamku. Ronald, który ubrany był w zielony strój, oraz Seneca, który postawił na coś jaśniejszego, wspólnie kroczyli korytarzem, by niedługo potem trafić do sali balowej. Tuż za nimi kroczył Erik, który zjawił się w czerwonym stroju. Przed wejściem do środka smok zerknął jeszcze w niebo, jak i już w budynku na obecnych na sali ludzi, by sprawdzić czy nie ma tu już jego smoczych towarzyszy.

    Sponsored content

    Re: SALA BALOWA

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Paź 21, 2018 8:37 pm