Zaginiony świat, pełen legendarnych istot. Przekrocz granice i zmierz się z jego realiami. Jeśli lubisz pisać, masz bujną wyobraźnię i pragniesz przeżyć niezwykłą przygodę w świecie pełnym magii i zagrożeń, zapraszamy Cię serdecznie do wspólnej zabawy.

Image Map

    KOMNATA GŁÓWNA

    Share
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Czw Maj 07, 2015 11:57 pm

    - Jak nigdy nie jestem pesymistą, tak teraz niestety ten pesymizm wlazł mi głęboko w tyłek - odparł Lefran. - Stawiam, że ta baba jaga wykorzystała osłabienie Vincenta po walce z nią w kawiarni, a kiedy zszedł do podziemi to po prostu go capnęła. Teraz ma Mikaelsona i naszego brata, jeden ma tysiąc lat, drugi osiemset, jak myślicie ile mocy może z nich wyssać?  - opadł głową na oparcie fotela i spojrzał w sufit. - Prawie wszyscy którzy jej szukają, są głęboko w podziemiach - dodał, starając się wyczuć braci, lecz po chwili zmarszczył czoło. - Serce jednego zaczyna zwalniać, a drugiego wali jak młot, niestety nie jestem w stanie wyczuć czyje to serca, za dużo myśli, za dużo prześmiewców, a ja sam martwię się jak cholera i na dodatek nie mogę się skupić - westchnął ciężko, czując jak i jemu zaczyna udzielać się nastrój z zewnątrz. - Co będzie jak złapie kogoś starszego, na przykład Hamida albo Vjerana? Wybaczcie mi te nerwy, chyba muszę się przewietrzyć... - zdjął Evę z kolan, sadzając ją na fotelu i wyszedł na taras, by zachłysnąć się świeżym powietrzem. Czuł jak targają nim nerwy.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Pią Maj 08, 2015 12:29 am

    Jane odprowadziła wzrokiem Lefrana. Jego słowa wprawiły ją w jeszcze większe zdenerwowanie.
    Zerknęła również na Kalonę, który zaczął natychmiast marudzić.
    - I tak będę musiała stąd wyjść kochanie, nie będę siedzieć bezczynnie kiedy grozi ci niebezpieczeństwo. Nie mam zamiaru też spokojnie czekać aż wciągnie w swoje sidła wszystkich twoich synów. Jedno jest pewne jesteście nieśmiertelni, więc nie może was zabić, a jedynie osłabić i czerpać z was moc. Może będzie chciała zakopać większość głęboko pod ziemią, a tym samym zyskałaby taką moc z was wszystkich, że byłaby nie do pokonania, więżąc was i korzystając z waszych sił. Myślę, że właśnie ją rozgryzłam  - dodała, marszcząc czoło. - Nie uda się jej to... choćbym miała przepłacić to własnym życiem to i tak nie pozwolę jej na to.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Pią Maj 08, 2015 11:08 am

    Kalona wysłuchał syna, jednak nim zdążył powiedzieć cokolwiek, ten zakomunikował, iż idzie na taras. Skinął na to głową, odprowadzając go spojrzeniem, po czym przeniósł je na ukochaną. I jej słów wysłuchał z uwagą, kręcąc w niedowierzaniu głową.
    - Kochanie - zaczął, kiedy mógł już dojść do słowa. - Nie pozwolę, by coś ci się stało - zerknął w jej oczy z troską. - Mnie również męczy bezczynność, ale nic na nią nie poradzę, a chciałbym wiedzieć, że nic ci nie będzie - westchnął, delikatnie odgarniając włosy z jej twarzy. - Kocham cię, wprost do szaleństwa, i nie zniósłbym życia bez ciebie...

    Eva westchnęła cicho, po czym skierowała się za Lefranem, jednak nie wiedząc co ma zrobić, po prostu ustała obok.
    - Lefran, wiem że się boisz i martwisz, ja też - odparła ze spokojem, zerkając na prześmiewcę. - Ale jestem pewna, że niebawem wszystko się ułoży - dodała, blado się uśmiechając do ukochanego. Niepewnie podeszła o krok i przytuliła go mocno. - Chciałabym znów widzieć uśmiech na twojej twarzy. Nie cierpię, gdy jesteś smutny... - westchnęła, odgarniając kosmyk włosów z jego czoła.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Pią Maj 08, 2015 11:25 am

    Lefran stał w milczeniu, lekko obejmując Evę ramieniem. Wiedział, że Jane nie powinna opuszczać komnaty, była w ciąży i na miejscu ojca sam by jej nigdzie nie puścił, jednak cholernie drażniła go ta bezczynność, a trzeba było zacząć działać. Już miał się odezwać, kiedy nagle poczuł coś dziwnego. Chwycił się za klatkę piersiową, czując ledwo odczuwalne ukłucie w sercu. Przeleciał w myślach po wszystkich braciach którzy wyruszyli na poszukiwania i zaklął cicho pod nosem.
    - Shikamaru - powiedział, jak nigdy nie mógł spamiętać imienia młodszego brata. - Nie czuję go. To jego serce biło tak szybko, a teraz go nie czuję. Ciekawe co stało się z wampirzycą, która była z nim na zamku? Wyczułem, że miała troszkę lat, więc ta szczawia pewnie i nią się zajęła, a jeśli się nie mylę, to Gloria ma już teraz dwóch niemłodych prześmiewców i dwa stare wampiry, nadal jesteś pewna, że wszystko się ułoży? - spojrzał w kierunku Evy zmartwionym wzrokiem, który szybko przeniósł na horyzont.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Sob Maj 09, 2015 5:16 pm

    Jane westchnęła cicho, działo się z nią coś dziwnego. W jej uszach nadal brzmiały słowa, ból głowy stawał się nie do wytrzymania, a jej  zmysły stawały się wyostrzone jak nigdy dotąd.
    - "Lefran... myślę, że gdy przyjdzie czas będziesz mi potrzebny" - zwróciła się w myślach do prześmiewcy. Czuła, że coś się wydarzy, lecz nie wiedziała co, tak samo jak wiedziała, że i tak będzie musiała opuścić to miejsce wcześniej czy później. Zerknęła na Kalonę cicho wzdychając, po czym przeniosła wzrok na jego ranę. - Chyba się nie powiększa.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Sob Maj 09, 2015 11:12 pm

    - "Chyba", kochanie, nie jest zbyt... pewnym słowem - westchnął przedwieczny, słuchając rozmowy Lefrana i Evy. Przetarł twarz dłonią, gdy usłyszał, iż kolejny prześmiewca został uprowadzony. - Jak tak dalej pójdzie, to ta afrykańska parszywica pozostanie bezkarna, bo po prostu nikt nic jej nie zrobi, bo po prostu nie będzie miał kto... - mruknął niezadowolony, zaciskając dłonie w pięść, jednak ta nie była długo pięścią, bowiem po chwili żyłki na skórze Kruka rozlały się mocniej, choć jeszcze nie wylały się poza szyję. Mężczyzna przełknął nerwowo ślinę, delikatnie przesuwając dłonią po skórze.

    Eva pewnie skinęła do ukochanego.
    - Tak - odpowiedziała pewnym siebie głosem. - Jestem pewna, że wszystko się ułoży - dodała, głosem już nieco słabszym. Złapała się mocno prześmiewcy, bowiem zakręciło się jej odrobinę w głowie, ponieważ ukąszenie, jakie miała na szyi, rozlało się już poza nią. Dziewczyna nawet pobladła nieco bardziej.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Nie Maj 10, 2015 1:18 pm

    - Nie jest pewnym słowem - mruknęła obserwując jak powiększa się ukąszenie na jego szyi. - Co to może być i jak to działa? Przecież musi być sposób by zdjąć czar - odparła po chwili. - Znasz się na tym, nic nie kojarzysz? Powiedz jak ci pomóc, a będziemy próbować.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Nie Maj 10, 2015 8:57 pm

    Lefran usłyszał myśli Jane, analizując je w głowie przez chwilę. Nie chciał się narażać ojcu, ale postanowił pomóc elfce. Wolał to zrobić, niż jakby miała wyjść stąd sama, a przeczuwał, że tak być może, a najpewniej nawet będzie. Spojrzał do salonu, przez otwarte drzwi i kiedy natknął się na wzrok kobiety, przytaknął jej krótko, ledwo widocznie, tak, że jedynie ona mogła to wyłapać. Wolał nie przekazywać niczego w myślach, by nikt tego nie usłyszał. Wolnym ruchem odwrócił się w stronę Evy, słuchając jej słów, po czym od razu chwycił ją na ręce, kiedy tylko lekko się zatoczyła. Ze zmarszczonym czołem spojrzał jak dziewczyna łapie się za kark. Szybkim ruchem odchylił włosy wampirzycy i z coraz bardziej zmartwioną miną przyglądał się ranie na jej szyi, która rozlała się już dosyć obszernie poza obszar ugryzienia. Skóra Evy zrobiła się blada jak mleko.
    - Jasny szlag... - wycedził przez zęby, mocno tuląc ją do siebie.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Nie Maj 10, 2015 10:59 pm

    Eva w milczeniu wtuliła się do ukochanego, jednak milczała, bowiem i tak nie wiedziała co miałaby powiedzieć. Kalona co prawda usłyszał prośbę Jane, którą w myślach przekazała Lefranowi, jednak wiedział doskonale, że ukochana i tak zrobi to, co sobie zaplanowała. Wolał mieć jednak choć odrobinę pewności, że nic jej nie będzie, dlatego liczył, że któryś z jego synów pójdzie z nią. Westchnął cicho, wciąż wpatrując się w ukochaną, nawet nie zauważając, jak Lefran przytaknął na jej prośbę. Zamyślił się nad odpowiedzią, po prawie sam nie wiedząc, co miałby jej powiedzieć.
    - Nie jest - powtórzył te słowa, a widząc jak Jane przypatruje się jego szyi, przesunął dłonią po niej delikatnie. - Ukąszenie się rozlało, prawda? - zapytał się o rzecz oczywistą, przesuwając dłonią po twarzy. - Powiem prawdę, że o ile klątwy, zaklęcia nie są mi obce, o tyle nie dane mi było... doświadczyć, ani nawet samemu poczyniać, takiej - westchnął cicho, zamyślając się na chwilę. - Podejrzewam, iż tylko Gloria będzie w stanie to zdjąć. Ona sama, albo jej śmierć. Chyba, że... - podrapał się po karku. - Można spróbować przenieść to, na kogoś innego. Wtedy byłbym bardziej użyteczny, a wtedy może nawet ta kobieta zapłaciłaby za swoje jeszcze dzisiaj.
    Chciał nawet dodać coś jeszcze, gdy kątem oka wyłapał, jak Lefran bierze Evę na ręce. Zerknął na niego pytająco, dając mu znak, by podszedł bliżej. Ledwie to zrobił, jak zgodnie przylecieli dwaj prześmiewcy, z czego jeden całkiem poturbowany, a drugi ze szkatułką w ręku.
    - Kto cię i gdzie cię tak urządził? - spytał się prześmiewca brata, patrząc na niego jak na siódmy cud świata.
    - Nie pytaj - westchnął, po czym spojrzał na ojca. - Ta parszywa, Afrykańska sucz ma już pięciu pierwotnych. Złapała ich w sabatowni.
    - To znacznie komplikuje sytuację... - zamyślił się na chwilę przedwieczny, zerkając na synów. Eva posłyszała to, dlatego zerknęła w ich kierunku i przełknęła nerwowo ślinę, mocniej wtulając się w ukochanego.
    - Czy... czy tata..? - zapytała się niepewnie, zerkając na niego pytająco. Prześmiewca na to jedynie przytaknął głową. - Niech ją szlag trafi... - mruknęła Mikaelsonówna, zaciskając dłoń w pięść.
    - Nie wiem, gdzie się skierowała... - dopowiedział ów mężczyzna, po czym spojrzał raz jeszcze na ojca. - Kazała też przekazać, że masz czas do północy.  - Kruk na te słowa uniósł brew.
    - Czas do północy... - mimowolnie zerknął na zegarek. - Jakże alogiczne żądanie... wziąwszy pod uwagę, iż dzięki niej, jeszcze przed końcem tego dnia zapewne, nie będę miał siły nawet usiąść... - w niedowierzaniu pokręcił głową. Zerknął na kolejnego syna, tego który trzymał kamienie. Ten niemal natychmiast podszedł do niego i podał mu szkatułkę, a przedwieczny wzrokiem obleciał po jego zawartości.
    - Rephaim zabrał kajdany z dwimerytu - dopowiedział jeszcze prześmiewca, a Kalona skinął głową.
    - Dobrze. Zanieś to do skarbca. - Zamknął szkatułkę i podał ją synowi, który niezwłocznie spełnił jego prośbę. Brunet przetarł twarz dłonią, znów zamyślając się na chwilę. - No dobrze. Czegoś jeszcze się dowiedzieli? Czy nic nie znaleźliście? - zapytał się, zerkając na ostałego prześmiewcę spod oka.
    - Nic a nic. Tylko te kamienie, chyba. Nie słyszałem nic, co by mogło cię zainteresować, gdy leciałem w stronę zamku. Chociaż podobno w niektórych miejscach leci siarką... - mruknął, krzywiąc się mimowolnie. Kalona znowu zaciekawiony uniósł brew. - Ja nic nie wiem.
    - Rozumiem. Odejdź. - Jak ojciec mu kazał, tak prześmiewca zrobił, więc czym prędzej usunął się z pomieszczenia. - Więc ma już dwóch prześmiewców i pięciu pierwotnych... rośnie w siłę, ma plan który wdraża w życie... - myślał na głos. - Jestem tylko ciekaw, czy to zaklęcie, którym nas obłożyła, również będzie szybciej postępować... - kątem oka zerknął na zmiany na szyi Evy.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Pon Maj 11, 2015 12:08 am

    Jane przysłuchiwała się rozmowie w milczeniu, starając się skupić na prowadzonej przez nich rozmowie, co było trudne, gdyż w jej głowie ciągle rozbrzmiewał melodyjny kobiecy głos. Bolesne pulsowanie w skroniach było tak nieznośne, że ciągle ją mdliło i uniemożliwiało skupienie się. Przytaknęła twierdząco głową, widząc jak rana na szyi Kalony staje się rozlana i większa.
    - Tak - szepnęła ze łzami w oczach. Była tak bardzo zdenerwowana, że czuła jak serce podchodzi jej do gardła. Chciała by wszystko wróciło już do normy, by mogła mieć go już przy sobie, całego i zdrowego. Zerknęła również na Lefrana i Evę, która o wiele delikatniejsza od przedwiecznego szybciej słabła i niemal gasła w oczach. - Połóż ją Lefran... powinna odpocząć.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Pon Maj 11, 2015 12:11 pm

    Lefran czuł się zupełnie bezradny i niepotrzebny. Nie mógł nic zrobić, a Eva wolno gasła mu na rękach. Słuchał rozmowy braci z ojcem, tuląc do siebie dziewczynę, a do oczu znowu napłynęły mu łzy. Zacisnął powieki i wziął głęboki wdech, delikatnie układając Evę na łóżku i przysiadł obok niej, wcześniej ją przykrywając.
    - Musimy znaleźć wyjście z tej sytuacji... - przeniósł na chwilę wzrok na Jane. - Musimy...
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Pon Maj 11, 2015 1:07 pm

    [<--- Arena / Sabbahattin, Kol i Ronald | <---  Obserwatorium / Rephaim, Peter i Seneca]

    Prześmiewcy wylądowali na tarasie koło komnaty ojca, stawiając pierwotnego i skrzata na ziemi.
    - Skąd wracacie? - zapytał się Włoch, zerkając po drugiej grupce.
    - Arena. A wy? - zagadnął Irańczyk, zerkając na braci. - Czy to co to myślę? - zerknął na kajdany, które trzymał Rephaim.
    - Obserwatorium. I tak, to jest to, co myślisz - przytaknął mu Seneca, kiedy wszyscy wchodzili do komnaty.
    Włoch zerknął na ojca i na Evę, którzy coraz to słabsi, bledli niemal w oczach. Kiedy Lefran układał Evę, Kalona odrobinę przesunął się, by zrobić jej miejsce, i delikatnie odgarnął jej włosy, by sprawdzić jak daleko u niej rozlało się ukąszenie.
    - Źle to wygląda... - mruknął Ron, również ukradkiem zerkając na rany ojca i Mikaelsonówny.
    - I coraz gorzej się czuję - odparł Kalona, przesuwając dłonią po szyi. - Kol - zerknął na pierwotnego. - Gloria porwała również pozostałych twoich braci.
    - Że co? - Seneca zerknął na ojca, jakby nie wierzył w co słyszy. - Jedna zdjęła czworo pierwotnych? - Przedwieczny na to kiwnął głową potakująco, jednak to skinienie było słabe.
    - Tak. Ma... - Kruk nie dokończył, bowiem wtrącił się Ron:
    - Pięciu pierwotnych i dwóch prześmiewców. Cudownie - uśmiechnął się kpiąco. - Czy coś jeszcze utrudni nam i tak trudną sytuację?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Wto Maj 12, 2015 5:45 pm

    Jane milczała przyglądając się wszystkim zgromadzonym. Czuła się bezradna, a to uczucie przyprawiało ją w coraz gorszy nastrój.
    Rephaim przyjrzał się ukąszeniom na szyi ojca i Evy. Nie podobało mu się to co widział, lecz wiedział, że i tak nic nie może pomóc. 
    - Kajdany... zapewne się przydadzą - odparł siadając na jednym z foteli. Kiedy usłyszał o porwaniu braci i pierwotnych zacisnął dłonie na poręczy tak mocno, że te roztrzaskały się w drobne drzazgi. - Mam dość tej suki! - ryknął.
    Peter usiadł również na jednym z foteli przyglądając się całej sytuacji. Obserwował Jane w milczeniu. Wolał się nie wtrącać.
    Kol słysząc o braciach popadł w zamyślenie. Jak nigdy poczuł się źle i zaczął się martwić.
    - Jaki dalszy plan?
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Wto Maj 12, 2015 6:39 pm

    Prześmiewcy, jak i Kalona z Evą, która niepewnie otworzyła oczy, zerknęli na Rephaima, który właśnie roztrzaskał właśnie poręcze od fotela, na którym siedział. Nie mieli mu tego za złe, to było coś całkiem zrozumiałego, bowiem emocje jednak biorą górę. Nawet przedwieczny, gdyby mógł, z chęcią by coś przemeblował, jednak wolał nie nadwyrężać i tak niepewnego zdrowia, co zafundowała mu Gloria.
    - Gdzie ich porwała? - zapytał się Kruk, próbując coś pomyśleć na podstawie tego, co do tej pory wie. - W sabatowni, dobrze pamiętam?
    - Tak - przytaknął mu jeden z synów.
    - Sabatownia jest... gdzie? Na jakiej wyspie? - zapytał się brunet, przecierając twarz dłonią.
    - Heliady, zdaje się - odpowiedział Ron, przysiadając na głębokim parapecie. - Ale weź poprawkę na to, że całkiem możliwe jest, że może korzystać ze sztuczek tak wampirzych jak i prześmiewczych. Co prawda skrzydła jej nie urosną, ale bez wątpienia będzie mogła korzystać, a nawet to robi, z wampirzej szybkości. A że wampiry poruszają się... cholernie szybko...
    Seneca w milczeniu zamyślił się, przebiegając myślami po reszcie grup, po czym cicho westchnął pod nosem, zerkając na pozostałych.
    - Jeśli dobrze usłyszałem... zrozumiałem... to na cmentarzu coś znaleźli, acz jeszcze to sprawdzają, a ze świątyni szykują się już do powrotu na zamek. Można poczekać na nich, by dowiedzieć się, czy mają jakieś dodatkowe wskazówki - zagadnął łagodnie, opierając się o ścianę. - Wiem, że nawet chwilowa bezczynność nie jest czymś, na czym nam teraz zależy, ale działając impulsywnie możemy zrobić więcej szkody niż pożytku...
    - Pieprzyć twój stoicyzm - mruknął prześmiewca, wstając z parapetu.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Sro Maj 13, 2015 12:51 am

    Lefran siedział ze wzrokiem wbitym w tylko sobie znany punkt. Słuchał rozmów, nie odzywając się słowem, jedynie trzymając rękę na głowie Evy i delikatnie głaszcząc ją po włosach. Kiedy kolejni bracia podchodzili by obejrzeć ranę dziewczyny, nie wytrzymał. Walnął pięścią w stojący obok stolik, aż podskoczyła na nim cała zastawa, włącznie z wazonem, z którego woda częściowo rozlała się na blat i zlustrował prześmiewców groźnym spojrzeniem.
    - Co to kurwa obraz, że ją tak oglądacie? Nie macie nic lepszego do roboty? - syknął pod nosem, zaglądając przelotnie w myśli braci. - Kajdanki z dwimerytu... A smok? A sztylet? Trzeba od was siłą wyciągać co znaleźliście? Nic nam nie dadzą informacje o tym skąd wiedźma porwała pierwotnych, wolałbym usłyszeć coś na temat tego co już mamy i skąd się takie bydle wzięło w podziemiach areny? Czemu nie zapytaliście go, gdzie jest ta czarna baba jaga, podobno smoki wiele wiedzą... - przeleciał wzrokiem po zgromadzonych i opadł plecami na oparcie fotela, delikatnie chwytając Evę za rękę. Był tak zdenerwowany, że nie myślał racjonalnie. Ponownie wbił wzrok w podłogę, nerwowo przełykając ślinę.. chciał mieć już to wszystko za sobą.

    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Sro Maj 13, 2015 1:01 am

    Rephaim zerkną na braci marszcząc czoło.
    - Jaki sztylet? -mruknął pod nosem, przenosząc spojrzenie na Lefrana. - A ty myślisz, że tak łatwo zatrzymać przeszło dwudziesto metrowe bydle kilometr pod ziemią?! Chcę zobaczyć jak to robisz! - warknął.
    - Uspokójcie się! - syknęła Jane. - Wszyscy mamy powody do zmartwień, każdy z nas martwi się tą sytuacją i martwi się o kogoś. Kłócąc się nic dobrego nie osiągniemy ani nikomu nie pomożemy, a aby wygrać musimy trzymać się razem! Nie chcę tu słyszeć żadnych kłótni i sporów, a jak chcecie się kłócić to proszę wyjść!
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Sro Maj 13, 2015 6:06 pm

    [<--- Świątynia / Fritr, Cedric, Anna, Magnus]

    Prześmiewcy jak i Kalona wysłuchali Lefrana, Kiedy najstarszy z braci zainteresował się sztyletem o którym mówił Rephaim, Ron podał sztylet Rephaimowi, by ten mógł go obejrzeć.
    - Podobno to ustrojstwo potrafi wskrzeszać zmarłych. Ale rzekomo potrzeba tu też jakiegoś piasku do tego - wyjaśnił mu to, co zapamiętał. - To w sumie wyjaśniałoby ten szklany pojemniczek w rękojeści - wskazał na niewielką szklaną fiolkę, umieszczoną w broni. Nie zdążył jednak nic dodać, jak usłyszał trzepot skrzydeł. Magnus i Fritr zgodnie wylądowali na tarasie, stawiając medium na ziemi, po czym we czwórkę weszli do środka. Magnus obleciał spojrzeniem obecnych, podobnie Japonka, a Indonezyjczyk, który wyłapał i końcówkę tego, co mówił Lefran, zerknął na niego.
    - Zdaje się, że mamy odpowiedź na twoje modlitwy, braciszku - tajemniczo uśmiechnął się pod nosem, po czym spojrzał na Fritra i na Annę. - Anna otrzymała w świątyni... więcej mocy dla swoich korali.  Przyzwała dość sympatycznego mnicha z tamtejszej świątyni, ten pokazał naszemu bratu, iż... Może lepiej niech sam zainteresowany opisze - zerknął na Fritra, któremu gestem dał znak, by ten powiedział, co przekazał mu duch.
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Czw Maj 14, 2015 12:17 am

    Fritr wysłuchał wszystkich, po czym spojrzał na ojca z uśmiechem.
    - Można rzec, że Gloria jest już żywym trupem. Widmo mnicha wskazało i miejsce gdzie sobie żmija gniazdko ukręciła. Jest w starym opuszczonym młynie na Panhai. Jest silna. Wie co robi, zdeterminowana i ciągle zbiera żniwo, z tego co podsłyszałem. Zbierzmy wszystkich, może i inni coś znaleźli, zastanówmy się wspólnie co dalej i jak ją unicestwić, zbierzmy wiedźmy na zamek, może one coś poradzą, nie ruszajmy bez planu, bo nie sztuką jest wejść w gówno, ciężej z niego wyleźć.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Czw Maj 14, 2015 10:48 am

    Lefran w milczeniu przysłuchiwał się słowom brata, wciąż patrząc w podłogę i mając tą samą, posępną minę. Postanowił milczeć, gdyż gotowała się w nim złość, a widok cierpiącej Evy doprowadzał go na skraj trzeźwego myślenia. Nie pomogła nawet wiadomość o tym, gdzie znajduje się wiedźma.
    Cedric jedynie wodził wzrokiem po zgromadzonych, lecz również postanowił milczeć. Był ciekaw co znajdą pozostali.

    <-------------- Stare cmentarzysko / Murat, Ferran, Hamid i Thomas

    Cała trójka wraz z wampirem, wylądowała na tarasie. Od razu skierowali się do środka, dzierżąc w rękach skrzynkę z piaskiem. Kiedy Ferran wszedł do środka, zmarszczył czoło, rozglądając się badawczo po swoich braciach. Gdy wypatrzył wzrokiem Rephaima ze sztyletem, odebrał piasek od Murata i podał go bratu.
    - Zakładam, że jedno i drugie się ze sobą łączy, więc niech ktoś to łaskawie schowa, bo mam przeczucie, że może się przydać - powiedział, przenosząc wzrok na łóżko, na którym leżała Eva i Kalona. Szybko wyłapał w myślach braci co się działo, kiedy go nie było lecz momentalnie odwrócił wzrok, gdy tylko natknął się na słabe spojrzenie ojca.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Czw Maj 14, 2015 12:41 pm

    Kiedy Fritr mówił co wie, Ron słuchał go z uwagą, a na jego usta wdzierał się delikatny, tajemniczy uśmiech. Kiedy tylko wylądowali kolejni bracia, Ron spojrzał na niego z tajemniczym uśmiechem, który Haitańczyk odwzajemnił. Podobnie spojrzał też na Murata i Ferrana, na którego zerknął Kalona badawczo, widząc jak ten odwraca spojrzenie. Eva westchnęła cicho, kuląc się mimowolnie i słabo zaciskając dłoń na dłoni ukochanego.
    - Bracia, zdaje się, że mamy rozwiązanie naszych poszukiwań. Młyn na Panhajii... - odparł Ron wprost i krótko.
    - Tam ją znajdziemy, twierdzisz... - Hamid upewnił się, czy dobrze słyszy. - Może warto więc to sprawdzić? Czy czekamy na kogoś?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Czw Maj 14, 2015 3:20 pm

    Jane przysłuchiwałą się w milczeniu rozmową, obserwując Evę, Kalonę i Lefrana. Jej wzrok mimowolnie powędrował również na jednego z prześmiewców, Ferrana, który przyglądał się ojcu.
    - Może poczekajmy na wszystkich - odparł Rephaim zerkając na ojca. - Albo niech decyduje ojciec.
    Wszyscy zerknęli na Kalonę, czekając na jego decyzję.
    - Ja również proponuję poczekać. Co ma wisieć nie utonie - zamruczał Murat.-Jak się czujesz?- spytał ojca, siadając na skraju łóżka. - Nie wygląda to dobrze.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Czw Maj 14, 2015 4:41 pm

    <----------- Latarnia Morska Argea / Vjeran, Kama, Vanessa i Alexander

    Prześmiewca postawił Kamę, po czym zleciał w dół, by zabrać czekających przed zamkiem Alexandra i Vanessę. Kiedy i oni stanęli na tarasie, od razu chwycił Hamida za koszulkę, wyciągając go na zewnątrz.
    - Ty, bracik, coś taki nerwowy? Zapomniałeś o dwóch wiedźmach, wampirze i prześmiewcy? - spytał, szturchając go palcem w mięsiste ramię. - Śpieszy ci się, żeby dostać w czape od Glorii czy ode mnie he? - dodał, tym razem lekko uderzając go pięścią w to samo miejsce. - A może mam ci pokazać jak gryzie kobyła, albo dusi wąż boa? - warknął, po czym chwycił za warkocz Hamida, błyskawicznie oplatując go w okół szyi prześmiewcy. Złapał za koniec warkocza, ciągnąc go tak, że zaczął się mocno zaciskać na szyi brata, podduszając go. - Już nie łaska na braciszka zaczekać? - wycedził, przez zaciśnięte zęby, po czym uśmiechnął się spoglądając do wnętrza komnaty. - Tak się tylko droczę, on lubi takie zabawy - dodał, dusząc Hamida jego własną fryzurą. - Coś nas ominęło?
    Ledwo skończył mówić, a poczuł na swoim ramieniu dłoń najmłodszego z braci. Przerzucił na niego swój wzrok i zmarszczył brwi przypatrując się prześmiewcy.
    - Puść go... - syknął Ferran, patrząc na blondyna groźnym wzrokiem.
    - Zmiataj smarku, albo powycieram tobą podłogę... - Vjeran odparł z wyższością w głosie.
    Chłopak stał przez chwilę w bezruchu, przyglądając się bratu, który kpiąco się do niego uśmiechał. Nagle pociągnął go z impetem za włosy, tym samym odciągając go od Hamida i odchylając głowę Vjerana do tyłu, przyłożył mu rozpaloną dłoń do twarzy. Prześmiewca zaczął wrzeszczeć jak opętany, a Ferran naciskał coraz mocniej bez wyrażania zbędnych dla niego emocji.
    - Smarku... - wycedził przez zęby, wsłuchując się we wrzaski brata. - Mówiłeś coś? Bo nie mogę dosłyszeć...
    Nagle Vjeran podniósł rękę i chwycił za nadgarstek młodego prześmiewcy, gasząc płomień strumieniem wody.
    - Zapłacisz mi za to gówniarzu! - ryknął nacierając na brata, z którym wypadł przez balustradę.
    avatar
    Nyks
    Lepiej nie zadzierać

    Liczba postów : 1981
    Join date : 02/01/2015
    Age : 24
    Skąd : Z małej, zapuszczonej wiochy...

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Nyks on Pią Maj 15, 2015 8:01 pm

    - Im więcej osób tam pójdzie, tym szybciej ją złapie...my i tym mniej dróg ucieczki będzie miała nasza czarnoskóra towarzyszka - odparł Kalona, przytakując na słowa synów, po czym zerknął na Murata. - Wytrzymuję. Muszę... - odparł, wymuszając na ustach delikatny uśmiech, po czym spojrzał na Vjerana, który właśnie rozpoczynał walkę, a przynajmniej kłótnię, z Hamidem, który na duszenie odpowiedział celnym kopniakiem w męskość Vjerana, jednak nie trafił, gdyż Ferran zareagował i oswobodził go z jego własnych włosów. - Panowie... - skarcił synów, jednak nie zdążył nic więcej zrobić, gdy prześmiewcy wypadli za okno. Hamid, ignorując to, że przed chwilą prawie by go własny brat z miłości udusił, skoczył za nimi, łapiąc ich w locie za obszywki i motywując skrzydła do mocniejszych machnięć, by sprowadzić ich na taras. - Nie życzę sobie żadnych bijatyk, zwłaszcza że energię do bitwy musicie zbierać na... podejrzewam iż za niedługo - mruknął w pouczeniu przedwieczny, zerkając na synów spod oka. - Czy to jest jasne?
    avatar
    Selene
    Dręczyciel

    Liczba postów : 2121
    Join date : 01/01/2015
    Age : 34
    Skąd : Piękna kraina zabita deskami

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Selene on Sob Maj 16, 2015 4:32 pm

    Jane z przerażeniem patrzyła na to co dzieje się na tarasie. Kiedy wypadli za balustradę, nie wytrzymała i wstała z miejsca.
    - Do jasnej cholery! - syknęła, podchodząc do trójki braci. - Nie macie co zrobić z rękami panowie? Wsadźcie je sobie do kieszeni! Wasz ojciec źle się czuje, ta młoda dama również i ja również. Inni wasi bracia są w niebezpieczeństwie a wam się zachciewa igraszek. Nie mam już sił na to patrzeć! Dosyć! Usiądźcie proszę i skończcie bo wszyscy zachowujecie się jak smarkacze! Ile wy macie lat?! Ile ja się pytam?!
    Murat zmarszczył groźnie czoło i już miał dać lanie swoim braciom, kiedy powstrzymała go Jane, łapiąc za rękaw.
    - Siadaj Murat albo jak jestem elfem, a na prawdę za chwilę poleje się krew! Już!
    Murat uniósł brew, zerknął na Jane jak również na braci, którym także wskazał dłonią fotel.
    - Albo się uspokoicie... albo wszystkim spuszczę łomot!
    - A ja mu pomogę - wtrącił się Rephaim, mówiąc beznamiętnym tonem. - Sytuacja jest stresująca, nie tylko dla was, ale także dla nas wszystkich, więc bardzo proszę i grzecznie póki co byście zajęli się sednem sprawy, a swoje porachunki zostawili na później, kiedy uporamy się z problemem i o ile w ogóle się z nim uporamy.
    avatar
    Ruda
    Maniak

    Liczba postów : 817
    Join date : 01/04/2015
    Age : 34
    Skąd : Kraj kurewstwem i miodem płynący

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Ruda on Sob Maj 16, 2015 5:49 pm

    Ferran spojrzał na Vjerana groźnym wzrokiem, po czym trącił go ręką i ruszył na taras.
    - Zbiera ci się... - wycedził przez zęby blondyn, odprowadzając wzrokiem brata.
    - W dupie to mam... - odpowiedział mu młody prześmiewca.
    - Chyba cię nikt kultury nie nauczył... - Vjeran złapał brata za koszulkę.
    - Jak chcesz uczyć kogoś kultury, to zacznij od siebie... - syknął Ferran.
    Nagle Lefran wstał gwałtownie z fotela i spojrzał na kłócącą się dwójkę.
    - Zamknąć pyski!!! - ryknął tak, że aż mury zatrzęsły się w posadach. - Siadajcie na dupy, bo mnie krew zaleje!! Eva ledwo oddycha, a z ojcem jest coraz gorzej, choć na chwilę się kurwa uspokójcie bo wam nogi z dupy powyrywam i powiesze na płocie!!
    Ferran zmarszczył czoło i odwrócił się w kierunku Lefrana.
    - Sam siadaj na dupie jak chcesz, ile jeszcze będziemy tak debatować?! - warknął ze złością. - Wszyscy są?! Są! To kurwa na co jeszcze czekamy?! Myślicie, że ta czarnoskóra dziwka będzie siedzieć tak jak wy i czekać z herbatką czy jak?! Z tyloma prześmiewcami, wiedźmami i wampirami nie ma szans i nie trzeba tu planu żeby ją rozdupczyć, a jak koniecznie potrzeba wam tego cholernego planu to proszę bardzo - rozłożył ręce, wchodząc do komnaty. - Lecimy tam, spuszczamy jej wpierdol, palimy ta dziwkę, zabieramy co nasze i wracamy! Będziemy się bawić w podchody z kimś, kto atakuje nas przy pierwszej lepszej okazji? Zabrała wam Vincenta spod nosa! - spojrzał na Rephaima, Senecę i Petera. - I jeszcze udało jej się wyjść i uciec! No kurwa, bądźmy poważni! - ruszył na taras i wskoczył na balustradę.
    - A ty gdzie?! - warknął Vjeran.
    - Skoro wy nie umiecie się zdecydować, kogo puścić przodem, to ja tam polecę - Ferran rozłożył skrzydła i z ogromną prędkością wzbił się w powietrze.

    -----------> Panchaja - Opuszczony Młyn / Ferran

    Sponsored content

    Re: KOMNATA GŁÓWNA

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Wrz 23, 2018 9:32 pm